Strona główna / Biznes / Jak działa światowy rynek podróbek
piątek 16 wrzesień 2011 | Robert Kamiński
Jak działa światowy rynek podróbek
Globalną fałszerską aktywność napędzają wyrafinowane organizacje przestępcze, a nie uliczni sprzedawcy; ich bezwzględne dążenie do zysku stanowi poważne zagrożenie dla uczciwych firm

Wielu pobieżnych obserwatorów ma stereotypowy obraz fałszerza jako ulicznego domokrążcy, który próbuje dorobić się kilku „niewinnych” groszy na rozprowadzaniu pirackich kopii płyt DVD czy podróbek okularów. Nie zdają sobie jednak sprawy, że to zaledwie czubek góry lodowej; za takimi lokalnymi sprzedawcami często stoją pozbawione skrupułów ugrupowania przestępcze, które szkodzą uczciwym firmom i wykorzystują przychody ze sprzedaży podróbek do finansowania nielegalnej działalności, takiej jak przemyt narkotyków, szmuglowanie broni czy nawet terroryzm.

Wysoka nagroda/niskie ryzyko

Podobnie jak w przypadku innych klas przestępców, jedyną motywacją dla fałszerzy jest potencjalny zysk. Całkowita obojętność wobec tego, jak ich nielegalne działalnia wpływają na społeczeństwo – wykorzystywaną siłę roboczą oraz oszukiwanych konsumentów i firmy – stanowi rosnące zagrożenie, którego koszt podwoi się do 2015 r. do kwoty 1,7 bln USD.

Organizacje fałszerskie kierują się przede wszystkim marżą, która w przypadku niektórych kategorii podrabianych produktów sięga 500 procent.  Koszty rozpoczęcia działalności są pomijalne; nie ma prac badawczo-rozwojowych, a o marketing w całości troszczy się marka padająca ofiarą fałszerzy.  Niskopłatni pracownicy, pozbawieni znaczących praw bądź przywilejów, wytwarzają duże ilości małych i zyskownych podróbek, takich jak płyty DVD, telefony i materiały eksploatacyjne do drukarek, ściśle upakowanych w kontenery i wysyłanych w drogę na światowe rynki.

Osoby działające na czarnym rynku zdają sobie przy tym sprawę, że ich działalność w ocenie władz jest kwestią o niższym priorytecie, której poświęca się mniej nakładów. Władze koncentrują się na zwalczaniu innej działalności kryminalnej, którą postrzegają jako groźniejszą. Zauważyć jednak należy, że w krajach w Azji, takich jak jak Chiny, istnieją przepisy o własności intelektualnej, które zabraniają fałszowania produktów, a władze nasilają działania wymierzone przeciwko takiej aktywności.

Anonimowi i chronieni szefowie grup przestępczych nie cierpią z powodu nalotów i aresztowań, które tymczasowo eliminują handlarzy i nielegalne towary z dzielnic handlowych i bazarów. W ciągu dosłownie kilku godzin do interesu powracają ci sami sprzedawcy bądź zostają zastąpieni przez jednego z setek innych „pracowników”, którzy wkrótce stają się częścią cyklu.

Azjatycki trop

Zdecydowana większość podróbek, które zalewają dzisiaj rynek, pochodzi z Azji. Pod tym względem Chiny są dużym wyzwaniem. W 2009 r. około dwóch trzecich wszystkich towarów zatrzymanych w Europie z powodu naruszenia praw własności intelektualnej, pochodziło z tego kraju, który jest największym światowym producentem. W tym samym roku amerykańska agencja rządowa U.S. Trade Representative wydała raport, w którym stwierdza, że „ogólny poziom piractwa i fałszerstw w Chinach pozostaje na nieakceptowalnie wysokim poziomie, zaś wiele podrobionych produktów z Chin stanowiło zagrożenie dla zdrowia i bezpieczeństwa amerykańskich i globalnych konsumentów.”

Jak wynika z jednego z opublikowanych raportów, „chińska zorganizowana przestępczość zdominowała międzynarodowy rynek produkcji i handlu podróbkami. Chińscy przestępcy dopracowali do perfekcji produkcję, transport i sprzedaż wielu rodzajów sfałszowanych towarów.”

Panuje coraz mocniejsze przekonanie, że fałszerze prowadzą wertykalną integrację swojej działalności. Obecnie kontrolują już nie tylko produkcję podróbek, ale także lokalną dystrybucję hurtową. W przypadku materiałów eksplotacyjnych do drukarek, śledczy z programu HP ds. przeciwdziałania fałszerstwom (HP Anti Counterfeit Programme) zauważają, że na niektórych rynkach Azja odgrywa coraz większą rolę w kontrolowaniu wprowadzenia produktów do oferty lokalnych dystrybutorów.

W przypadku tych fałszerzy, bliskość końcowych odbiorców pozwala im zachować wyższy poziom kontroli nad zasadami lokalnej dystrybucji. Eliminowani są także pośrednicy, generujący dodatkowe koszty. Jednakże na poziomie sprzedaży detalicznej, fałszerze przestrzegają ustalonych przez lata zasad, które patrząc historycznie, obowiązywały zarówno w uczciwym, jak i nielegalnym handlu: klienci zwykle wolą obcować z lokalnymi, zaufanymi handlowcami, których znają.

Koszty biznesowe

Fałszerze mają świadomość, że pewien odsetek podróbek zostanie przejęty przez władze, a „pracownicy” zatrzymani. Nie oznacza to jednak, że towar zostanie poświęcony bez walki; wręcz przeciwnie. Naloty i zatrzymania podrobionych materiałów do drukarek ujawniły np. składowiska broni automatycznej dużego kalibru, która była lub mogłaby zostać wykorzystana do ochrony kontrabandy. Jednakże gigantyczne zyski są na tyle duże, że organizacje przestępcze radzą sobie z zakłóceniami wywołanymi przez konfiskaty czy aresztowania.

Ich straty będą się jednak zwiększać w obliczu nasilenia jednostronnych i wielostronnych inicjatyw, których celem jest identyfikacja i powstrzymanie fałszerzy.  Jest to w dużej mierze odpowiedź na rosnące znaczenie rynków rozwijających się dla globalnej gospodarki. Międzynarodowy handel zostaje wystawiony na wyzwania odmiennych przepisów o własności intelektualnej i sposobów egzekwowania prawa. W miarę, jak określone standardy są przyjmowane na całym świecie, jest nadzieja i oczekiwanie, że działania te będą stanowić jeszcze cięższy cios dla organizacji fałszerskich.

Pora stawić czoła

W międzyczasie, ogólnoświatowe konsorcja, takie jak Business Action to Stop Counterfeiting and Piracy (BASCAP) zajmują się organizacją i porządkowaniem zbiorowych doświadczeń i wysiłków czołowych globalnych marek, aby edukować firmy i całe społeczeństwa w kwestii niebezpieczeństw związanych z używaniem podróbek. Organizacja współpracuje również aktywnie z międzynarodowymi i lokalnymi organami ścigania przy identyfikowaniu, rozbijaniu i aresztowaniu nieuczciwych producentów.

HP, aktywny członek BASCAP, zna aż zbyt dobrze nikczemne konsekwencje podrobionych produktów. HP aktywnie chroni swoich klientów i partnerów, a także swoje znaczące inwestycje w badania nad obrazowaniem i drukiem, przed podróbkami materiałów eksploatacyjnych do drukarek. Walka toczy się o ogromny rynek. Tylko w  Europie, na Bliskim Wchodzie i w Afryce (region EMEA) jest on warty niemal 30 miliardów euro..

HP i funkcjonariusze lokalnych organów ścigania niedawno z powodzeniem przeprowadzili działania, które zakłócają działalność fałszerzy i możliwości wprowadzania gorszych produktów na rynek. Np. w marcu tego roku w Zjednoczonych Emiratach Arabskich władze dokonały największego zajęcia podrobionych materiałów eksploatacyjnych do drukarek HP, przechwytując ponad 770 tys. sztuk. W tym samym roku, w Kenii, władzie przechwyciły transport z Chin, przechodzący przez największy port morski Kenii w Mombasie. Zatrzymano ponad 140 tys. sztuk podrobionych materiałów eksploatacyjnych do drukarek HP. Było to największe przejęcie odnotowane przez HP w tym kraju. W ciągu ostatnich czterech lat, HP pomogło w przechwyceniu niemal dzięwięciu milionów sztuk podrobionych materiałów eksploatacyjnych i podzespołów w Europie, na Bliskim Wschodzie i w Afryce.

Firma spodziewa się nasilenia presji na nielegalnych handlarzy, ponieważ gdy chodzi o podróbki, z całą pewnością problemy, jakie stwarzają dla globalnego handlu, są autentyczne.

Podobne artykuły
zobacz więcej
Nazwa.pl
więcej
Video
więcej
Video"
więcej