Strona główna / Biznes / Tablety przyszłością gazet
czwartek 13 październik 2011 | Cezary Tchorek-Helm
Tablety przyszłością gazet
Za 80 milionów złotych pakiet kontrolny spółki Presspublica – wydawcy m.in. dziennika „Rzeczpospolita”, kupił Grzegorz Hajdarowicz, właściciel Gremi Media. Twierdzi on, – co skrupulatnie cytuje „Rz”, że „przyszłość gazet jest na tabletach”. Wydaje się, że oznacza to mocny nacisk nowego właściciela na wykorzystanie nowych technologii. Zgadzamy się z tą tezą.

 

„Rzeczpospolita” oraz inne tytuły Gremi Media będą musiały zmierzyć się z planami właściciela pozostałego pakietu udziałów, którym jest MSP.

Sprzyjająca dla wydawcy oraz samego tytułu wydaje się być deklarowana przez głównego udziałowca neutralność polityczna i brak chęci angażowania się w działalność merytoryczną tytułów.

Za trudność należy poczytać sytuację na rynku tytułów prasowych wraz ze stałą tendencją do spadku realnej sprzedaży oraz naukę płynącą ze spadających wycen akcji koncernu Agora.

Technologia, czyli tablety, jako platforma mediowa

W jednym na pewno zgadzam się z Grzegorzem Hajdarowiczem, że obecny okres to czas przełomu technologicznego. Przed powszechnym wejściem do użycia tabletów nie obroni się żaden wydawca, lecz, przeciwnie: potencjał, jaki generuje zmiana technologii jest doskonałym lewarem do wygrania w stawce zastanawiających się, niezdecydowanych czy malkontentów.

Nie oznacza to, że prasa papierowa wyginie do cna, Nie, papier pozostanie jako margines rynku dla tradycjonalistów oraz niektórych zleceniodawców reklamowych.

Jaki będzie model biznesowy?

Teza Hajdarowicza, że w 2015 roku w Polsce będzie 12 milionów tabletów jest może śmiała, ale nie nieprawdopodobna. Przewidywałem zresztą już na początku 2010, gdy pojawił się pierwszy iPad, że oprócz diwajsowej gadżetowni będzie to urządzenie platformą mediową, co właśnie powoli następuje. Kluczem do wykorzystania zmiany technologii na rzecz wygranej biznesowej będzie monetyzacja rozwiązań technicznych. Model biznesowy, który zakłada stałe przychody z grupy czytających wersję elektroniczną wydaje się być poprawny. W takim układzie być może nawet warto sponsorować stałym czytelnikom dostęp do Internetu i zakup tabletu. Rzecz jednak w tym, gdzie są główne dochody generowane przez tytuł? Czy ma to być, jak dotychczas reklama, czy też inne dźwignie finansowe?

Treści oryginalne wygrają

Kluczem do przychodów generowanych przez nową prasę będzie bez wątpienia sprzedaż oryginalnego i wartościowego merytorycznie kontentu (treści). Tylko, bowiem wykazując bezużyteczność, czyli bezwartościowość powielarni treści, jakim jest powszechnie dostępny Internet z jego tzw. tytułami, można wygrać walkę o przychody, czytelników i inne korzyści. Wynika to z prostego faktu, iż dzisiaj wszyscy już wiedzą, że informacja czy szerzej, treść za darmo nie istnieje i jest, co najwyżej podróbką lub mizerną kopią oryginalnego tekstu czy filmu.

Technika wydawnicza

Dzisiaj w obrębie jednego tytułu możemy mieć do czynienia, z co najmniej 3 typami kontentu:

  • klasycznym papierowym,
  • internetowym składanym przez CMS i publikowanym, jako WWW
  • oraz właśnie tabletowym w jego klasycznej rzec bym można fazie, czyli na iPada.

Porównując trzy typy technologii nie sposób nie dostrzec, iż par excellence najtańszym sposobem wejścia w posiadanie pełnego egzemplarza jest iPad. Trudno polemizować z modelami kanibalizacyjnymi, które zakładają publikację egzemplarza papierowego 1/1 na WWW, ale jak porównać papier do iPada i pominąć koszt urządzenia, to jest i taniej, i wygodniej i szybciej.

Taniej, jeżeli chodzi o jednostkowy egzemplarz, łatwiej, jeżeli idzie o czytanie, trwałość i załączone multimedia (te są lepsze znacznie nawet od wersji internetowych dzięki technologiom Adobe) oraz łatwiej, jeżeli chodzi o archiwizację. Dlatego jeżeli wydawcy wymyślą model sponsorowania zakupu tabletów – wygrali. Przykład? Operatorzy GSM i komórki „za złotówkę”.

Czekamy, więc na ofensywę tabletową „Rzeczpospolitej” et consortes.

 

 

Podobne artykuły
zobacz więcej
Video
więcej
Video"
więcej
Facebook
więcej