Strona główna / Bezpieczeństwo / Internet szkodzi polskim dzieciom
wtorek 09 luty 2010 | Urszula Holik
Internet szkodzi polskim dzieciom
Jak wynika z przeprowadzonych badań, ponad połowa polskich dzieci do 15 roku życia ma dostęp do szkodliwych treści w Internecie. Dla porównania w Niemczech, ten problem dotyczy tylko 10 proc nieletnich. Erotyczny, czy pełen wulgaryzmów SPAM, niewątpliwie trafi w tym roku na skrzynkę niejednego polskiego nastolatka.

Jak zauważyli eksperci z laboratorium G Data Software już od dłuższego czasu rośnie liczba stron, których osoba poniżej 18 roku życia oglądać nie powinna. Szkodliwe witryny pozycjonowane są w wyszukiwarkach na popularne wśród dzieci hasła kluczowe, odnoszące się bezpośrednio do bohaterów bajek, gwiazd filmowych, czy drużyn piłkarskich. Szkodliwe strony zawierają często twardą pornografię lub złośliwe oprogramowanie, które umożliwia zainfekowanie systemu. Ataki dokonywane są za pomocą poczty e-mail, tworzenia fałszywych stron WWW oraz przesyłania zainfekowanych plików za pomocą specjalnych aplikacji na portalach społecznościowych.

Walentynki czyli oszukana sieć

Pierwszej fali ataków możemy spodziewać się już w tym tygodniu. W tych dniach może okazać się, wiadomość w skrzynce zawierająca link potwierdzający zamówienie, czy odnośnik do e-kartki, jest niczym innym jak tylko przekierowaniem do spreparowanej domeny, na której zostało zainstalowanie złośliwe oprogramowanie. Jeżeli do ataku wykorzystano znaczniki JavaScript, to ofiara nie musi pobierać na komputer szkodliwego pliku. By zainfekować system wystarczy, że internauta otworzy stronę w przeglądarce, w której luki nie zostały jeszcze zaktualizowane. Okazuje się, że najczęściej popełnianym przez Internautów błędem, jest złe zabezpieczenie własnego systemu. „

O czym należy pamiętać

Wśród internautów wciąż pokutuje przekonanie, że dodatkowe aplikacje i moduły, takie jak integralny firewall czy webfilter, to zbędne dodatki. Klasyczny antywirus, który jest w stanie zabezpieczyć przed robakami, nie zagwarantuje bezpieczeństwa w przypadku np. ataku phishingowego. Równie często można spotkać się z sytuacją, gdy bazy sygnatur nie są aktualizowane przez 3 miesiące. W dobie popularyzacji zagrożeń internetowych, gdy wirtualne skanery takich organizacji jak AV-Test, czy Virus Bulletin, wyłapują co sekundę kilka próbek nowego malware, może okazać się, że antywirus jest po prostu nieskuteczny. Co gorsza, nadal małą popularnością wśród użytkowników sieci cieszą się tak zwane pakiety zabezpieczające. Nawet jeżeli Internauta ma zainstalowanego antywirusa oraz panel firewall, to często moduły te nie są ze sobą kompatybilne. W takim przypadku skuteczność mechanizmów wykrywania spada o kilkanaście procent. W efekcie więcej nowych zagrożeń może ukryć się przed oprogramowaniem zabezpieczającym system i zainstalować się na  komputerze niczego nie świadomej ofiary.

Coraz więcej ataków w sieci

Wzmożona aktywność cyberprzestępców obserwowana jest już od kilkunastu miesięcy również na polskim rynku. Jak wskazują wyniki analiz w roku 2010 wzrośnie liczba ataków na bankowość internetową, przeprowadzanych za pomocą konia trojańskiego Zeus. Równie często spotkać można fałszywe sklepy online oraz witryny doskonale udające popularne serwisy internetowe.  Osobną kategorię stanowią serwisy, które dedykowane są dla najmłodszych użytkowników sieci. W tym wypadku może okazać się, że dziecko zamiast na portal z grami online trafi na witrynę, która swoim przesłaniem przestraszy niejednego z dorosłych. Jak prognozują eksperci, nie znikną także wykorzystywane do tej pory narzędzia, takie jak rozsyłanie programów szpiegujących, wiadomości SPAM, czy ataki na użytkowników portali społecznościowych. Wśród nich, na szczególna uwagę zasługuje Facebook, który zgromadził już 350 milionową społeczność Internautów. Platforma ta coraz chętniej wykorzystywana jest również przez firmy, które traktują serwis jako narzędzie komunikacji biznesowej, co stanowi oczywisty wabik dla żądnych łatwego zarobku cyberprzestępców. Jak alarmowali już specjaliści, złe praktyki związane z rozsyłaniem SPAMU przenoszą się również na popularne wśród polskiej młodzieży portale społecznościowe.

 „Należy zdać sobie sprawę, że aplikacje internetowe nie są pozbawione wad. Luki w przeglądarkach, czy niewystarczające wykorzystywanie mechanizmów ograniczających rozprzestrzenianie się malware, to jedne z najczęstszych przyczyn zainfekowania systemu. Nadal słabą stroną mechanizmów bezpieczeństwa, jest również naturalna skłonność do nadmiernego ufania innym użytkownikom sieci. Należy pamiętać, że brak ostrożności w sieci pociąga za sobą poważne konsekwencje również w  świecie realnym” - komentuje Tomasz Zamarlik.

Zeus w serwisach społecznościowych

Podobne artykuły
Komentarze
comments powered by Disqus
zobacz więcej
Video
więcej
Video"
więcej
Facebook
więcej