Strona główna / Maszyneria / Platforma jest dobra na wszystko
środa 22 wrzesień 2010 | Jarek Michalski
Platforma jest dobra na wszystko
Wygląda na to, że platformy stają się intelowską specjalnością. Pierwsze było Intel® Centrino™ do zastosowań mobilnych, później Intel Viiv dla domu, teraz przyszła pora na Intel vPro - rozwiązanie dla biznesu.

Firmy produkujące komputery, jeśli chcą umieścić na obudowach swoich maszyn logo jednej z platform Intela muszą zastosować określone w specyfikacjach komponenty. Co to daje? Sceptycy powiedzą, że większy zysk dla producenta tychże komponentów. Entuzjaści, że w ten sposób można w pełni wykorzystać możliwości komputera. A klient kupując komputer oznaczony logo platformy może zawsze liczyć na taką samą jakość i na te same możliwości. Na co więc może liczyć nabywca maszyny z logo Intel® vPro™?

Co na pokładzie?

vproO komponentach nowej platformy pisaliśmy już w naszym serwisie. Wiadomo, że na pokładzie komputerów z nowym logo znajdzie się najnowsza generacja dwurdzeniowych procesorów. Dla firmy, która zastanawia się nad zakupem komputera wyposażonego w nową platformę Intela ważne jest to, co wynika ze współpracy podzespołów.

Intel twierdzi, że skoncentrował się na czterech najważniejszych - ich zdaniem - cechach, które mają decydujące znaczenie dla klientów biznesowych: skutecznym zarządzaniu komputerami, bezpieczeństwie, wydajności i standaryzacji.

W wizji Intela komputer ma być sprzymierzeńcem w biznesie, a nie źródłem kłopotów lub wysokich kosztów. Nowa platforma ma sprawić, że maszyna (dopóki nie ulegnie sprzętowej awarii) jest zawsze gotowa do pracy – z aktualnym oprogramowaniem, narzędziami autodiagnostycznymi i zapewniającymi całkowite bezpieczeństwo samemu komputerowi oraz sieci, w której pracuje.

Wydajność

Za wydajność nowej platformy odpowiadają opisywane przez nas wielokrotnie procesory dwurdzeniowe Intel Core  .Oprócz tego, że zapewniają odpowiednią wydajność, pracują „inteligentnie” i oszczędnie, wykorzystując zawsze możliwie najmniej energii. W praktyce oznacza to mniejszą ilość wydzielanego ciepła, co z kolei pozwala systemowi chłodzenia pracować „na pół gwizdka”. Efekt jest rzeczywiście słyszalny – maszyny pracują ciszej, a podzespołem, który generuje największy hałas jest nie wentylator odpowiedzialny za chłodzenie procesora, a twardy dysk.

Ale to tylko wydajność – dobrze, że jest wysoka, bo nowe oprogramowanie (z nowym dzieckiem Microsoftu systemem Windows 7 na czele) będzie miało coraz większe wymagania. Ale to cały czas nie tłumaczy, dlaczego inżynierowie Intela uważają, że nowa platforma obniża koszty utrzymywania komputerów, poprawi możliwości zarządzania i zapewni maszynom bezpieczeństwo.

Technologia na wskroś użyteczna.

To wszystko mają zapewnić technologie, w które wyposażona jest nowa platforma. Pierwsza z nich to Intel® Active Management Technology debiutująca w vPro w ulepszonej wersji. Jej głównym zadaniem jest umożliwienie zarządzania komputerem na odległość. Czy to coś nowego? Nie – pracownicy dużych firm już dawno przyzwyczaili się, że informatycy, chcąc naprawić problem z oprogramowaniem na ich maszynach, przejmują nad nimi kontrolę. Oczywiście zdalnie – przez sieć. Użytkownik komputera siedzi przy swoim biurku i patrzy na poruszający się po ekranie wskaźnik myszy.

Ale takie działanie jest możliwe tylko jeśli komputer po włączeniu wystartuje bez problemów system operacyjny i zaloguje się do sieci. A co w sytuacji, kiedy system jest uszkodzony i stary dobry sposób naprawy maszyny, czyli wielokrotne włączanie i wyłączanie nie przynoszą spodziewanych rezultatów? Wtedy pozostaje tylko wizyta informatyka. Dopóki rzecz cała dzieje się w obrębie jednego budynku – nie ma problemu. Rzecz jednak w tym, że małe i średnie firmy nie chcą zatrudniać w swoich siedzibach informatyków, tylko po to, by opiekowali się kilkoma komputerami. Obsługą maszyn może zająć się ktoś z zewnątrz. Niestety w przypadku takiego rozwiązania usunięcie awarii komputera, który nie chce „obudzić się” do życia to poważna strata czasu. Specjalista przyjmuje zgłoszenie o awarii. Po jakimś czasie przyjeżdża zbadać jej przyczynę. Jeśli to kwestia przeinstalowania systemu – wykonuję tę czynność na miejscu lub zabiera komputer do naprawy. Jeśli to uszkodzenie sprzętu – najczęściej nie ma przy sobie odpowiednich komponentów (trudno, żeby było inaczej - w każdej firmie pracują inne komputery, zbudowane z innych podzespołów. Wożenie ze sobą wszystkich części, które potencjalnie mogą być potrzebne jest niemożliwe). Informatyk jedzie do swojej firmy po potrzebne części lub zabiera ze sobą komputer. W jednym i drugim wypadku cała operacja jest ogromnie czasochłonna.

Intel® Active Management Technology ma radzić sobie z tym problemem. Informatyk opiekujący się komputerem ma do niego dostęp zawsze – nawet jeśli komputer nie jest włączony. Są tylko dwa warunki – maszyna musi być podłączona do prądu i do sieci. Specjalista, który musi zdiagnozować awarię może za pośrednictwem sieci włączyć komputer i ustalić przyczynę awarii. Jeśli to kwestia oprogramowania – całość naprawy może zostać przeprowadzona zdalnie. Jeśli to usterka sprzętowa – informatyk może odczytać dokładne dane o podzespołach komputera i przyjechać do firmy z przygotowaną częścią na wymianę. Intel twierdzi, że czas naprawy skraca się z jednego dnia do dwóch godzin.

To rozwiązanie również nie jest nowe – informatycy pracujący z serwerami znają je bardzo dobrze. Ale to pierwszy przypadek, gdy tego typu technologia schodzi do „zwykłego” peceta. Poza tym jest to rozwiązanie sprzętowe, a więc do pewnego poziomu nie wymaga posiadania specjalistycznego oprogramowania.

Podobne artykuły
zobacz więcej
Video
więcej
Video"
więcej
Facebook
więcej