Do naszej redakcji trafił kolejny laptop stworzony głównie z myślą o klientach biznesowych. Dla tych, którzy śledzą tylko leady artykułów powiem, że to udane wszechstronne urządzenie, synteza komfortu, porządnej mocy obliczeniowej i przyzwoitej baterii. Zapraszam do lektury testu.
Otwieramy pudełko i oczom naszym ukazuje się nieźle zapakowany i zabezpieczony sprzęt. Testowany notebook okazał się być czarno-czerwono-szary, pokryty błyszczącym fortepianowym lakierem na obudowie. Na pierwszy rzut oka konstrukcja jest w stanie przeżyć niefrasobliwe użytkowanie. Może nie sprawia wrażenia tak solidnej jak netbooki z tej samej linii, ale nie wygląda też na filigranową. Coś pomiędzy. Tyle o pierwszym wrażeniu, a co z praktyką?
Przemyślana konstrukcja
Obudowa testowanego modelu jest w trzech kolorach – czerwonym, srebrnym i czarnym. Czerwona jest pokrywa, srebrne są boczne krawędzie, a czarne wnętrze i spód obudowy. Niektóre linie przypominają MacBooka, ze swoimi obłymi kształtami i zmniejszoną liczbą wyrazistych krawędzi. Intrygującym akcentem jest dioda będąca dosłownie kropką nad „i” w słowie ThinkPad. Całość dobrze się komponuje i sprawia miłe wrażenie, choć nie każdemu spodoba się lakierowana pokrywa. Rzecz gustu.
Wrażenia użytkowe
Klawiatura przypomina chwaloną przez nas z X100e, z niewielkimi zmianami (zwiększona powierzchnia niektórych klawiszy). Na pewno spodoba się mała waga urządzenia – zaledwie 1,7 kg. Ergonomia została zachowana i nie ma powodów do krytyki. Notebook nie grzeje się w sposób mogący powodować dyskomfort podczas pracy. Problem chłodzenia został rozwiązany w sposób zadowalający. Zastanawia brak napędu CD/DVD. Niby sobie można bez niego poradzić, z uwagi na cenę urządzenia to mógłby się tam znaleźć. Z drugiej jednak strony zwiększyłby niewątpliwie wagę. Zatem coś za coś.
Błyszcząca matryca o przekątnej 13,3 cala jest czytelna i dobrze odwzorowuje kolory. Maksymalna osiągalna rozdzielczość to 1366x768 pikseli. Windows 7 również nie sprawia kłopotów, sprzęt szybko działa i wcale nas to nie powinno dziwić patrząc na to co tam upakowano. Cóż więc napędza nowego ThinkPada?
Szybko, cicho i z klasą
Patrząc na specyfikację komputera, na naszych twarzach zagościł szczery słowiański uśmiech. Z tym komputerem nie musimy się bać ani o filmy w jakości HD, ani o poważniejsze zadania. Testowany egzemplarz producent wyposażył w niskonapięciowy procesor Intel Core Duo 1,30 GHz (SU7300) i 4 GB RAM (DDR III). Oprócz tego mamy do zapełnienia 320 GB (z tego 10 GB na back-up) miejsca na dysku twardym i zintegrowaną kartę graficzną. Ta konfiguracja zdecydowanie poradzi sobie z większością zadań jakie zechcemy mu zlecić, komputer uzyskał 1528 punktów w programie benchmarkowym Geekbench 2.1.6, a to jest naprawdę przyzwoity wynik. W dodatkowym wyposażeniu trzyma rynkowy standard - mamy moduł wi-fi 802.11 b/g/n, 3 porty USB, HDMI, czytnik kart 3 w 1, producent umożliwił również nam połączenie komputera z przewodową siecią LAN.
Współczynnik mobilności
Czy może się zdarzyć mobilniejszy notebook od netbooka?
W przypadku Lenovo taki się właśnie trafił. Pytania mające na celu, podważenie trzeźwego pojmowania rzeczywistości przez autora tekstu zostawmy na razie. Odpowiedzią jest tutaj bateria. W przypadku Edge, Lenovo dobrze odrobiło lekcje i długość pracy na baterii przekracza znacznie czasy osiągane przez typowe laptopy. Po uruchomieniu trybu oszczędzania energii, notebook bez specjalnych problemów przetrwał pięć godzin pisania z odłączoną elektryczną pępowiną. W przypadku wykorzystania pełnego przyśpieszenia czas ten spadł do ok. 2,5 godziny. Jest to dobry wynik, ale… apetyt rośnie w miarę jedzenia. Mała waga urządzenia i niewielkie wymiary (1,73 kg; szerokość: 322 mm, głębokość: 228 mm, wysokość: 25.40 mm) również przyczyniają się do poprawienia współczynnika mobilności.
Podsumowując
Plusy:
Minusy:
Komputer jest ciekawą pozycją na rynku, zdecydowanie nie zabrakło ładnej linii, nie brakuje też mocy w środku. Jeśli chcemy zabrać do domu Lenovo ThinkPad Edge – musimy przygotować się do zostawienia w sklepie 3399 złotych. Jeśli zdecydujemy się na bogatsze wersje niż redakcyjna, czeka nas odchudzenie portfela o 3699 zł, a nawet 4000 zł. Za to patrząc na ceny podobnych jakościowo jabłuszek, nie sposób odmówić tutaj wyższości Lenovo, przynajmniej w kwestii budżetu.
Kolejny komputer trafiający na półkę klasy biznes. Jednak zgodnie twierdzimy że to udany sprzęt i nie zdziwi nas jego sukces.
Wersja do druku
Wyślij znajomym
Prześlij nam uwagi
Podobne artykuły: