Strona główna / Analizy / Chmura rośnie powoli
środa 25 styczeń 2012 | Wojciech Urbanek
Chmura rośnie powoli
Przetwarzanie w chmurze to jeden z najmodniejszych trendów w branży IT. Jak szybko rozprzestrzenia się nowa moda?

Czy odrobiłeś już lekcje? – pyta matka kilkuletniego syna. Tak, ale nie muszę ich zanosić do szkoły, są w chmurze – odpowiada chłopiec. Ta krótka historyjka pochodzi z prezentacji Simona Robinsona, analityka agencji badawczej The 451 Group. Nieodległa przyszłość? A może mglista mrzonka? Odpowiedź leży zapewne gdzieś pośrodku. Świat IT oszalał na punkcie przetwarzania w chmurze.

Wszystko z chmury?

Cloud jest tani. Cloud jest elastyczny. Chciałoby się jeszcze dodać, że wyleczy raka, przyniesie światu pokój i zrównoważy budżety zadłużonych państw europejskich. Większość koncernów IT wylewa tony lukru podczas prezentacji nowego modelu. Jednak, co bardziej uważni obserwatorzy nie ulegają euforii, tym bardziej, że liczby nie są aż tak łaskawe dla chmur. IDC prognozuje, że w 2015 r. wydatki na publiczną chmurę osiągną 72,9 mld dol. (w Polsce 70-80 mln dol.). W 2010 r. było to zaledwie 21,5 mld dol. Na pierwszy rzut oka to imponujący skok. Ale warto zaznaczyć, że bieżące wydatki na cloud stanowią około 2 proc. wszystkich nakładów ponoszonych na rozwiązania teleinformatyczne. Nawet znaczny, trzykrotny wzrost nie wywoła rewolucji, a cloud pozostanie niewielką kroplą w wielkim wiadrze IT. Choć z roku na rok będzie zajmować coraz większą powierzchnię. Sama idea przetwarzania w chmurze nie jest niczym odkrywczym. Użytkownicy energii płacą za ilość zużytego prądu, a rachunki za wodę zależą zazwyczaj od wskazań wodomierza. Analogiczne rozwiązania można zastosować dla klientów korzystających z zasobów informatycznych.

  • Co ciekawe, firmy, które dziś nakłaniają do wyprawy w chmury, jeszcze kilka lat temu miały odmienne zdanie. W maju 2003 r. w „Business Harvard” ukazał się artykuł Nicholasa G. Carra „IT doesn’t matter” (IT nie ma znaczenia). Autor publikacji był odsądzany od czci i wiary. Cóż tak poruszyło środowisko informatyczne? Carr przekonywał, że nie warto ponosić ogromnych nakładów na sprzęt oraz infrastrukturę IT, ani jej samodzielne utrzymanie. Bardziej ekonomicznym rozwiązaniem jest centralne administrowanie infrastrukturą oraz jej współdzielenie. Autor dokonał analogii systemów IT do usług komunalnych, z których każdy korzysta, lecz nie przywiązuje dużej wagi do tego, na jakiej zasadzie funkcjonują. Być może Nicholas G. Carr byłby obiektem kpin do dnia dzisiejszego, gdyby nie Amazon, Google czy Salesforce.

Aplikacje na czele

Chmura jest bardzo pojemna i można w niej gromadzić różne zasoby. Ale to, co wydaje się klarowne dla ludzi IT, nie zawsze jest czytelne dla użytkowników. Stąd adaptacja poszczególnych modeli cloud computingu postępuje nierównomiernie. Jak na razie, niekwestionowany prymat w chmurze wiedzie SaaS – oprogramowanie jako usługa. To model funkcjonujący od ponad dekady, a jego prekursorem jest firma Salesforce, dostawca aplikacji CRM. Użytkownik nie martwi się o sprzęt, oprogramowanie działa na serwerze usługodawcy, odpadają też koszty licencji. Biznes wykazuje zainteresowanie tym modelem, do czego w dużym stopniu przyczyniło się Google, udostępniając darmowe aplikacje w chmurze.

„Rynek chłonie jak gąbka wszelkie informacje na temat oprogramowania w chmurze pod warunkiem, że są one podane w prostej, biznesowej formie, bez nadmiaru szczegółów technicznych” – tłumaczy Edyta Kozek z Comarchu.

  • Według Gartnera, wartość tego segmentu rynku wyniosła na koniec 2011 r. 12 mld dol., o jedną piątą więcej niż rok wcześniej, a w 2015 r. globalne przychody na rynku SaaS osiągną poziom 20 mld dol. Motorem napędowym rynku SaaS jest oprogramowanie CRM, stanowiło ono niemal jedną trzecią aplikacji sprzedawanych w 2011 r. w chmurze. Pierwsze skrzypce na rynku SaaS gra firma Salesforce, ale spore apetyty mają giganci z rynku oprogramowania: Microsoft, Oracle czy SAP.

„Aplikacje biznesowe wspierające obsługę klienta klasy CRM czy umożliwiające prowadzenie wirtualnego biura, takie jak Office 365, w firmach staną się równie pożądane, jak chociażby poczta elektroniczna. W odpowiedzi na potrzeby rynku dostawcy aplikacji będą przenosili do chmury coraz więcej rozwiązań dostępnych dotychczas w tradycyjnym modelu” – tłumaczy Adam Komorowski z Microsoftu.

  • Gigant z Redmond planuje w najbliższym czasie oferować w chmurze ERP. Jednak analitycy ostrożnie oceniają szanse tego typu oprogramowania w wersji cloud. W nieodległej przyszłości oprócz CRM dużo miejsca w chmurze zajmie oprogramowania do komunikacji i kolaboracji, a zwłaszcza systemy umożliwiające prowadzenie wideokonferencji. Z analiz Gartnera oraz Delloitte wynika, iż w przyszłym roku przychody ze sprzedaży CRM w chmurze nieznacznie przekroczą 4 mld dol., a w przypadku oprogramowania do komunikacji i kolaboracji około 5 mld dol., natomiast ERP – 1,97 mld dol. Ale droga do detronizacji tradycyjnego modelu jest wciąż bardzo daleka. W 2013 r. aż 87 proc. przychodów na rynku oprogramowania pochodzić będzie ze sprzedaży aplikacji instalowanych w lokalizacji klienta.

Oprogramowanie i co dalej?

Dane obrazujące tempo adaptacji SaaS na tle innych modeli prezentują się okazale. Wielu klientów szybko zrozumiało zasadę działania aplikacji w chmurze, a część dostrzega wymierne korzyści. Nieco gorzej wygląda sytuacja IaaS – infrastruktury sprzedawanej w formie usługi. Najbardziej znane serwisy to Amazon EC2 oraz Amazon S3. Użytkownicy tego pierwszego korzystają z wirtualnych serwerów o żądanych parametrach, płacąc jedynie za moc obliczeniową. Z kolei Amazon S3 pozwala na przechowywania cyfrowych danych. Według Gartnera, w 2008 r. globalne przychody z IaaS wyniosły 969 mln dol., ale już za rok mają przynieść 8 mld dol. To bardzo perspektywiczny segment rynku. Szczególnie dużo mówi się o przechowywaniu danych w chmurze, bowiem firmy mają coraz większe kłopoty ze składowaniem rosnących w astronomicznym tempie danych nieustrukturyzowanych.

  • W przypadku IaaS wiele przedsiębiorstw prawdopodobnie będzie wybierać rozwiązania hybrydowe, łączące chmurę publiczną z zasobami firmy.

„Pierwsze rozwiązania technologii cloud na szerszą skalę były realizowane głównie w modelu chmury prywatnej, niemniej w ewolucji obu chmur, prywatnej i publicznej, widać wyraźną synergię usługową zmierzającą do modelu hybrydowego” – przyznaje Marek Marczuk z Huawei Polska.

O ile SaaS czy IaaS już wystartowały, o tyle PaaS (platforma jako usługa) wciąż pozostaje na lądzie. To najnowsza usługa, a stosunkowo niewielka liczba wdrożeń oraz znikoma wiedza na jej temat nie pozwalają jej rozwinąć skrzydeł. Wciąż istnieje też wiele barier hamujących rozwój cloud computingu. Są one powszechnie znane – obawa o dane, które w wyniku awarii mogą zniknąć bądź trafić w niepowołane ręce, inwigilacja czy niemożność przenoszenia zasobów pomiędzy różnymi dostawcami. Do tego zestawu należy dodać jeszcze uwarunkowania prawne. Upłynie jeszcze trochę wody w Wiśle, zanim cloud zyska powszechną akceptację. Ale w tym przypadku pośpiech nie jest wskazany. Lepiej dopracować wszelkie szczegóły, żeby podróż w chmury nie zakończyła się katastrofą. A tornister chyba jeszcze przez kilka lat pozostanie nieodłącznym atrybutem ucznia.

Źródło: ITReseller.pl

Podobne artykuły
Komentarze
comments powered by Disqus
zobacz więcej
Video
więcej
Video"
więcej
Facebook
więcej