Strona główna / Mobilna firma / Lumia 720 – pośrednio znaczy przeciętnie?
wtorek 29 październik 2013 | Bartosz Kamiński
Lumia 720 – pośrednio znaczy przeciętnie?
Jednym z kolejnych telefonów testowanych przez nas jest Nokia Lumia 720, czyli coś pomiędzy budżetową 520-tką a do niedawna 1020-tką. Czy to znaczy, że dobrze łączy budżetowe wymagania części klientów ze sprawnym działaniem? Czy złoty środek nie oznacza bylejakości i przeciętności? Jakie są mocne, a jakie słabe strony tego telefonu?

Jak już zapewne wiele osób zauważyło, Nokia w swojej nowej serii telefonów Lumia kieruje się prostą zasadą – każdy kolejny model jest oznaczony liczbą o 100 większą od poprzedniej, zaczynając od 520. W związku z tym Nokia Lumia 520 jest najtańsza, a jednocześnie najgorzej wyposażona, czyli ma mniej sprawny procesor, gorszy aparat, mniej gigabajtów do zapełnienia. Analogicznie Lumia 920 to (do niedawna) król tej serii, łącząc spore wymiary z wydajnością i funkcjonalnością, stanowi porządne wyposażenie firmowe (więcej szczegółów tutaj) Co natomiast można powiedzieć o telefonie po środku tej skali? Warto zacząć od tego, co mówi sam producent.

Wizerunek w oczach Nokii

O ile Nokia Lumia 520 była telefonem „rozrywkowym”, zaś 920 – „najbardziej innowacyjnym smartfonem na świecie”, to 720-tka jest „elegancka i towarzyska”. Tak jak w przypadku modelu 520 rozrywkowość można było podciągnąć pod aplikacje takie jak Kinograf, Mix radio czy Sprytne zdjęcie, zaś 920-tce rzeczywiście nie można odmówić innowacyjności, to w przypadku 720-tki sytuacja wygląda inaczej.

Mówiąc wprost Nokia najwyraźniej nie potrafiła przypisać temu modelowi żadnych swoistych właściwości, bo określenia „elegancka i towarzyska” zupełnie nic nie znaczą. Na stronie Nokii wśród wymienianych specyfikacji pojawiają się te same, co w innych modelach tej serii – informacje o aplikacjach HERE maps, Mix radio oraz dobrym aparacie fotograficznym. Nie jest to także model mocno reklamowany – nie pojawia się wśród najbardziej przebojowych na stronie Nokii, rzadko widuje się go także w reklamach znanych operatorów telefonicznych. Czy jest to zatem trochę niechciane dziecko Nokii? Czy są podstawy by tak uważać?

Wrażenia z użytkowania

Z przeprowadzonych testów okazało się, że wcale nie jest tak źle. Lumia 720 dobrze leży w dłoni – wydaje się, że o wiele lepiej niż 520-tka, która często sprawiała wrażenie jakby miała wypaść z ręki. W przypadku jej „lepszej” siostry jest inaczej – 720 ma dobrze ułożone klawisze, brak ostrych kantów. Warto podkreślić, że jest to telefon w pełni jednobryłowy. O ile 520 udawała jednobryłowość, a tak naprawdę cała tylna część była klapką, którą trzeba usunąć aby dostać się do baterii lub karty SIM, to w 720 w ogóle nie można wyjąć klapki. Dostęp do baterii jest niemożliwy dla zwykłego użytkownika, zaś kartę SIM i kartę microSD/SDHC/SDXC (do 64 GB) można umieszczać przy użyciu specjalnej igły, która odblokowuje dostęp do slotów na wymienione karty w górnej części telefonu.

Druga istotna poprawa względem 520-tki to 4,3-calowy ekran. W Lumii 520 był to jeden ze słabszych elementów – oprócz tego, że w mocniejszym słońcu nic nie było widać, to czasem „wariował” przy zmianie oświetlenia i jasność wyświetlacza nie była dostosowana do światła. W 720-tce nie ma takich problemów – jasność zawsze była dobrze dopasowana. Czułości ekranu dotykowego również nie można niczego zarzucić.

Co jeszcze fajnego można powiedzieć o tym telefonie? Choćby to, że posiadając ten sam procesor i RAM co 520 (dwurdzeniowy Qualcomm MSM8227 o taktowaniu 1 GHz i 512 RAMu), wydaje się pracować o wiele sprawniej, nie przycinając się przy ładowaniu aplikacji czy powracaniu do ekranu głównego. Ponadto posiada funkcję NFC oraz nieco lepszy aparat fotograficzny (matryca 6,7 megapiksela zamiast 5, do tego wyposażona w lampę błyskową, czego 520-tka nie miała). Względem swoich „lepszych” sióstr można podkreślić, że wytrzymuje dłużej na baterii – mi się udawało wytrzymać 4-5 dni, choć przy mniej ekonomicznym użytkowaniu okres ten spada do 2-3 dni.

Co można zarzucić?

Właściwie niewiele – to, co jest w tym telefonie działa bardzo dobrze, a jedynie szkoda, że nie ma niektórych udogodnień znanych z mocniejszych modeli. Mianowicie mowa tutaj o nieco szybszym procesorze, nieco większym ekranie i nieco lepszym aparacie fotograficznym. Jednak wówczas nie byłaby to Lumia 720, lecz po prostu 920 lub 1020.

Jak wypada ten telefon na gruncie biznesowym? Niestety, bez rewelacji – 4,3-calowy ekran to jednak mniej niż w 920 czy 1020, ponadto szybkość procesora czasem może (mimo ostatecznie dobrej oceny) zawodzić. Plusem jest długi czas użytkowania na jednej baterii i ergonomia wykonania.

Podsumowanie

Nokia Lumia 720 nie jest tak niewarta uwagi jak maluje ją sama Nokia – w codziennym użytkowaniu sprawdza się o wiele lepiej niż budżetowa 520-tka, a kosztuje stosunkowo niewiele więcej (za złotówkę w niektórych planach abonamentowych popularnych operatorów telefonicznych, zaś na wolnym rynku za 1000 zł – cena 520-tki waha się koło 700 zł. Dla porównania Lumia 925 kosztuje 1900 zł, zaś 1020 – 2850. Według cen przedstawionych na stronie Nokii.). Oprócz sprawnego działania ma wytrzymałą baterię, porządny ekran i funkcję NFC do bezprzewodowego ładowania i płatności bezstykowych.

Podobne artykuły
zobacz więcej
Video
więcej
Video"
więcej
Facebook
więcej