Strona główna / Biznes / Czy Tim Cook sobie poradzi?
niedziela 09 październik 2011 | Rafał Dubrawski
Czy Tim Cook sobie poradzi?
Podczas konferencji „Let’s Talk iPhone” nowy CEO Apple’a po raz pierwszy miał przyjemność poprowadzenia keynote’u firmy. Pomimo, że w trakcie wydarzenia wsparcia udzielali mu także bliscy współpracownicy, spełnił swoją funkcję bez zarzutu. Warto przeanalizować wydarzenie krok po kroku i dokładniej zbadać rolę, jaką odegrał w nim Tim Cook.

Tim Cook rozpoczął konferencję na luzie. Nie przejawiał żadnych oznak stresu, żartował, był uśmiechnięty. Emanowała od niego pozytywna energia. Zaczął od wspomnienia o historii budynku, w którym wydarzenie miało miejsce, wspomniał o tym, jak prezentowano w nim iPoda czy MacBooka Air. Podgrzewało to tylko i tak napiętą atmosferę. Następnie przeszedł do liczb. Mówił o wielkich otwarciach sklepów w Chinach, co można interpretować, jako zapowiedź bardziej zaangażowanego wejścia na tamtejszy rynek. W Szanghaju na otwarciu pojawiło się 100 tysięcy osób, a w Hong Kongu firma pobiła swój światowy rekord w ilości sprzedanych drogą detaliczną produktów. W Chinach Apple ma dopiero 6 sklepów, ale na całym świecie już ponad 350.

Dobre perspektywy - pozytywne statystyki Apple’a

Cook wspomniał o sukcesie Liona, który podobno rozszedł się już w 6 milionach kopii. Apple odnotował 23% wzrostu użytkowników systemu Mac, co w sumie daje na chwilę obecną 58 milionów. W kwestii usług muzycznych: firma posiada rzekomo ponad 70% rynku, a iPody stanowią 78% odtwarzaczy. Sprzedano ich przez 10 lat ponad 300 milionów, w iTunes dostępnych jest ponad 20 milionów utworów. Wzrost na rynku smartfonów odnotowały iPhone’y. Duży, bo wynoszący 125% w skali roku. Jednak, pomimo, że iPhone 4 jest liderem w sprzedaży, Apple posiada tylko 5% udziału w ogólnej sprzedaży wszystkich telefonów. Na koniec tej wyliczanki Tim Cook powiedział kilka słów o iPadach. Stanowią miażdżące 75% rynku tabletów, używane są na terenie całych Stanów: w szkołach, szpitalach czy przedsiębiorstwach.

Następny na scenę wkroczył Scott Forstall, który dokonał analizy rynku mobilnego. Według danych Apple firma jest także liderem rynku systemów mobilnych (telefony plus tablety) ze swoim iOS-em, który posiada 43% udziałów. Depczą mu po piętach Android (33%) i RIM (17%). W sumie developerzy zarobili na App Store 3 miliardy dolarów.

Nowe usługi, o których było wiadomo już od dawna

Forstall przeszedł następnie do opisu usług Cards, iMessage, Reminders app, nowej Camera app, Safari, Mail, PC Free i innych, zapowiedzianych już wcześniej, w czerwcu podczas WWDC 2011. Tu w zasadzie jedyną nowością była informacja, że iOS zadebiutuje już 12 października.

  • Później Eddy Cue opowiedział o wprowadzeniu usługi iCloud. Ma ona służyć synchronizacji urządzeń wykorzystujących iOS z serwerem w chmurze obliczeniowej. W cenie 24 dolarów i 99 centów rocznie dostępna będzie także usługa iTunes Match, która ma służyć do automatycznego przenoszenia całej posiadanej przez użytkownika biblioteki z muzyką do iTunes.
  • Phil Schiller z kolei opowiedział o nowym update dla iPoda Nano, który ma charakter bardziej kosmetyczny, związany z modyfikacją GUI. Zapowiedział także aktualizację dla wersji Touch, która ma polegać na udostępnieniu dla urządzenia możliwości podniesienia wersji systemu do wchodzącego iOS 5. Drobnym modyfikacjom uległy także ceny odtwarzaczy.

Dania główne: iPhone 4S oraz Asystent Siri

Następnie Schiller zaprezentował iPhone’a 4S, który z zewnątrz ma wyglądać tak samo, jak w wersji podstawowej. W środku jednak ma mieć dwurdzeniowy akcelerator graficzny, 7 razy szybszy od poprzednika. Lepsza ma być również bateria – pozwoli na 8 godzin rozmów w sieci 3G czy 6 godzin surfowania w Internecie, na jednym ładowaniu. Poprawiono system bezprzewodowego wyszukiwania sieci poprzez wprowadzenie drugiej anteny, a szybkość połączeń HSDPA ma wzrosnąć dwukrotnie, do 14,4 MB/s. Co ważne, iPhone 4S będzie obsługiwał obydwie sieci – CDMA oraz GSM. Kamera będzie umożliwiała kręcenie filmów HD i robienie zdjęć w rozdzielczości 3264 na 2448 pikseli. Wprowadzono także możliwość zaawansowanego streamingu do Apple TV.

Wydarzeniem dnia okazała się prezentacja usługi głosowej o nazwie Assistant Siri. Aplikacja ta rozpoznaje głos ludzki, dzięki czemu możliwe staje się korzystanie z funkcjonalności telefonu przez zwykłą rozmowę z nim (niestety nie obsługuje języka polskiego). Przykłady działania zaprezentował Scott Forstall, który w międzyczasie wrócił na scenę. Program bezbłędnie rozpoznał zapytanie o pogodę, polecenia nastawienia budzika, wskazania pobliskiej restauracji, odnalezienia drogi, sprawdzenia notowań na giełdzie. Prezentacja wzbudziła zainteresowanie i zakończona została brawami. Phil Schiller zaprezentował ceny: 199$ za wersję 16 GB, 299 za 32 i 499 za 64. Ponadto w sprzedaży pojawi się tańsza wersja podstawowa telefonu – 8 GB za 99$. Następnie na scenę powrócił Tim Cook, zapewnił, że jest dumny z nowych produktów i z uśmiechem na ustach zakończył wydarzenie.

Wnioski

Jak do tego wszystkiego ma się nowy CEO Apple? Trzeba przyznać, że rozegrał sprawę bardzo dobrze. Prawdopodobnie reżyserzy konferencji mieli świadomość, że wywoła ona swoisty zawód wśród części obserwatorów. Zabrakło najważniejszego, czyli iPhone’a 5. Cook zrzucił odpowiedzialność prowadzenia poszczególnych sekcji na swoich współpracowników, żeby samemu nie być kojarzonym z negatywnym odczuciem niedosytu. Ograniczył się do przedstawienia miażdżąco pozytywnych statystyk. Pokazał się w dobrym świetle i dał do zrozumienia, że to on jest teraz najważniejszy, nie Steve Jobs. Zadeklarował tym samym, że w Apple będzie, jak było – CEO pozostanie osobą od PR-u i robienia show.

Nie będzie to trudne. Jego zadania są już zaplanowane przynajmniej na najbliższy rok. Przez najbliższe kilka miesięcy firma skupi się na sprzedaży 4S oraz taniej wersji podstawowej. Prawdopodobnie na wykończeniu są już iPad 3 oraz, pomimo wszystko, iPhone 5. Gotowe są już nawet plany nowej siedziby firmy, nazywanej „Spaceship” ze względu na swój futurystyczny, kolisty kształt. Ma być ona największym biurowcem świata, więc wokół jego budowy pewnie także zostanie stworzona odpowiednia, medialna otoczka. Szans na rozwój nie brakuje.

Przedsiębiorstwo takich rozmiarów potrzebuje stabilnego, spokojnego prowadzenia. Nie może sobie pozwalać na wpadki pokroju tych, które zaliczył Leo Apotheker w HP. Dlatego wdrażanie nowego CEO w funkcję odbywa się stopniowo. Najpierw, od początku roku, pełnił funkcję zastępczo, w czasie, gdy Jobs był na urlopach, oswoił się z nią i z pionem pracowniczym. Następnie przejął funkcję oficjalnie. Teraz skupia się na przełamywaniu się do świadomości publicznej, na komunikacji zewnętrznej. Nie może za dużo ryzykować mocnym wejściem, więc zaprezentowanie kilku statystyk jest dla niego świetnym początkiem. Jak już wspomniałem, w przyszłości Tim Cook będzie kontynuował sprawdzoną strategię: będzie robił show i PR, będzie uśmiechał się, zachwalał i podtrzymywał nas w przekonaniu, że Apple to największa firma technologiczna świata. Póki co bez wielkich zmian w strategii marketingowej firmy.

@rddubrawski

 

Podobne artykuły
Komentarze
comments powered by Disqus
zobacz więcej
Video
więcej
Video"
więcej
Facebook
więcej