Strona główna / Na czasie / Najlepszy biznes na świecie
poniedziałek 15 czerwiec 2009 | Cezary Tchorek-Helm
Najlepszy biznes na świecie
Jaki biznes jest kluczem do pokoju z pieniędzmi? Najlepszym biznesem jest sama informacja. Dlatego na tym polu toczy się cicha ale nieustająca walka o przyszłość. Polem tej walki będzie Internet a wygra ten, kto dostarczy najbardziej wydajną i wiarygodną wyszukiwarkę.

Jak podaje dziennik „Rzeczpospolita” - w kryzysie największe pieniądze w sieci przynosi sam proces znajdowania informacji. Ponieważ giganci Internetu już to wiedzą – wyścig do którego stanęli Google i Microsoft jest właśnie w toku.  

Czas obecny to pojawianie się wielu nowych wyszukiwarek. W ostatnich kilku tygodniach w sieci pojawiło się więcej nowych wyszukiwarek niż w ciągu ostatnich pięciu lat.

Jak pisze cytowana „Rzeczpospolita” - w każdej firmie technologiczno-internetowej, która choćby tak jak Google siedziała na miliardach dolarów w gotówce, pod koniec 2008 r. księgowi odeszli od komputerów i poszli do decydentów, pokazując liczby i wykresy, z których wynikało, że trzeba skoncentrować się na rynku wyszukiwania informacji w sieci. Bo mimo mody na blogi, społeczności czy wideo w sieci, to właśnie znajdowanie informacji jest w zasadzie jedynym działem Internetu, na którym można zarobić mimo recesji.

Google nie odpuści mimo cięć kosztów  

Jeszcze latem ubiegłego roku Sergey Brin, współtwórca Google’a, opowiadał „Rzeczpospolitej” o dziesiątkach projektów, jakie prowadzi w sieci jego firma. „Robimy to, bo możemy. Nie chcemy przegapić żadnej okazji” – wyjaśniał.  Problem w tym, że niemal całe przychody giganta z Mountain View (prawie 22 mld dol. w 2008 r.) pochodzą z reklam wyświetlanych przez sponsorowane linki umieszczane w wynikach wyszukiwania oraz reklamy wyświetlone obok nich.  Już w grudniu rozpoczęły się cięcia kosztów – zwolnienia i mniejsze bonusy dla pracowników. Firma skończyła z przydzielaniem 20 pomocników inżynierom, którzy pracują nad jakimś eksperymentem - zapowiedział w grudniu na łamach „The Wall Street Journal” Eric Schmidt, prezes Google’a.

Jak się wizualizować

Google na czas kryzysu skupia się na swoim podstawowym biznesie. W sieci pojawiły się właśnie dwa nowe serwisy – Google Squared i Google News Timeline. Oba podchodzą w zupełnie nowy sposób do wyników wyszukiwania. By ułatwić przedzieranie się przez internetową inflację i szum informacyjny, zamiast listy stron i dokumentów w sieci, w których występuje poszukiwane słowo, wyświetlają wyniki w formie graficznej.

Google Squared robi to w formie tabelki podobnej do programu Excel. Np. po wpisaniu w Squared hasła „US dollar” pokazuje się tabela z dolarem amerykańskim i innymi największymi walutami. Są nazwy emitujących je banków centralnych, odnośniki do wykresów kursowych, zdjęcia. Tabele są generowane automatycznie, ale mechanizm ich tworzenia jest daleki od doskonałości. Widać to po wpisaniu hasła „Poland”, kiedy w tabeli obok podstawowych danych o populacji i obszarze naszego kraju pojawia się informacja o Zakonie Krzyżackim.  Według wyszukiwarki Squared prezydent Barack Obama nie żyje od 1982 r. Oczywiście projekt jest w fazie testów i dostawca czyli Google doskonale o tym wie i uprzedza lojalnie.  

Google News Timeline lepszy

Zdecydowanie mniej błędów podaje inny projekt giganta – Google News Timeline, który korzysta z podobnej technologii co tworzony automatycznie serwis informacyjny Google News. Po wpisaniu szukanego hasła Google News Timeline pokazuje kalendarz, na którym można śledzić, jak poszukiwana informacja pojawiała się w mediach, dzień po dniu, godzina po godzinie.

Inni też są sprawni  

Za usystematyzowanie wyników wyszukiwania w sieci wzięła się także firma Wolfram Research. Jej wyszukiwarka wystartowała 18 maja. Według założeń twórców wyszukiwarka Wolfram Alpha ma przede wszystkim służyć do znajdowania odpowiedzi na pytania zamknięte, np. „jaka nazywa się waluta używana w Tatarstanie?”

Mechanizm jest bardzo sprawny gorzej natomiast ze zbyt małą bazą. Wolfram Alpha nie przeszukuje bowiem Internetu, by udzielić odpowiedzi, ale korzysta z własnej, wewnętrznej bazy danych. Powód? Jak zawsze – niski budżet projektu.  Do przeszukania sieci i udzielenia automatycznej, uporządkowanej odpowiedzi potrzeba bowiem, jak stwierdzili szefowie Google’a, „ogromnej mocy obliczeniowej” i tysięcy wydajnych serwerów. Jedyną firmą, która dysponuje takimi zasobami, jest Google.

Microsoft ma bing

Tymczasem na drugim, mniej awangardowym brzegu branży wyszukiwania w sieci atak przypuścił Microsoft. Stworzona przez dostawcę oprogramowania Windows wyszukiwarka Bing.com wystartowała 3 czerwca 2009. (Kumo czyli Bing) Jak podała firma badawcza ComScore, w ciągu dwóch dni od jej premiery udział Microsoftu w amerykańskim rynku wyszukiwarek zwiększył się z 13,8 do 15,5 proc.  Nowy projekt Microsoftu pozwala na zapisywanie wyników wyszukiwania co wydaje się znaczącą przewagą na dotychczasową mechaniką wyszukiwarek.

Mimo że mniej eksperymentalny niż Google Squared czy Wolfram Aplha, Bing także próbuje pomóc internautom uporządkować wyszukane informacje przez sortowanie według kategorii czy podglądanie zawartości linku bez konieczności otwierania nowej strony. Microsoft nie zdradza, ile kosztowało stworzenie Bing. Wiadomo jednak, że tylko wstępna kampania reklamowa wyszukiwarki pochłonie ponad 100 mln dol.

Mozilla Prism – wyszukiwarka z cloud computing

Źródło: Rzeczpospolita

Podobne artykuły
Komentarze
comments powered by Disqus
zobacz więcej
Video
więcej
Video"
więcej
Facebook
więcej