Strona główna / Mobilna firma / Wielkie dni Apple
środa 10 czerwiec 2009 | Marek Jaślan
Wielkie dni Apple
Steve Jobs, legendarny prezes Apple ma powrócić po blisko półrocznej firmy do firmy. Ten powrót zbiegł się z prezentacją nowego modelu iPhone'a 3G S (ostania litera to skrót od speed: prędkość).  Nowy model ma być bowiem dwukrotnie szybszy od poprzednika. Czy po powrocie Jobsa przyspieszy też Apple?

 

 

Kto w końcu wykończy iPhone’a

Praktycznie od dwóch lat kiedy iPhone pojawił się na rynku co chwilę w mediach ukazują się tytuły, że pojawi się poważny konkurent dla tego telefonu. Miały nim być Samusng Omnia, Nokia 5800 Xpress Music, kolejne modele z Androidem G1 i HTC Magic a teraz Palm Pre.

Tymczasem fakty wyglądają tak, że podczas gdy większość producentów komórek (może poza Samsungiem) musi się zmagać ze spadkiem sprzedaży to Apple w pierwszym kwartale sprzedał 3,8 mln sztuk iPhone’a. Apple’owi zaś teraz zależy na wprowadzeniu tego modelu, bo właśnie w czerwcu dwa lata temu pierwsi nabywcy iPhone’ów z USA podpisywali dwuletnie kontrakty z AT&T na ich zakup i teraz będą je chcieli wymienić.

Jakich wad nie ma nowy iPhone?

Nowy model ma być odpowiedzią na wiele wad, które wytykano poprzednikowi. Ma żywotniejszą baterię, lepszy 3 –megapikselowy aparat cyfrowy o z autofocusem, a także funkcję rejestrowania filmów wideo. Dodatkowo można nim sterować za pomocą komend głosowych, ma wbudowany cyfrowy kompas, funkcję wytnij-kopiuj-wklej (nie tylko tekstu, ale i zdjęć między różnymi aplikacjami) i nową wersję systemu operacyjnego iPhone OS 3.0. Telefon ten, który w USA będzie dostępny od 19 czerwca będzie oferowany w wersjach o pojemności 16 oraz 32 GB, w cenie 199 oraz 299 dolarów. Do Polski i 80 innych krajów trafi kilka tygodni później.

Steve Jobs wraca?

Dla samego Apple nie mniej ważne jest od premiery telefony jest jednak spodziewany powrót do firmy Steva’a Jobsa. Z zarządzania firma musiał wycofać się na początku. Powodem były kłopoty zdrowotne. Już od kilku lat widoczny był u niego stały spadek wagi. W pewnym momencie zaczęło to rodzić szereg spekulacji na temat stanu zdrowia szefa Apple’a, tym bardziej że w 2004 r. przeszedł on operację raka trzustki. Agencji Bloomberg zdarzyło się nawet kiedyś opublikować nekrolog Jobsa. Wszystko to wywoływało niepokój u inwestorów. On sam i zarząd firmy starali się długo uspokajać sytuację.

Jeszcze na początku tego roku, podczas MacWorld Expo w San Francisco Jobs wydał specjalne oświadczenie, by uciąć te plotki: „Powodem mojej utraty wagi jest nierównowaga hormonalna”. Zapewniał też, że  rozwiązanie tego problemu żywieniowego jest bardzo proste i już zaczął odpowiednią terapię. Na imprezie w San Francisco jednak się nie pojawił, a w połowie stycznia musiał ogłosić oficjalnie, że udaje się na zwolnienie lekarskie  z powodu problemów zdrowotnych, które w ostatnim tygodniu stały się poważniejsze. Za funkcjonowanie Apple odpowiedzialny był Tim Cook, pełniący funkcję dyrektora ds. operacyjnych a Jobs pojawiał się tylko okazjonalnie w siedzibie firmy . Po ogłoszeniu tej informacji razie akcje spółki na amerykańskiej giełdzie spadły szybko o 7 proc.

Jobs ma feeling do biznesu

Jednak wbrew obawom Apple pokazał inwestorom i rynkowym analitykom, że potrafi sobie nieźle radzić i bez Jobsa. Od momentu ogłoszenia decyzji o jego urlopie w styczniu kurs firmy wzrósł o blisko 70 proc., podczas gdy NASDAQ w tym czasie wzrósł tylko o 24 proc.  Jobs posiada jednak  bezcenną umiejętność, której nie mają najsprawniejsi menadżerowie – jak nikt inny w branży technologicznej potrafi wyczuć, w jakim kierunku należy rozwijać nowe produkty i jakie ich cechy najbardziej przypadną do gustu klientom

Apple zaprasza na darmową konferencję

Podobne artykuły
Komentarze
comments powered by Disqus
zobacz więcej
Video
więcej
Video"
więcej
Facebook
więcej