czwartek 08 grudzień 2016 | Robert Kamiński

Blisko znaczy lepiej? Polskie firmy stawiają na nearshoring

Branża IT w Polsce rozwija się w zawrotnym tempie, a programiści przodują w rankingach pożądanych i najlepiej płatnych zawodów w kraju. Jednak rodzimy rynek ma ograniczone możliwości, dlatego polskie firmy coraz śmielej sięgają po międzynarodowe projekty. Swoją przewagę widzą w zaletach nearshoringu dla europejskich zleceniodawców.

Outsourcing procesów, usług, a nawet całej produkcji do Indii, Chin czy innych krajów azjatyckich to globalna codzienność. Jednak coraz więcej zwolenników, szczególnie w branży ICT, zyskuje nearshore outsourcing, który zakłada zlecanie prac partnerom z krajów, położonych w bliskiej odległości geograficznej i tej samej lub podobnej strefie czasowej (nearshore, z ang. bliski brzeg). Dla USA będzie to Meksyk, a dla krajów Europy Zachodniej na przykład Polska. I tu pojawia się szansa dla polskich przedsiębiorców, bo budżety zagranicznych firm na usługi informatyczne znacznie przewyższają lokalne czy krajowe. Jest to nie bez znaczenia w sytuacji, gdy na rynku robi się ciasno – zgodnie z danymi Głównego Urzędu Statystycznego (GUS) w Polsce działa ponad 1500 firm z sektora ICT, z czego aż 43% zajmuje się usługami i oprogramowaniem.

Czemu jednak szukać blisko, zamiast walczyć o rynek na Antypodach czy w USA?

- Zleceniodawcy coraz częściej stawiają na bliski outsourcing zagraniczny, żeby zminimalizować ryzyko problemów pojawiających się podczas współpracy zespołów projektowych – wyjaśnia Jan Ekiel, CEO łódzkiego software house LIKI Mobile Solutions, który od kilku lat umacnia pozycję na rynku niemieckim i francuskim. - Często wynikają one z różnic w kulturze organizacyjnej, barier językowych i różnego rozumienia potrzeb i wymagań, jakie ma spełniać dane rozwiązanie informatyczne.

Nearshoring umożliwia bardziej wydajną komunikację także ze względu na bliską odległość i możliwość spotkania, istotną zwłaszcza w początkowej fazie współpracy, na etapie wdrożenia i szkolenia. - Kontakt osobisty, częste konferencje są ważne, bo programowanie nie polega jedynie na znajdowaniu najlepszych bibliotek czy implementowaniu metod, ważniejsze jest kompleksowe rozwiązywanie problemu, wymagające dostarczenia klientowi wsparcia, także w obszarze konsultingu czy R&D - dodaje Ekiel.

O tym, że zagraniczne firmy powierzają prace techniczne polskim specom decyduje przede wszystkim wysoka jakość oferowanych usług, a także bardzo dobry stosunek jakości do ceny.

W raporcie Global Services Location Index, przygotowanym przez A.T.Kearney w 2016 roku, Polska znalazła się na 10. miejscu listy najbardziej atrakcyjnych outsourcingowo krajów na świecie. Analizując potencjał usługowy zarówno w zakresie BPO jak i usług IT wzięto pod uwagę: korzyści finansowe, dostępność kompetentnej siły roboczej i sprzyjające środowisko biznesowe. Raport wymienia nie tylko Warszawę, ale także Kraków, Wrocław, Katowice i Łódź jako największe polskie centra outsourcingowe.

- Dzięki edukacji, która pozostaje w Polsce na wysokim poziomie polscy programiści nie odstają od europejskich wymogów, ale są zdecydowanie bardziej konkurencyjni cenowo – podkreśla Przemysław Mikus, dyrektor zarządzający LIKI Mobile Solutions.

Na nearshoring decydują się firmy IT zwłaszcza wtedy, gdy chodzi o zlecanie podwykonawstwa nie standardowych procesów, ale gdy w grę wchodzi tworzenie i wprowadzanie innowacji. Polska staje się jedną z topowych destynacji spośród krajów Europy Środkowo-Wschodniej (CEE) ze względu na polskich specjalistów, cenionych za swoje kompetencje, umiejętności techniczne i znajomość języków obcych.

Potwierdza to Franck Dumortier z francuskiej firmy Veygo, dla którego LIKI Mobile Solutions jest zewnętrznym wykonawcą aplikacji do oglądania telewizji na urządzeniach mobilnych. - Współpracujemy z polskimi firmami od kilku lat. Mamy duże doświadczenie we współpracy outsourcingowej zarówno tej o charakterze nearshore, jak i off-shore i pokazuje ono, że nearshoring pozwala łatwiej zachować przyjęte przez nas standardy jakości. Na bliskości geograficznej zyskuje też komunikacja. Ponadto cenimy polskich programistów za ich zaangażowanie i kreatywne podejście do rozwiązywania problemów - zaznacza Dumortier.

Jednak te same wartości mogą zapewnić europejskim kontrahentom firmy IT z Ukrainy, Białorusi czy Bałkanów. Jak je wyprzedzić i uzyskać przewagę w wyścigu po zachodnioeuropejskie budżety? W zdobywaniu i realizacji zleceń ważna jest nie tylko bardzo dobra znajomość angielskiego, co jest już standardem, ale także innego języka obcego. - Obecnie obiecujący wydaje się niemiecki rynek IT który pozostaje potencjalnie otwarty na nearshoringowe usługi outsourcingowe. Stąd też zapotrzebowanie polskich firm na specjalistów doskonale władających tym językiem rośnie – podsumowuje Przemysław Mikus.

Poza ważnym aspektem bliskości geograficznej i kulturowej istotne są też gwarancje, wynikające z identycznych czy też bardzo zbliżonych regulacji prawnych, dotyczących ochrony danych. Przekłada się to na bezpieczeństwo współpracy, a zatem również na zaufanie, jakim klient może obdarzyć podwykonawcę. Pod tym względem rynek polski wygrywa z konkurencyjnymi rynkami unijnymi Rumuni i Bułgarii, a także tymi spoza Unii Europejskiej – białoruskim czy ukraińskim.