Strona główna / Biznes / Magazyn w chmurach
niedziela 29 maj 2011 | Wojciech Urbanek/ITReseller
Magazyn w chmurach
Pierwsza dekada naszego stulecia przyniosła ze sobą lawinę cyfrowych danych. Ale to dopiero przedsmak tego, co czeka nas w przyszłości.

Zasoby przechowywane na dyskach pecetów, płytach, serwerach czy macierzach dyskowych rosną w astronomicznym tempie. Naukowcy z Uniwersytetu Południowej Kalifornii oszacowali, że pojemność danych magazynowanych przez mieszkańców naszego globu w 2007 r. wyniosła 295 eksabajtów. Natomiast z badań IDC wynika, że w 2010 r. pojemność przechowywanych danych w porównaniu ze stanem z 2007 r. zdążyła się podwoić.

Moc danych zewsząd

Dane zalewają nas z różnych stron, są generowane przez sensory, komputery w gospodarstwach domowych i przedsiębiorstwach, laboratoria naukowe, biura badawcze, smartfony, a w ostatnim czasie tablety. Według iSuppli, iPad i jego konkurenci zużyją w tym roku 2,3 mld gigabajtów pamięci. Pojemność magazynowych danych rośnie średnio w tempie około 60 proc. rocznie. Taka sytuacja to woda na młyn dla firm działających w branży pamięci masowych. Wraz z ilością danych rosną również przychody ze sprzedaży macierzy dyskowych oraz dysków instalowanych w serwerach. W 2010 r. wartość tego segmentu rynku wyniosła 28,7 mld dolarów, co oznacza 18-procentowy wzrost w odniesieniu do poprzedniego roku. Badacze z Uniwersytetu Południowej Kalifornii wyliczyli, że gdyby ułożyć stos płyt CD zawierających cyfrowe archiwa całego globu, bez problemu sięgnąłby on do księżyca. Wprawdzie producenci pamięci masowych, jak na razie, nie mierzą aż tak wysoko, aczkolwiek częściej spoglądają w kierunku chmur.

Wrzucić dane do chmury

Kłopoty z nadmiarem danych mają nie tylko przedsiębiorstwa, ale także wiele gospodarstw domowych. Rynek przychodzi im z odsieczą, dostarczając szeroką gamę produktów, począwszy od nośników DVD, aż po zaawansowane macierze pozwalające przechować petabajty danych. Ale od niedawna pojawiła się kolejna alternatywa – przechowywanie danych u zewnętrznego usługodawcy. Biorąc pod uwagę względy ekonomiczne, to najlepsze z dostępnych rozwiązań. Usługobiorca nie ponosi wydatków na sprzęt oraz jego administrację. W modelu cloud wszystko spoczywa na barkach usługodawcy, który przechowuje dane i dba o ich bezpieczeństwo. Klient płaci jedynie za pojemność magazynowanych zasobów, tak jak za wodę czy zużytą energię.

„Przedsiębiorcy zaczęli zwracać uwagę na wskaźnik płynności finansowej i kierować się tym kryterium przy podejmowaniu decyzji inwestycyjnych. W tym kontekście usługi IT dostarczane w modelu serwisowym, z opłatami naliczanymi za użytkowane zasoby, odpowiadają tym właśnie potrzebom” zaznacza Andrzej Niziołek z EMC.

Korzyści z przechowywania w chmurze

Przechowywanie danych w chmurze niesie ze sobą wiele korzyści, ale ich skala jest bardzo różna. Jedną z kluczową kwestii jest rodzaj danych. Generalnie zasoby cyfrowe dzielą się na dwie grupy – dane strukturalne i niestrukturalne. Do tych pierwszych zalicza się uporządkowane dane, umieszczane zazwyczaj w systemach bazodanowych. W ich przypadku zastosowanie modelu cloud raczej mija się z celem. Tego samego nie można powiedzieć o danych niestrukturalnych, do których zalicza się dokumenty, grafiki, pliki multimedialne. Co gorsza, sposób wykorzystania tych danych jest trudny do przewidzenia, a ich udział w strukturze zasobów cyfrowych organizacji dochodzi do 80 proc. Ta grupa danych cechuje się w ostatnich latach największym wzrostem. Chmura to dla nich idealne miejsce.

Chmura, ale jaka?

Użytkownicy poszukujący odpowiedniego środowiska do przechowywania danych mają do wyboru jedną z trzech opcji – chmurę prywatną, publiczną lub hybrydową. Ten pierwszy wariant stał się domeną dużych koncernów oraz organizacji państwowych. O ile w przypadku innych modeli pojawiają się bariery, spowalniające adaptację modelu cloud, o tyle chmura prywata jest dostępna i może być z powodzeniem wdrażana. Nie ma tutaj obaw związanych z bezpieczeństwem danych, bowiem cały system znajduje się w rękach organizacji. Wszystkie zasoby pochodzące z oddziałów, placówek znajdują się w centralnej lokalizacji, a ich administracją zajmuje się jeden dział IT.

  • Niestety, nie ma nic za darmo, za komfort w postaci bezpieczeństwa i wydajności trzeba zapłacić. Ceną w tym wariancie są koszty związane z inwestycją we własną infrastrukturę oraz jej eksploatacją. Pomimo tego firmy mogą liczyć na spore oszczędności, a ich skala zależy od struktury podmiotu i ilości gromadzonych danych. Im większa i bardziej rozbudowana organizacja, tym więcej pieniędzy uda się zaoszczędzić. Rozwiązania pozwalające stworzyć prywatną chmurę gromadzącą dane dostarczają wszyscy liczący się vendorzy z rynku pamięci masowych: EMC, HP, IBM, NetApp. Oracle czy Hitachi Data Systems. Prywatna chmura znakomicie sprawdza się przypadku większych podmiotów, natomiast dane w publicznej chmurze najchętniej umieszczają mniejsze firmy lub użytkownicy indywidualni. Większe podmioty niechętnie korzystają z modelu publicznego, ze względu na wrażliwość i wartość zasobów.

Konkurencja w cloud storage

Konkurencja wśród dostawców usług cloud storage w tym segmencie rynku jest bardzo ostra. Dość nieoczekiwanie na czoło stawki wysforował się Amazon, kontrolujący około 80 proc. rynku. Ale swoje aspiracje zgłaszają Google oraz Microsoft, spore apetyty mają również telekomy AT&T czy Verizon oraz producenci pamięci masowych. EMC prowadzi własny serwis Mozy, oferujący usługi dla użytkowników indywidualnych oraz biznesu.

  • Prywatne chmury zaprojektowane są w ten sposób, aby umożliwić obsługę jak największej ilości podmiotów, zapewniając jednocześnie bezpieczny dostęp dla każdego użytkownika. Dostęp do danych w chmurze zapewniają protokoły REST oraz SOAP. Użytkownik płaci za ilość przechowywanych danych, ale mogą pojawiać się również dodatkowe opłaty w przypadku sporządzania umowy zawierającej zapis dotyczący poziomu świadczenia usług (SLA).

Co trzymamy w chmurze

W chmurze publicznej najczęściej przechowywane są dane archiwalne oraz kopie zapasowe. W ostatnim czasie wśród klientów rośnie zainteresowanie usługami zapewniającymi ciągłość działania oraz odtwarzania zasobów po awarii, tzw. BC/DR. Wpływ na to mają coraz częściej występujące klęski żywiołowe, lokauty czy ataki terrorystyczne. Każde z tych zjawisk niesie ze sobą poważne straty, a nawet jednodniowa awaria oznacza spadek przychodów oraz negatywnie wpływa na postrzeganie marki. Wśród dostawców usług BC/DR szczególnie dużą aktywność wykazują telekomy. Największymi plusami chmury publicznej są niskie koszty przechowywania zasobów oraz skalowalność. Tym, co zniechęca potencjalnych nabywców, jest bezpieczeństwo. Awaria Gmaila dotknęła tysięcy użytkowników sieci i pokazuje, że trudno zaufać nawet dostawcy, którego marka jest wyceniana na ponad 100 mld dolarów.

Model hybrydowy

Większość firm, ze względu na swoją politykę bezpieczeństwa, wrażliwość danych intelektualnych, jak i wcześniejsze inwestycje poczynione w infrastrukturę do przechowywania danych, najprawdopodobniej pozostanie jeszcze przez długie lata w hybrydzie, pomiędzy prywatną a publiczną chmurą” – przekonuje Roch Norwa z firmy AZLAN.

W dalszym etapie wdrażania rozwiązań mieszanych największym wyzwaniem będzie utworzenie homogenicznego środowiska, które pozwoli na wymianę danych znajdujących się wewnątrz i na zewnątrz organizacji. Optymalna jest sytuacja, kiedy oprogramowanie do zarządzania zasobami znajdującymi się w chmurze prywatnej i publicznej pochodzi od tego samego vendora. Niektóre firmy już dziś oferują rozwiązania pozwalające łączyć zasoby, np. Nirvanix oraz Rackspace. Inna metoda to zastosowanie odpowiedniej bramki (gatewaya). Pomocny powinien być również interfejs CDMI opracowany przez organizację SNIA. Warto zwrócić uwagę, że również producenci aplikacji do backupu oferują wsparcie dla chmury publicznej. W przypadku firmy Symantec są to programy NetBackup oraz Backup Exec, podobne funkcjonalności ma Simpana firmy CommVault.

Pokonać bariery

Rynek usług cloud storage znajduje się na samym początku drogi, na dodatek najeżonej licznymi trudnościami. Bez wątpienia, największą przeszkodą jest strach przed utratą danych. Wiele firm obawia się również, że zewnętrzni usługodawcy mogą udostępniać dane na zewnątrz, np. instytucjom badawczym bądź państwowym.

„Dane, czyli kwintesencja informatyzacji, to największe dobro. Pamiętajmy, że oferta publicznej chmury musi zawierać nie tylko bezpieczne przechowywanie i zarządzanie danymi. Musi również zapewnić klientom możliwość ewentualnego bezpiecznego wycofania się i przeniesienia danych z powrotem tam, gdzie były wcześniej” – mówi Maciej Tomkiewicz z Oracle.

Przyszłość cloud storage

Firmy promujące cloud storage czeka wiele pracy w zakresie edukacji klientów. Szefowie firm pospiesznie skreślają model cloud, kojarząc tego typu usługi wyłącznie z chmurą publiczną. Tymczasem istnieją rozwiązania pośrednie. Jednak polityka promocyjna producentów powoli przełamuje opór świata biznesu. Jak na razie, największy przyrost użytkowników ma miejsce w grupie odbiorców indywidualnych i małych firm. Według danych firmy UBS, w ubiegłym roku przychody firmy Bezosa dzięki usługom cloud storage wyniosły 500 mln dol., a w bieżącym ma to być 750 mln dol. Co oznaczałoby, że wartość globalnego rynku przekroczyła już miliard dolarów. Nieco wyżej rynek cloud storage wycenia IDC. Zdaniem IDC, już w 2009 r. jego wartość przekroczyła 1,5 mld dolarów, co oznaczało 9-procentowy udział w rynku cloud computingu. Ale za trzy lata sprzedaż usług cloud storage przyniesie przychody przekraczające 6 mld dolarów.

Jak widać, chmury będą przyciągać coraz więcej danych. To z pewnością dobry kierunek, choć wszelkie prognozy mogą spalić na panewce, jeśli usługodawcy będą popełniać błędy, a informacje o awariach trafiać będą na pierwsze strony serwisów informacyjnych.


Źróło: ITReseller

 

Podobne artykuły
zobacz więcej
Nazwa.pl
więcej
Video
więcej
Video"
więcej