Strona główna / Analizy / Nowy iMac czyli wzór all-in-one
sobota 21 listopad 2009 | Cezary Tchorek-Helm
Nowy iMac czyli wzór all-in-one
Jak wzorzec metra z Sevres - tak należałoby określić testowany najnowszy model iMaca w wersji 27 calowej. iMac jest przykładem powrotu do korzeni gdyż w istocie jest nową formą desktopa. Powrót się udał i teraz wszystkim pozostaje jedno: kopiować.
Tagi: test, imac, apple, aio,

AIO czyli wszystko w jednym

Magiczny akronim, który oznacza „wszystko w jednym”, w przypadku iMaca oznacza też bezprzewodowość. Zestawy, które oferuje producent z Cupertino zawierają oprócz „wszystkiego w jednym” czyli wyświetlacza zwanego historycznie ekranem – bezprzewodową klawiaturę oraz takąż mysz. Bezprzewodowość objawia się dość prosto. Ponieważ testowany Mak miał i Bluetooth (mysz i klawiatura) i standardowy dla Apple’a  AirPort (Internet), przewody ograniczyły się do drutu energetycznego. Gdyby chcieć uzyskać tzw. pełnię szczęścia, wypadałoby dołączyć do iMaca 27 cali Time Capsule, która oprócz funkcji storage’owych (1 i 2 TB plus automatyczne kopie zapasowe) - pełni rolę routera. Ostatnio zresztą w najnowszej wersji – Time Capsule pracuje w 2 zakresach: 2,4 GHz oraz 5 GHz.

Magiczna myszka i mini klawisze

Bezprzewodowym: myszy i klawiaturze warto poświęcić nieco więcej uwagi.  Otóż standardowa klawiatura, dostarczana z komputerem jest  pozbawiona części alfanumerycznej. Powoduje to utrudnienia w przypadku chęci skorzystania z nakładki do Final Cuta ale z drugiej strony oszczędza miejsce na biurku. Do tego klawiatura jest wykonana w technologii energetycznie wydajnej. Dzięki temu można oczekiwać nawet 4 miesięcznego embarga na wymianę 2 baterii AA. Klawiatura automatycznie przechodzi w funkcję snu a uruchamia się po naciśnięciu dowolnego klawisza. Próbowaliśmy też odległości: komunikowała się na dystansie co najmniej 5 metrów. Jest to czynnik ważny gdyż szczególnie w przypadku wersji 27 calowej wskazane jest znaczne oddalenie się od ekranu.

 

 

Nowa mysz to połączenie standardowych funkcji  oraz technologii Multi-Touch stosowanej w gładzikach Apple. Magic Mouse cała jest przyciskiem zaś jej zewnętrzna powierzchnia reaguje na ruch odpowiedzialny za przewijanie stron WWW, ich zmianę i powrót do poprzedniej lokalizacji. To proste i oczywiste  rozwiązanie konkurencja bezsprzecznie będzie kopiować. 

iMac 27 cali – gigant mieszczący się wszędzie

Deficyt miejsca do pracy istnieje w społeczeństwie od zawsze. iMac w wersji 27 cali poraża swoją skalą. Jest to duże i ciężkie urządzenie – waga 13,8 kilograma przy wymiarach: 51,7 x 65 x 20,7 centymetra robi wrażenie. Jednak  po paru minutach widzimy jego przewagę. Otóż, na biurku komputer w wersji 27 cali zajmuje tylko tyle miejsca  ile powierzchni potrzeba dla jego podstawy. Ponieważ mysz i klawiatura nie są duże, całość zajmuje bardzo mało powierzchni – razem mniej więcej tyle ile podstawa 15 calowego notebooka. Kolejna przewaga iMaca 27 cali nad konkurencją desktopów AIO, to również  ruchomy  wyświetlacz, który „wisi” na nodze. Takie zamocowanie powoduje, że ekran jest „mobilny”  w obrębie biurka. Oprócz oczywistego ruchu dostosowującego wyświetlacz w poziomie, można swobodnie obracać komputer wokół jego osi.

Technika czyli wizualność pełna

Standard HD czyli 1920 x 1080 dla wersji 21,5 cala oraz 2560 x 1440 dla 27 cali to deklaracja techniczna. Ważniejsza jest jednak ocena subiektywna oraz fakt pełnego wykorzystania możliwości wyświetlacza. W przypadku iMaca widać, że wszystko było projektowane razem i nie jest to tylko proste włożenie wielu elementów do 1 obudowy. Synergia taka nie zawsze jest przecież oczywistością. Swobodnej pracy z multimediami oprócz formatu 16:9, sprzyja tez dostosowanie iMaca 27 do powieszenia w standardzie VESA.

Testowany iMac, stanowiący jedną całość, ma i najwyższy standard wizualny, i w pełni wydolny układ płyty głównej oraz procesora. Subiektywnie rzecz biorąc inny komputer nie dawał mi nigdy takiej frajdy z pracy. Szczególnie okna Final Cuta umożliwiały doskonały wgląd w obrabiany materiał. Inne narzędzia z przebogatej palety multimediów Apple’a, m.in. iMovie, DVD Studio Pro, Soundtrack Pro czy Motion,  też wyglądały o niebo lepiej niż w standardowych urządzeniach. Bardzo wysoka rozdzielczość 27 calowej maszyny wspomagana techniką LED przydaje dodatkowych wartości pracy. 

Audio goni wideo

Przeprojektowane głośniki oraz fakt zasilania stereofonii dwoma wzmacniaczami powodują, że jakość dźwięku jest co najmniej wystarczająca do pracy i odtwarzania plików multimedialnych.  Całość zgłasza 17 watów do wykorzystania umożliwiając łatwe korzystanie z wejść/wyjść dla audio (optyczne).

Intel pomaga

Jak zwykle u Apple’a - technologia Intela wspomaga dobry pomysł na komputer. iMac daje szereg możliwości wyboru. Od standardowych procesorów: Intel Core 2 Duo 3,06 GHz czy Intel Core i5 2,66 GHz (czterordzeniowy), po   Core i7 2,8 GHz (czterordzeniowy). Podobnie jest  z pamięcią RAM, która w najwyższej konfiguracji może przyjąć wartość 4 x 4 GB. Z twardego instrumentarium szczelinowy napęd SuperDrive 8x (DVDąR DL/DVDąRW/CD-RW), gniazdo kart SD oraz 7-watowy port FireWire 800. Posiadane przez komputer 4 porty USB 2.0 uzupełniają możliwości pracy z urządzeniami zewnętrznymi.

…i ta organoleptyczność

Zapachy wydają się immanentną częścią komputerów Apple. Zawsze zastanawiam się czy ta delikatna wanilia oraz dźwięki odpieczętowywanej folii były zaprogramowane? Chłód aluminium i gładkość najwyższej jakości szkła i poliwęglanów, wraz z zapachem wanilii, daje pełnię doznań. A konkurencja? Z pewnością skorzysta. W naszym teście iMac to wzór dla wszystkich AIO. A wzorzec – jak ten z Sevres - jest zawsze niezbędny.

Za jakość trzeba zapłacić

Jedna, jedyna, drobna ale jakże ważna rzecz jest ciężka do zniesienia. Oczywiście odpowiada nakładowi pracy, korpusowi unibody, kupionej w Intelu technologii, dodatkom. Tą rzeczą jest cena. Cena iMaca 27 cali jest wysoka; zaczyna się od 7 tysięcy złotych (bez złotówki).

Maki za 10 procent

 

Podobne artykuły
Komentarze
comments powered by Disqus
zobacz więcej
Video
więcej
Video"
więcej
Facebook
więcej