Strona główna / Biznes / IFA: czy musimy jeździć na targi?
piątek 05 październik 2012 | Cezary Tchorek-Helm
IFA: czy musimy jeździć na targi?
Historyczna nazwa Internationale Funkausstellung czyli Międzynarodowa Wystawa Radiowa, organizowana cyklicznie od 1926, ma również angielskie rozszerzenie: Consumer Electronics Unlimited. Pal licho nazwy. Chodzi o coś ważniejszego: czy w dobie Internetu tego typu imprezy mają sens i jaki niosą przekaz ?

Będąc na IFA w latach 90-tych zapadł mi w pamięć  jeden z pierwszych pokazów telewizyjnego formatu 16:9. Było to w czasach gdy telewizji europejskie  dopiero marzyły o nowym formacie. Firma Sony jednak zaryzykowała i pokazała nowość techniczną, w której przyszłość niewielu wierzyło. Format jednak, zbliżony do pola ostrości oka ludzkiego upowszechnił się  i wszedł, jeszcze w technologii CRT,  jako standard. Obok Japończyków stała firma Loewe pokazując własne, najwyższej próby technicznej pomysły. Mimo różnicy wielkości firm konkurencja była widoczna gołym okiem. 


Realna konkurencja  i dziesiątki tabletów 
Dzisiaj targowy przekaz nowości został zredukowany do wielkich firm, do których nakładów na innowacje nikt z mniejszych czy wręcz średnich nie jest w stanie się zbliżyć. Powoduje to zanik faktycznej konkurencji  i zanik innowacyjności małych i średnich przedsiębiorstw ICT.  Sektor ten został zredukowany do powielania pomysłów wielkich innowatorów jak Samsung czy Toshiba. O ile w przypadku telewizorów OLED Samsunga, które rozpoznają odcienie czerni, trudno będzie konkurować komuś poza LG, firmą Panasonic czy Toshibą (84 cali z rozdzielczością 4K oraz 3D), to w sektorze tabletowym jest więcej powietrza dla mniejszych graczy.

Wystarczy pomysł na nazwę i komponenty, dostawcę wyświetlacza i procesora, najlepiej wielordzeniowego i mamy kolejny tablet. Ponieważ Cupertino powiedziało tymczasem wszystko (iPad 3) , pozostaje wybrać wersję Androida, najlepiej najnowszą, lub zainwestować w Windows 8  i tablet gotowy.  System operacyjny z Redmond wydaje bardziej forowany przez producentów liczących na sprzedażowe konfitury, które gwarantuje sam fakt pojawienia się Windows 8 w wersji dotykowej.

Dodatkowo technologie teleinformatyczne spowodowały, że wcale nie trzeba wędrować godzinami po hektarach hal wystawowych IFA aby być uczestnikiem prezentacji. Wystarczy dostateczna przepływność łącza internetowego i wydajny komputer aby z dowolnej odległości wejść na konferencję prasową.

Przekaz dla użytkownika końcowego 
Masa dziennikarzy technologicznych uzbrojonych w kamery bezpośrednio na IFA, dotyka, obraca, komentuje, uruchamia, podkręca,  reguluje i rejestruje  na wszelkie możliwe sposoby coraz bardziej podobny do siebie sprzęt, aby za chwilę opublikować ten przekaz na YT. Przyszły użytkownik nie musi  więc fatygować się do Berlina, płacić za bilet i parking aby dosłownie w chwilę po premierze zobaczyć nowości.  Klasyczna formuła targów przeżywa się razem z upowszechnieniem codziennego oraz on-line’owego  dostępu do informacji. 
 
Tegoroczne targi  IFA pokazały jak bardzo sektor elektroniki konsoliduje się i zawęża pole faktycznej konkurencji. W  sferze elektroniki konsumenckiej Europa liczy się tylko jako podwykonawca i licencjobiorca patentów wielkich z Dalekiego Wschodu. 

O konkurencji i innowacyjności nie ma mowy. Wystarczy zobaczyć telewizory Loewe: najlepiej w Internecie.

Źródło: ITReseller

 

Podobne artykuły
zobacz więcej
Video
więcej
Video"
więcej
Facebook
więcej