Strona główna / Na czasie / Komputer dla grafika
wtorek 08 wrzesień 2009 | Artur Młynarz
Komputer dla grafika
Czy hasło „komputer dla grafika” musi kojarzyć się koniecznie z drogą i zaawansowaną stacją graficzną o gabarytach i mocy lokomotywy towarowej? Niekoniecznie. Z powodzeniem tę funkcję może pełnić całkiem zwyczajny komputer –  rozsądnie wyposażony i skonfigurowany da radę każdemu graficznemu wyzwaniu oferując dobrą relację ceny do wydajności.

Platforma

Wybór platformy sprzętowej jest często decyzją na całe zawodowe życie. Aktualnie wybór ten sprowadza się do dwóch możliwości – pecet albo coś z jabłkiem. Teza, że do grafiki najlepsze są maki, miała uzasadnienie w ubiegłym wieku, gdy faktycznie tylko Apple oferowało profesjonalne rozwiązania niezbędne dla grafików. Obecnie, gdy w makach siedzą procesory Intela i grafiki nVidii, różnica sprowadza się jedynie do innego systemu operacyjnego i szykownego opakowania. Przez kilkanaście lat pracy zawodowej miałem do czynienia z obydwoma platformami i jako skrajny pragmatyk uważam, że kopanie rowu pozłacaną łopatą niczym nie różni się od machania łopatą metalową. Pomijając lepszą prezencję kopiącego, uzyskany efekt jest identyczny. W praktyce dla klienta liczy się efekt pracy, a nie narzędzie – kto dziś wie, jakimi pędzlami malował Rembrandt? Daruj sobie podatek od jabłek, a różnicę w cenie przeznacz na dodatkowe wyposażenie czy poprawę parametrów poczciwego blaszaka.  :-)

Desktop czy laptop? A może hybryda?

Wielogodzinne projektowanie graficzne wymaga wygodnego stanowiska pracy, sporej mocy obliczeniowej, dużego monitora, użycia myszki – te wymagania mocno ograniczają rolę przeciętnego laptopa jako poważnej maszyny graficznej. W porównaniu z maszynami biurkowymi laptopy są też niezbyt podatne na gruntowne modernizacje. W tej rywalizacji desktop jest niekwestionowanym liderem. Z kolei laptop jest niezbędny, gdy trzeba np. zrobić poprawki projektu u klienta. Czy zatem musimy wydawać pieniądze na dwa komputery?

Jest alternatywa, ale korzystać z niej należy ze świadomością pewnych zależności i ograniczeń. Na rynku są dostępne mocne laptopy, które parametrami dorównują mocnym desktopom i mogą posłużyć jako jednostka centralna. Jeśli dodatkowo dokupimy duży zewnętrzny monitor, klawiaturę i mysz, uzyskamy funkcjonalną namiastkę desktopa i zarazem możliwość zabrania roboty w teren. Zaletą takiego rozwiązania jest fakt, że za określony budżet możemy kupić jedną maszynę zamiast dwóch średnich, oraz to, że wszystkie projekty mamy zawsze w jednym miejscu. Wada jest taka, że gdy już wybierzemy konkretną konfigurację laptopa, jesteśmy skazani na zamkniętą architekturę, ograniczone możliwości modernizacji i szybko postępujące starzenie się „przodujących” w chwili zakupu technologii. Sam z bólem doświadczam uczucia, gdy pół roku po zakupie mój laptop już nie jest „debeściakiem” i niewiele z tym mogę zrobić – jedyny sposób to regularna wymiana sprzętu, a to dość kosztowne hobby.  

Jeśli więc laptop, to wartym uwagi rozwiązaniem są biznesowe maszyny Della (serie Latitude lub Precision), które dysponują odpowiednią mocą, a producent daje możliwość swobodnego skonfigurowania i wyposażenia sprzętu przed zakupem. Z kolei wybierając desktopa mamy ogromną swobodę – od markowych gotowych komputerów (dobry wybór dla osób ceniących święty spokój za drobną dopłatą :-) po samodzielnie komponowane składaki, będące wdzięcznym materiałem na maszynę dla kreatywnego grafika-majsterkowicza. Otwarta architektura desktopów pozwala modernizować je i utrzymywać w szczytowej formie bez ponoszenia ogromnych kosztów. Na co więc zwrócić uwagę przy zakupie komputera? Pora przejść do konkretów...

 

 

Obudowa

Priorytetem przy wyborze pudła powinna być funkcjonalność, łatwość dostępu i możliwości przyszłej rozbudowy maszyny. Wygląd to sprawa mniej istotna – świecące wentylatory i przezroczyste pokrywy nie podnoszą wydajności, i nie ułatwiają skupienia się na pracy. Chyba że komputer ma pełnić funkcję reprezentacyjną i podnosić prestiż właściciela :-)

A zatem – obudowa przestronna, z zapasem miejsca na dołożenie następnego dysku czy większej karty graficznej. Luz we wnętrzu to łatwiejszy dostęp do podzespołów i skuteczniejsze chłodzenie. Niech poszczególne podzespoły nie blokują się wzajemnie – jeśli do wymiany pamięci trzeba wymontować DVD, to trafiłeś na kiepską obudowę :-). Mocowanie dysków i napędów najlepiej na zatrzaski lub sanki – bez śrubek.

Rezerwa mocy zasilacza to absolutna konieczność, jeśli nie chcesz pracować z gaśnicą pod ręką. Z czasem przybywa sprzętu i dołożenie kolejnego dysku lub montaż silniejszej karty graficznej może spowodować zgon komputera w obłokach siwego dymu. Wybierz obudowę z markowym, wydajnym zasilaczem o mocy 50% większej niż potrzebujesz dziś, żeby jutro nie rwać resztek włosów nad zgliszczami komputera.

Nie zapomnij o wentylacji obudowy. Wiatraki zasilacza i procesora to za mało, aby usunąć z pudła setki watów ciepła, produkowanego przez podzespoły. Producenci tańszych obudów często „zapominają” o dodatkowych wiatrakach, które zrobią w pudle porządny przeciąg – koniecznie trzeba nakłonić sprzedawcę, aby do naszego komputera zamontował dodatkowy wentylator. Już jeden 10-12 centymetrowy wiatrak na tylnej ściance może dać sprzętowi niezbędny oddech i zapobiec przegrzewaniu elektroniki. Dobrze chłodzony komputer niestety przypomina odkurzacz – ściąga cały kurz z całej okolicy i trzeba go regularnie czyścić. To dobry powód, by obudowa była również zamykana na zatrzaski.

Płyta główna, procesor, pamięć

Zazwyczaj przy wyborze komputera ekscytujemy się parametrami procesora czy karty graficznej, a często pomijamy osiągi płyty głównej. Efekt: nawet najszybszy procesor udusi się na słabej płycie z wolną szyną danych i nie rozwinie swojego potencjału. Po co ci Ferrari, gdy brakuje dobrych dróg? Zainwestuj najpierw w szybką i stabilną płytę główną – a raz na zawsze pozbędziesz się problemów z rozbudową komputera (statystycznie płyta jest najbardziej zasiedziałym składnikiem komputera i najczęściej to ona spowalnia system). Procesor czy pamięci zawsze można wymienić na szybsze w kilkanaście minut i to bez ingerencji w system – w przeciwieństwie do kłopotliwej i pracochłonnej wymiany płyty głównej :-). Sprawdź, czy płyta główna ma dostateczną ilość slotów na karty i czy obsłuży np. dwie karty graficzne, jeśli planujesz takie rozwiązanie w przyszłości.

Procesor powinien być jak najszybszy, ale spróbuj rozsądnie wyważyć jego cenę w stosunku do swoich potrzeb. Jeśli wydajność procesora nie przekłada się bezpośrednio na efekty finansowe twojej pracy, to nie ma sensu przepłacać za niewykorzystane sześć rdzeni :-).

Pamięci nigdy za wiele. Warto wyposażyć komputer w maksymalną ilość pamięci obsługiwaną przez portfel i system operacyjny – uzyskasz większą prędkość pracy i ograniczysz zużycie dysku. Jeśli budżet jest ograniczony, raczej kup 4GB wolniejszej pamięci zamiast 2GB superszybkiej. Powód jest prosty – programy najpierw korzystają z dostępnej pamięci operacyjnej, zanim zaczną młócić dyskiem, magazynując na nim bieżące dane. A ponieważ pamięć jest o wiele szybsza od dysku, system z dużą pamięcią będzie pracował płynniej, niż system odwołujący się do dysku. Powyższe rozważania niekoniecznie odnoszą się do komputerów z dyskami SSD, które nie mają części mechanicznych i oferują szybkie transfery danych, ale na razie ich ceny nie skłaniają do spontanicznych zakupów.

Karta graficzna

Do projektowania płaskiego, dwuwymiarowego, wystarczy przeciętna karta graficzna – pod warunkiem, że pozwala na obsługę pełnej gamy kolorów i ich kalibrację. Zamiast płacić za shadery i CUDA, śmiało można kupić jakiś starszy model dobrego producenta, pamiętając o aktualizacji sterowników. Grafika 3D i animacja to już większe wyzwania – wprawdzie obliczenia to nadal domena procesora, ale niektóre programy potrafią korzystać z GPU karty graficznej do akceleracji renderowania i szybka karta staje się wskazana. Natomiast jeśli artysta grafik po godzinach lubi postrzelać do złych potworów, to silna karta jest absolutną koniecznością – a w pracy jej potencjał na pewno się nie zmarnuje :-).

Sporo kart graficznych oferuje więcej niż jedno wyjście wideo. Jeśli tylko karta daje tę możliwość, warto pomyśleć o podłączeniu dwóch monitorów – jeden ekran pracuje jako przestrzeń robocza, a drugi wyświetla narzędzia, palety i podręczne dokumenty źródłowe czy notatki. To pozwala pracować bez zasłaniania sobie projektu pozostałymi otwartymi oknami.

7 ważnych elementów peceta

Podobne artykuły
Komentarze
comments powered by Disqus
zobacz więcej
Video
więcej
Video"
więcej
Facebook
więcej