Strona główna / Biznes / Wielki mit Cloud Computing
czwartek 30 czerwiec 2011 | Robert Kamiński
Wielki mit Cloud Computing
Rozwiązania oferowane w chmurze są wydajne a zyski realne. Pomimo to nie są wdrażane, ponieważ mało kto ma czas i pieniądze aby to zrobić. To tak jak ze zdrowym trybem życia: wiesz, że powinieneś zdrowo się odżywiać i uprawiać sport, ale zawsze coś się dzieje, co ma wyższy priorytet.

Idea centrum przetwarzania danych istnieje w umysłach speców IT od kiedy pojawił się pierwszy komputer i mimo, że każdy wie, że jest to potrzebne, większość nigdy tego nie zrealizuje.

Jeśli wyeliminujemy marketingowy bełkot z pojęcia cloud computing to co nam pozostaje, to outsourcing i automatyzacji centrów danych realizowane poprzez wirtualizację serwerów.

Potwierdzają to wyniki badań prowadzonych przez Information Week - wyniki są uderzająco podobne do tego, co było dwa lata temu. W skrócie, każda firma jest skomputeryzowana, ale żadna nie w takim stopniu jak by chciała. Zarówno dziś jak w 2009 roku, zaledwie 10% respondentów odnotowało szerokie wykorzystanie centrów przetwarzania danych. Przyczyny tego stanu rzeczy są niezmienne - inne projekty mają wyższy priorytet i brak budżetu. Przedostatni na tej liście jest brak możliwości policzenia zwrotu z inwestycji, zaś na końcu przekonanie, że technologie nie są wystarczająco dojrzałe.

Polacy nie gęsi?

Polska w tym względzie niczym szczególnym się nie wyróżnia. Jak wynika z informacji udzielonych nam przez Daniela Sierżanta – głównego specjalistę ds. informatyki w firmie LTG Nieruchomości – typowa polska firma średniej wielkości, choć korzysta z zaawansowanych rozwiązań informatycznych, ma podobne problemy.

Firma LTG zatrudnia 50 pracowników, z których każdy wyposażony jest w komputer. Posiada również 2 Hypervisory ESXi (pecety pracujące w roli serwerów), 16 dyskową macierz iSCSI z 9 maszynami wirtualnymi (VMware). Firma korzysta z systemu CRM i oprogramowania specjalistycznego do zarządzania nieruchomościami.

Jak mówi Daniel Sierżant bezpośrednią przyczyną podjęcia decyzji o wirtualizacji była potrzeba optymalizacji zasobów i poprawa bezpieczeństwa. Jako główne korzyści z poczynionej inwestycji, która zamknęła się w kwocie 25 tysięcy, Daniel Sierżant wymienia:

  • optymalizację wykorzystania zasobów serwerów
  • poprawę bezpieczeństwa danych, zwiększenie zasobów dyskowych
  • skalowalność i zaplecze mocy dla serwerów

Inwestycja nie miała wpływu na przychody i zatrudnienie. Według naszego rozmówcy nie da się oszacować ROI, ponieważ inwestycje w IT nie mają bezpośredniego przełożenia na wyniki finansowe przedsiębiorstwa. Można tylko szacować, że aktualizacja dotychczasowego środowiska zamykałaby się w kosztach: 9 x koszt aktualizacji serwera i wymuszona byłaby wzrostem zapotrzebowania na moc obliczeniową/przestrzeń dyskową lub awariami. W praktyce polityka firmy polega na nieinwestowaniu w IT, chyba że jest to konieczne - w tym wypadku można uprościć, że dla firmy zwrotem jest zrównanie kosztów inwestycji w środowisko wirtualne z kosztami wymiany/aktualizacji środowiska fizycznego,  czyli 5-10 lat – dodaje Daniel Sierżant.

Czy firma korzysta z rozwiązań cloud computing?  – Nie, chociaż myślimy o tym. Na dzień dzisiejszy mamy serwery ESXi, które uniemożliwiają stworzenie chmury – odpowiada Daniel Sierżant.

Może w przyszłości…

Tak więc taktyka gaszenia pożarów wciąż zastępuje strategiczne planowanie. Powszechnie stosowaną zasadą jest zaspokajanie bieżących potrzeb, bez refleksji gdzie będzie firma za 5-10 lat.

Paradoksalnie przejście do chmury wydaje się najbardziej prawdopodobne w małych firmach, gdzie w myśl zasady „wszystkie ręce na pokład” można pominąć krępujące korporacyjne procedury i wydzielić niezbędny budżet.

Wbrew lansowanym tezom, przetwarzanie w chmurze niekoniecznie musi zmniejszać ponoszone przez firmę koszty. Może je nawet zwiększyć. Jeśli jednak podnosi wydajność i konkurencyjność – gra jest warta świeczki.

Podobne artykuły
Komentarze
comments powered by Disqus
zobacz więcej
Video
więcej
Video"
więcej
Facebook
więcej