Strona główna / Mobilna firma / iPhone 4 nie pęka
niedziela 23 styczeń 2011 | Cezary Tchorek-Helm
iPhone 4 nie pęka
Smartfon, który zrewolucjonizował świat telekomunikacji mobilnej jest stale pod presją. Nie dość, że wszyscy go testują, to jeszcze jest powszechnie kopiowany. Technika iPhone’a, fukcjonalności  oraz wszechświatowy sklep ze wszystkim Apple to rozwiązania, które zmieniły rzeczywistość. Ikona, która bardzo łatwo do siebie przyzwyczaja jest też na poczesnym miejscu wśród narzędzi pracy mobilnej.   

Polemika na argumenty techniczne oraz pozostałe, nie ma specjalnego sensu, jeżeli weźmie się pod uwagę co reprezentują zwolennicy i przeciwnicy smartfona Apple. Jedni, zwani fanami wyznają rozwiązanie jak religię. Drudzy, których scharakteryzować można jako przykład niezadowolonych z lekkim posmakiem zawiści, są podobnie do pierwszych mało wiarygodni. Użytkownicy na świecie głosują klikając  w „niewygodne” wirtualne klawisze, jakby powiedzieli przeciwnicy lub ciesząc się epokowym wynalazkiem dotykowego interfejsu z widetami, jak mówią wyznawcy.

Nie pęka

Telefon Apple numer  4 był poddany morderczym próbom. Telefonuję, fotografuję i filmuję a także mailuję i czekam, czy aby obudowa nie pęknie i nie zobaczę pajęczyny zmarszczek i lekko zamglonego widoku menu startowego gdzie umieściłem zdjęcie mojego biurka. Jakby wszystkiego było mało: pracy, wątpliwości i melancholii, umieściłem wa rsztat pracy w miejscu, które jest ze mną wszędzie. Czy to znaczy, że wszędzie będę pracował? A może właśnie praca jest już na zawsze połączona z małym urządzeniem, dzięki któremu mogę robić w sieci co chcę i skąd chcę. Gdyby jeszcze zredukować koszty Internetu okazało by się, że mogę leżeć z nogami w morzu pod Saint Eustatius i myśleć, że nie trzeba nazbyt przejmować się ile zapłacę prowajderowi za wysłanie tego tekstu na serwer redakcji. Z iPhone’a oczywiście bo dość szybko mnie uzależnił. Ponieważ mam bardzo dobre połączenie (internetowe) to tylko ładuję baterię, piszę, publikuję i patrzę jak schną jedne z dwóch posiadanych przeze mnie par spodni. Druga para jest na mnie. Szkło na czwórce nie pęka. No chyba żeby trzasnąć nim o podłoże. Ale telefonem rzucać? O ziemię czy podłogę? Po co?  

Ryska (nie Zatoka)

A może by tak w cień, w chłód, w dystans otoczony mgłą i wyspiarską tajemnicą? Cóż, Vormsi przywitała mnie gorzej niż Hiuumaa; wieje zupełnie północnym chłodem. Piasek najpiękniejszego morza tej półkuli trochę porysował szkło telefonu.  Jak to brzmi z punktu widzenia „telefonu”? Ostatnie generacje technologii zmieniły wszystko. Mimo wiatru, pełnej izolacji na wyspie zamieszkałej przez niecałe trzy setki ludzi, iPhone widzi kilka sieci z mocnym sygnałem. Wszystkie otwarte ale to już specyfika zachowań Eesti i oraz ich stosunku do społeczności. Bateria naładowana, więc piszę, publikuję i zakładam drugą parę spodni. Teraz mam na sobie dwie bo jest chłodniej. Jedna ryska na szkle jest prawie niewidoczna.   

Prawy chwyt

Samotnie nie znaczy samemu. W końcu Bell wymyślił tylko telefon a rewolucjoniści dodali do niego kamerę. Patrząc na ponadczasowe kadry „Noża w wodzie” i wynalazek prostopadłego ujęcia z góry na płynącą  żaglówkę myślę, że dobrze mieć kamerkę w telefonie. Nie tylko do filmowania ale nawet transmisji. Ktoś zapragnął mnie widzieć i chociaż przepływność jest mało zadowalająca widzę Kota H., który ze swojej czwórki opowiada z Berlina jak było na Techno-Tempelhof. Otrzepując spodnie z pod-otwockich sosnowych igieł kiwam głową i mówię, żeby przysłał wideo. Coś zerwało – chyba jednak mój leworęczny chwyt praworęcznego użytkownika iPhone’a  4  był za mocny. Antena ma czasami fochy. Ale za chwilę znowu coś piszę, publikuję i marzę o wymyślonych kadrach. Wszystko mam na czwórce. W kieszeni spodni.

Laser leci

A może jednak impreza, ludzie i jakiś opętańczy łomot pulsujący nieskończoną feerią grających maszyn? Właśnie nadchodzi: Kot wysłał film, który się gładko skrócił ale nie stracił jakości. Lepiej krócej widzieć a wszystko: z dźwiękiem, w HD i z tymi laserami. Żałuję, że nie pojechałem do Neue HBF Berlin a typem na koncert. Czwórka jednak pięknie wysyła wideo  i sama proponuje (a nie wymusza) różne warianty kompresji wysyłanych filmów. Bez nie wyjaśnionych komunikatów typu: „plik nie może zostać wysłany”.

Biznesowo

Ci co muszą zarabiać bardzo dużo odkryli, że mogą być dalej niż daleko. Entourage czyli to na co cię nie stać w biznesie a jednak kupiłeś, przestaje mieć znaczenie. Fakt, starłem się przyjeżdżać na „bardzo ważne spotkania biznesowe” porządnym wózkiem. Raz była to SAAB-ina 900S, kiedy indziej Audik czy duży skośny ale w dobie Internetu, to wszystko przestało mieć jakiekolwiek znaczenie.  I tak wszystko zacznie i skończy się na sprawdzeniu czy przelew wpłynął lub czy magazyn wysłał przesyłkę i towar doszedł do odbiorcy. Samochód za ileś-tam będzie porzucony na parkingu i faktycznie ma tylko jedna funkcję komunikacyjną: służy do przemieszczania. Co innego iPhone. Oprócz niezliczonych możliwości jest zawsze ze mną. Bardzo się zresztą razem podobamy. Ten spokojny, minimalistyczny chłód i brak ostentacji . Biznes lubi takie rzeczy.

Ikony do skopiowania

Twórcy genialnych rozwiązań wiedzą, że ich wynalazki będą kopiowane. Na tym właśnie polega przełomowość jednych i naśladownictwo większości. Mimo wielu kopii na rynku, iPhone - szczególnie jako czwórka ma zastanawiająca cechę: użytkownicy nie porzucają go.  Ja, nie będąc przesadnie religijnym wyznawcą, lubię czwórkę bo dzięki niej ponownie odkryłem przyjemność robienia zdjęć i filmowania. A telefon? Ten  jest już tylko jednym z wielu dodatków do smartfonu Apple 4 generacji  w mojej kieszeni.

Wiatr od morza był dziś szczególnie ciepły. Spodnie wyschły a ja mam bardzo dobre połączenie więc ładuję baterię, piszę i publikuję. Cały czas.  

Nokia N8 też niezła ale inaczej…


Podobne artykuły
Komentarze
comments powered by Disqus
zobacz więcej
Video
więcej
Video"
więcej
Facebook
więcej