Strona główna / Biznes / Strefa euro jest zbyt złożona by przetrwać
sobota 19 maj 2012 | Cezary Tchorek-Helm
Strefa euro jest zbyt złożona by przetrwać
Niemal co dzień pojawiają się kolejne przesłanki wskazujące na możliwość rozpadu strefy euro. Jacek Marczyk, twórca narzędzia analizującego złożoność systemów w rozmowie z „Obserwatorem Finansowym” twierdzi, że dojdzie do tego w III kwartale 2013 r.

Analiza złożoności dowodzi, że proces komplikowania się systemu jakim jest strefa euro jest dziś mocno zaawansowany. Wkrótce może się okazać, że już nikt i nic nie powstrzyma go od przekroczenia punktu krytycznego, po którym dojdzie do rozpadu. Stochastyczna analiza głównych wskaźników makroekonomicznych państw członkowskich strefy euro z ostatnich lat, które są publikowane przez Eurostat nie pozostawia złudzeń – złożoność tego systemu rośnie. O ile nie nastąpią istotne zmiany warunków makroekonomicznych w 3 kwartale 2013 r. poziom skomplikowania strefy euro przekroczy pułap krytyczny i dojdzie do jej rozpadu.

Źródła kryzysu

Jakie są główne powodu komplikowania się sytuacji w strefie euro? Na podstawie wyników analizy złożoności dr Jacek Marczyk, inżynier, naukowiec i innowator wskazuje:

  • (1) popyt wewnętrzny, czyli konsumpcję,
  • (2) eksport i
  • (3) płace w administracji publicznej.
Jego zdaniem negatywny wpływ na sytuację ma też kondycja sektora finansowego i instytucji finansowych.

„Uzależnienie wzrostu gospodarczego od wysokiej konsumpcji skutkuje ciągłym obniżaniem cen, cięciem kosztów, przenoszeniem produkcji poza Europę. Z drugiej strony występuje silna presja na podwyżki wynagrodzeń. Zwłaszcza podwyżki w sektorze publicznym mają destabilizujący wpływ na oba systemy. Tym bardziej, że sektor ten się rozrasta i w coraz większej liczbie przypadków zamiast służyć społeczeństwu i gospodarce staje się wielkością samą w sobie. Sytuacja w Grecji jest tu skrajnym przykładem, ale i ostrzeżeniem – w tę stronę postępuje ewolucja. Produkty pochodzące z Europy tracą konkurencyjność w skali globalnej, co stopniowo paraliżuje eksport. Z drugiej strony konsumpcję na Starym Kontynencie pobudzają pożyczki i kredyty, co prowadzi do wzrostu liczby zadłużonych – osób, przedsiębiorstw, a w końcu i państw. Od lat poziom zadłużenia we wspomnianych wymiarach systematycznie rośnie i obecnie przekracza już granice bezpieczeństwa” – diagnozuje dr Marczyk w rozmowie z „Obserwatorem Finansowym”.

Przydatność technologii

J. Marczyk, autor książki „A New Theory of Risk and Rating” krytycznie ocenia przydatność stosowania konwencjonalnych technologii IT wspierających zarządzanie ryzykiem. Władze państw, a także banków i przedsiębiorstw nie potrafią przy użyciu takich narzędzi jak Risk Management, Business Inteligence, Business Analytics, Value At Risk, etc. wyłowić symptomów narastającego kryzysu. Tak ogromne firmy jak np. Enron, Parmalat, czy Lehman Brothers w czasie bezpośrednio poprzedzającym bankructwo otrzymywały wysokie ratingi. Zdaniem J. Marczyka agencje ratingowe nie dostrzegały narastającego ryzyka i nie mają odpowiednich narzędzi, które by im sygnalizowały nadchodzący upadek.

„Nasza analiza złożoności Lehman Brothers pokazała z wyprzedzeniem to czego nie mogli odkryć korporacyjni menedżerowie ds. zarządzania ryzykiem. Jej wyniki dowiodły, że zwiastuny bankructwa były widoczne od dawna. Poddaliśmy analizie dane publikowane przez tę firmę w ciągu kilku lat przed 2008 r. Odkryliśmy, że już 8 miesięcy przed zapaścią konglomerat osiągnął niebezpiecznie wysoki współczynnik złożoności i zbliżał się do punktu krytycznego” – mówi „Obserwatorowi Finansowemu” dr Marczyk.

Więcej:

Podobne artykuły
zobacz więcej
Video
więcej
Video"
więcej
Facebook
więcej