Strona główna / Po godzinach / Asteroid Smart – ma wiele twarzy
wtorek 26 sierpień 2014 | Robert Kamiński
Asteroid Smart – ma wiele twarzy
Dobra jakość sprzętu zarówno w przypadku komputera, smartfona czy radia samochodowego ma kluczowe znaczenie. Cóż jest jednak wart dobry sprzęt bez oprogramowania?

Opisywany przeze mnie Asteroid Smart to urządzenie wyróżniające się na rynku samochodowych komputerów pokładowych. Już samo przypisanie do niego kategorii, którą reprezentuje sprawia problem. Mamy bowiem do czynienia z urządzeniem wyposażonym w zestaw głośnomówiący, nawigację, komputer pokładowy, zaś odtwarzacz multimedialny i radio sprawiają wrażenie dodatku.

Obok fabrycznie zainstalowanych aplikacji, mamy dostęp do Asteroid Market, który nie oszałamia liczbą dostępnych programów. Jednak w praktyce mamy dostęp do najbardziej użytecznych podczas jazdy.

Multimedia? To dodatek…

Urządzenie, które zastępuje fabryczne radio z zasady kojarzy się z odtwarzaczem multimediów. W przypadku Asteroida jest jednak trochę inaczej – nawet na stronie producenta trudno znaleźć informację o tym że urządzenie posiada również „klasyczne” radio. I nie jest to dziwne. Radio, odtwarzacz plików audio /wideo wraz z rozbudowaną możliwością konfiguracji zdecydowanie bledną przy pozostałych funkcjach Asteroida. Nawet dostępne radia internetowe nie robią wrażenia – do dyspozycji mamy bowiem sporo równie użytecznych aplikacji.

Asystent w podróży

Nawigacja i „antyradary” to aplikacje używane przeze mnie na co dzień. Do dyspozycji mamy preinstalowaną nawigację iGO, Google a dodatkowo można skorzystać z Naviexperta, Automapy, TomToma i kilku innych. Antyradary to oczywiście Yanosik, Rysiek (wersja beta niedostępna w markecie) i Coyote. Doświadczenie pokazuje że każda aplikacja ma swoje zastosowanie. Naviexpert (podobnie jak Google) zapewnia świetne wybieranie głosowe celu, a przede wszystkim znakomicie sprawdza się w roli przewodnika po zatłoczonych ulicach miasta. Z moich obserwacji wynika, że w 8/10 przypadkach jest w stanie skutecznie ominąć najbardziej uciążliwe korki, prowadzać niekiedy zaskakującym objazdem. Automapa z kolei dobrze sprawdza się w dłuższych trasach – zwłaszcza poza granicami kraju.

fot. R.Kamiński

Yanosik i Rysiek to aplikacje walczące o prymat najskuteczniejszego „antyradaru”. Osobiście stawiam na Ryśka z uwagi na przejrzysty i dowcipny interfejs i wizualizację trasy. Yanosik za bardzo męczy komunikatami o nieoznakowanych pojazdach w okolicy i informacjami o wypadkach (w tej kategorii mieszczą się wszystkie utrudnienia w ruchu – wykopki itp.).

Na uwagę zasługuje również IzzyDrive, aplikacja która niebawem powinna trafić do Asteroid Marketu. To prawdziwy kombajn, który dzięki bezprzewodowemu połączeniu z komputerem auta podaje wiele szczegółowych informacji na temat pracy silnika, informacje o cenach na stacjach paliw, wideoradarach. Dodatkowo umożliwia podłączenie kamery rejestrującej zdarzenia na drodze. Nie do przecenienia jest rejestracja trasy, którą następnie można prześledzić dzięki aplikacji web.

A to nie wszystko – do dyspozycji mamy jeszcze program do obsługi poczty, kalendarz, przeglądarkę internetową, pogodynkę, YouTube, Deezer, Tunein, Spotify, iPla itd. Część aplikacji niedostępnych w markecie można zainstalować z plików apk. W samochodzie to zestaw aż nadto wystarczający.

Z Asteroidem do Montenegro

Korzystając z urlopu postanowiłem przetestować Asteroida na nieco dłuższej trasie – Warszawa / Czarnogóra. Przyznam, że byłem bardzo ciekaw jak urządzenie poradzi sobie pracując kilkanaście godzin dziennie przy sporym „wygrzaniu” kokpitu.  Zadanie nie łatwe, gdyż w przeciwieństwie do typowego radia, Asteroid obsługuje kilka równolegle pracujących aplikacji.  W moim przypadku było to radio / odtwarzacz, nawigacja, Yanosik, Rysiek i IzzyDrive. Sporadycznie poczta, pogoda i oczywiście obsługa połączenia internetowego na terenie Polski.

Dla niecierpliwych – Asteroid dał radę! Żadnych błędów, zawieszenia czy resetu (łącznie przejechane 4000 km).

  • Na tak długiej trasie, zwłaszcza poza Polską i w górach słuchanie radia okazuje się dość uciążliwe – niezbędne jest częste, ręczne przestrajanie. Dlatego też warto ze sobą zabrać muzykę na zewnętrznym nośniku.

  • Antyradary – w zasadzie „idą łeb w łeb” , choć ze względów wymienionych wyżej - stawiam na Ryśka.

  • Nawigacja – zdecydowanie Automapa, choć i tu zdarzają się psikusy – przez pewien czas Hołowczyc starał się mnie koniecznie zepchnąć z autostrady (pomimo akceptacji autostrad i promów). Niedogodnością jest również konieczność autoryzacji (raz na tydzień) licencji poprzez internet. Poza UE połączenia w roamingu są dość drogie, a podjechanie samochodem do hot spotu nie zawsze jest łatwe. Natomiast sama nawigacja i dokładność map jest absolutnie bez zarzutu, również na terenie Albanii i szutrowych, górskich drogach Bośni. Docenić wypada również bazę wideoradarów poza Polską. Niestety nie da się tego samego powiedzieć o iGO, dla którego świat kończy się na Podgoricy i Budvie z drugiej strony, a dalej to już biała plama…

    Czego brakuje w nawigacji? Trybu ekonomicznego, który eliminuje konieczność wykupienia winiet nawet dla krótkich odcinków autostrady, które można spokojnie ominąć. Czynnik ludzki wciąż jest niezbędny.

  • IzzyDrive – fantastyczny dziennik podróży! Z wizualizacją trasy przejazdu, spalania, obciążenia silnika itd. Co ważne aplikacja przechowuje skompresowane dane lokalnie, przekazując je na serwer przy pierwszej okazji połączenia z internetem. Brawo!

Podobne artykuły
Komentarze
comments powered by Disqus
zobacz więcej
Video
więcej
Video"
więcej
Facebook
więcej