Strona główna / Po godzinach / Patenty na oprogramowanie? i kto to mówi!
wtorek 10 sierpień 2010 | z archiwum KwF
Patenty na oprogramowanie? i kto to mówi!
Otwarte oprogramowanie okazuje się nie do końca otwarte. Do takich wniosków doszedł Florian Mueller - uznany guru open source.

Florian Mueller to postać doskonale znana w europejskim świecie informatyki. W 2004 roku był organizatorem i główną postacią protestu w Unii Europejskiej przeciwko wprowadzaniu patentów na oprogramowanie. To on wymyślił i zorganizował stronę nosoftwarepatents.com za co otrzymał kilka europejskich nagród i wyróżnień. Jest też programistą i promotorem wolnego oprogramowania, związany był z popularną bazą danych MySQL. Rzec by można prominentna postać branży, której przez lata obawiali się zapewne prawnicy Microsoftu, gdyż wytykał tej firmie wszelkie niedociągnięcia w zakresie interoperacyjności, otwartości i niechęć do standaryzacji. Czy jednak tylko Microsoftu?

Florian Mueller opublikował 21 lipca 2010 roku na swoim blogu otwarty tekst, w którym piętnuje hipokryzję wielkich korporacji rzekomo wspierających zarówno wolne oprogramowanie, jak i otwarte standardy. Nazywa je ostro, mówi o „gangu hipokrytów”. Pisze: „Twierdzą, że wspierają otwarte oprogramowanie i interoperacyjność. W rzeczywistości OpenForum Europe i jego członkowie podążają za swoimi komercyjnymi interesami. Nazywają siebie <>, ale takimi nie są. Żądają interoperacyjności kiedy to inni mają się otworzyć. Odmawiają jej kiedy w grę wchodzą ich własne interesy”.

A potem idzie dalej i nazywa firmy po imieniu wyliczając ich grzechy. Zaczyna od IBM i ich sądowej sprawie przeciwko francuskiej firmie opensourcowej TurboHercules. Ta ostatnia naruszyła interesy giganta oferując oprogramowanie na platformę mainframe. I tu żarty się skończyły – nie tylko nie ma mowy o żadnej interoperacyjności, ale wręcz odmówiono Francuzom jakiejkolwiek współpracy na jakichkolwiek warunkach. Mainframy przynoszą połowę wielomiliardowego zysku IBM – zauważa Mueller. Otwartość? Jaka otwartość? Interoperacyjność? Jaka interoperacyjność? Spotkamy się w sądzie!

Kolejną firmą jest Oracle. Florian Mueller pisze, że wszystkie przynoszące przychód produkty tej firmy to oprogramowanie o zamkniętym kodzie. Jak taka firma może być wiarygodnym obrońcą wolnego oprogramowania, pyta. I podaje przykład, że bezpłatne oprogramowanie ongiś przygotowane przez Sun Micrososystem do czytania formatu ODF jest obecnie – Sun został kupiony przez Oracle - oferowane za 90 dolarów.

Obrywa Google dużo mówiący o otwartości i wspierający otwarte oprogramowanie, ale zastanawiająco mało mający do powiedzenia w tych sprawach tam, gdzie ma niemal monopol, czyli w wyszukiwarkach. RedHat opisany jest jako – skorzystajmy z tego popularnego w Polsce określenia – „przystawka” do IBM.

Co wynika z tego materiału? Z jednej strony można zacząć mieć wątpliwości co do szczerości wsparcia przez wielki biznes idei takich jak wolne oprogramowanie. Tak długo dopóki wysoko podniesione na sztandarach hasła interoperacyjności i otwartości będą działały przeciw np. Microsoft tak długo będą wspierane przez jego konkurentów takich jak IBM czy Google. Amerykańskie firmy rozgrywają administrację europejską do swoich własnych biznesowych wojen. Notabene, za nasze, europejskich podatników pieniądze! Ciekawe dlaczego nie robią tego na własnym podwórku.

I jeszcze jedno. Florian Mueller, jedna z czołowych postaci ruchu, dla którego „czarnym ludem” był Microsoft nagle zrozumiał, że wsparcie jakie otrzymywał, że nagłośnienie jakie było jego udziałem nie było autentyczne. Florian Mueller pojął, że nie stał na czele rzeszy zaangażowanych społeczników, a był tzw. pożytecznym idiotą na usługach korporacyjnego marketingu rzekomych sojuszników wolnego oprogramowania w grze rynkowej między gigantami. Chyba mu się smutno zrobiło z tego powodu. Ciekawe czy jest w tym uczuciu odosobniony.

Spróbujmy zakończyć jednak pozytywnie. Microsoft został przez Unię Europejską zmuszony do znacznie większej otwartości niż się tej firmie kiedykolwiek wydawało. Musieli zainstalować ekran wyboru przeglądarki, musieli przekazać protokoły komunikacyjne każdemu kto się zgłosi, a zamiast zamkniętego formatu .doc stosują OpenXML, standard ISO. To kto następny do golenia? Google? Apple? IBM?

Florian Mueller: http://www.blogger.com/profile/13298342449544124176

Blog Floriana Muellera: http://fosspatents.blogspot.com/2010/07/openforum-europe-hypocrites-lobby-eu.html

Podobne artykuły
Komentarze
comments powered by Disqus
zobacz więcej
Video
więcej
Video"
więcej
Facebook
więcej