Strona główna / Mobilna firma / Adresy specjalnej troski
poniedziałek 23 maj 2011 | Przemysław Ćwik
Adresy specjalnej troski
Dobra domena to duży kapitał. Niestety wystarczy roztargnienie, by rozstać się z nią wbrew własnej woli. Próby odzyskania utraconego adresu internetowego to często pasmo stresu zwieńczone niepowodzeniem. Dlatego lepiej uprzedzić fakty i zabezpieczyć cenną nazwę
Tagi: www, firma, domena, hosting,


Adres internetowy z zasady stanowi bezpieczną lokatę kapitału. Istnieje niewielkie prawdopodobieństwo, że panel użytkownika, z którego zarządzamy domenami, padnie ofiarą hackerskiego ataku, jak to często bywa w przypadku elektronicznych rachunków bankowych. Są jednak szczególne pozycje w portfolio domainera, których utrata naraziłaby na szwank cały plan inwestycyjny. Takie adresy wymagają szczególnej troski.

Pożegnanie z domeną

O co tyle hałasu? Sprawa nie jest nadmuchana – codziennie kilkadziesiąt polskich firm zapomina o przedłużeniu domeny. Zapominalstwo udziela się również domainerom. Pech dopada szczególnie przedsiębiorców mniej obytych z cyberprzestrzenią, którzy nie do końca zdają sobie sprawę, że domena to nie stały, dożywotnio przydzielony adres w sieci, lecz usługa, którą trzeba odnawiać co roku. Emaile przypominające o konieczności przedłużenia nazwy umykają wówczas uwadze lub traktowane są jako spam. Dopiero w momencie, gdy przestają ładować się strony lub nie działa poczta internetowa w nieodnowionej domenie, niefrasobliwy abonent łapie się za głowę i... próbuje ustalić przyczyny tego stanu rzeczy. Wtedy bywa już jednak za późno.

2 tygodnie na przedłużenie

Teoretycznie abonent ma dwa tygodnie na przedłużenie umowy od momentu jej wygaśnięcia. Jednak nie każdy skrupulatnie monitoruje swoje portfolio. Wystarczy przecież okresowy nadmiar obowiązków, wyjazd służbowy czy urlop chorobowy, by doszło do nieodwracalnych strat finansowych. Najłatwiej o utratę domen przeznaczonych do sprzedaży, niebędących w ciągłym użytku – łatwo o nich zapomnieć, podczas gdy adres wykorzystywany pod serwis na pewno o sobie “przypomni”. Takie z pozoru błahe wpadki zdarzają się jednak nie tylko słabo zinformatyzowanym przedsiębiorcom. Pech dopada również dużych “graczy”.

  • W zeszłym roku na parking GoDaddy trafiła domena foursquare.com. Właściciele serwisu społecznościowego wycenianego na 60 milionów dolarów z pewnością zdają sobie sprawę z abonamentowego charakteru adresów internetowych. O kosztowne pomyłki jest, więc łatwiej, niż nam się wydaje. Szczególnie, że zapominalstwo nie jest jedyną przyczyną utraty domen.
  • Często kluczową rolę odgrywają “osoby trzecie” oraz niedoskonałości proceduralne i techniczne związane z operacjami na adresach internetowych. W wielu firmach dostęp do panelu użytkownika domen ma więcej niż jedna osoba. W tej sytuacji łatwo o nieporozumienie, pomyłkę czy nawet przejaw złej woli – domena w kilka chwil może zostać przetransferowana, wystawiona na aukcję czy sprzedana. Odzyskanie utraconego w ten sposób adresu bywa niemożliwe.
  • Ryzyko wiąże się również z tzw. papierowymi cesjami, wymaganymi przez niektórych rejestratorów domen. Sfałszowanie dokumentów potwierdzających prawo do dysponowania daną nazwą nie wymaga kunsztu artystycznego, a jeśli gra jest warta świeczki, oszustów nie zabraknie. Jeden z nich, Stephen Michael Cohen, dzięki sfałszowanej cesji stał się dysponentem domeny sex.com na pięć lat, w ciągu, których na serwisie pod “najsławniejszym adresem internetowym” zarobił ok. 100 milionów dolarów.

Nazwa pod specjalnym nadzorem

Zaniepokojeni abonenci cennych nazw mogą jednak spać spokojnie. Od niedawna w polskiej cyberprzestrzeni funkcjonuje system zabezpieczenia adresów internetowych pod nazwą “DomainLock”. Mogą z niego korzystać użytkownicy serwisów AfterMarket.pl oraz Dropped.pl. Praktycznie uniemożliwia on utratę domeny nie tylko w wyniku nieprzedłużenia abonamentu, ale również wskutek ingerencji niepowołanych osób. Jest to rozwiązanie unikalne w skali światowej, łączące bezpieczeństwo domeny z rachunkiem bankowym.

  • Wszelkie operacje na adresie internetowym wymagają autoryzacji za pomocą przelewu na kwotę 1 zł. Dzięki temu sam dostęp do panelu użytkownika nie wystarczy do wykonania jakiejkolwiek czynności zmieniającej status domeny.
  • Modyfikacji może dokonać jedynie osoba posiadająca zarówno dostęp do panelu użytkownika, jak i do konta. bankowego powiązanego z zabezpieczoną nazwą. Usługę “DomainLock” można aktywować w panelu użytkownika, wybierając domenę, którą chcemy objąć ochroną.
  • Szczegóły procedury dostępne są na stronie www.bezcennadomena.pl. Warto rozważyć zabezpieczenie najcenniejszych domen, szczególnie tych, pod którymi działają serwisy internetowe. Odrobina zapobiegliwości może okazać się zbawienna dla naszego portfolio oraz portfela.

 

Podobne artykuły
Komentarze
comments powered by Disqus
zobacz więcej
Video
więcej
Video"
więcej
Facebook
więcej