Home Biznes Ad astra, czyli jak zostać gwiazdą rynku- odc. 1.

Ad astra, czyli jak zostać gwiazdą rynku- odc. 1.

0
0
83

Rozwój nowych technologii spowodował przełamanie podstawowych paradygmatów komunikacji marketingowej, gdzie – jak w antycznej tragedii – istotna była jedność czasu i miejsca akcji (komunikowania) , a widzowie spoczywający na kamiennych ławach amfiteatru mogli w niemym zachwycie chłonąć sztukę, jedynie oklaskami lub gwizdami sugerując, że przedstawienie im się bardziej lub mniej podoba. Jedność czasu i miejsca leżała u podstaw tradycyjnego marketingu, którego zintegrowany model komunikacji determinowały klasyczne 4P: product, price, place, promotion. Ponieważ komunikacja kojarzy się przede wszystkim z ostatnim P, czyli promocją, a nowe technologie kojarzą się z komunikacją, zatem jak zaprząc technologie w służbę promocji, jak uczynić z nich chór grecki, który będzie niósł naszą sławę w szeroki świat niezależnie od czasu i miejsca? A może dzięki komputerowi i łączu samemu wejść na scenę?

Być i Mieć

Najbardziej rozpowszechnionym modelem jest bierne wykorzystanie sieci przyjmujące w 90 proc. postać firmowej witryny internetowej. Własna strona stała się podstawowym narzędziem nowoczesnej komunikacji marketingowej. Nie jest wielką przesadą twierdzenie, że przedsiębiorstwa, które nie mają choćby wizytówki w Internecie, nie istnieją w systemie gospodarki, a coraz częściej nie istnieją nawet na lokalnym rynku, wypychane przez konkurentów z Internetu. Nie mieć strony coraz częściej oznacza skazywać się na banicję i marginalizację. Sama witryna służy promocji, ale też jest podstawową platformą komunikacji z klientem, który dzięki poczcie elektronicznej czy komunikatorom może się kontaktować bezpośrednio z przedstawicielem firmy, uzyskiwać odpowiedzi na swoje pytania. Komunikatory to już jednak bardziej zaawansowane narzędzia. Na razie wróćmy do samej strony. Jaka powinna być, żeby spełniła swoje zadanie?

Ab ovo….

Zacznijmy od samego początku, czyli wyboru domeny. Z punktu widzenia marketingowego to moment strategiczny, bowiem domena staje się częścią identyfikacji firmy, często częścią jej nazwy. Pokusą jest, aby nazwać domenę nazwą firmy. Jednak o ile jest to uzasadnione w przypadku firm dużych, o powszechnie znanych nazwach, o tyle mała czy średnia firma, w szczególności firma zaczynająca swoją karierę powinna raczej identyfikować się z branżą w której działa (np. stemple.pl, suknieslubne.waw.pl). Jeżeli „nasza” domena z rozszerzeniem .pl jest zajęta, możemy wybrać rozszerzenie biznesowe .com, .biz, rozszerzenie europejskie .eu lub wprowadzić do nazwy dodatkowe znaki, najczęściej myślniki, lub dookreślenia (stemple-firmowe.biz.pl, suknie-slubne.com.pl). Warto przy tym pamiętać o pewnych ogólnych zasadach nazywania firm – lepsza nazwa krótsza niż dłuższa, nie zawierająca skomplikowanych ciągów literowych, w miarę możliwości nie zawierająca polskich znaków. Możemy wykupić kilka podobnych domen (ta sama nazwa z wieloma rozszerzeniami etc.) Przy okazji, sprawdzając dostępność nazw domenowych, dobrze jest szybko rezerwować wybrane domeny. W przeciwnym razie po kilkudziesięciu minutach czy po kilku dniach może się okazać, że nasze typy są już zajęte przez wprawnego cybersquattera.

Sama domena to jednak zbyt mało nawet na pasywną obecność w Internecie. Potrzebujemy strony, czyli – serwisu WWW. Najprostszy możliwy serwis to jedna strona statyczna, najczęściej przygotowana w HTML-u, zawierająca podstawowe dane o firmie i dane kontaktowe. Rodzaj internetowej ulotki / wizytówki. Taką stronę można bez problemu przygotować w edytorze tekstu albo nawet w Wordzie zawierającym opcje kreatora stron WWW. Na drugim biegunie znajdują się całe serwisy we flashu, zawierające skomplikowaną dynamiczną grafikę i podkład dźwiękowy, wiele podstron, odnośników, multimediów. Co wybrać? Decyzja należy do nas. Prostą stronę HTML można przygotować samemu, wykorzystując edytor tekstu. Bardziej skomplikowane serwisy wymagają współpracy programisty i grafika, a koszt takiego serwisu w zależności od zwartości elementów dynamicznych i flaszowych oraz narzędzi do administrowania wynosi od tysiąca (bardzo prosty serwis z elementami flasha) do kilku/kilkunastu tysięcy. Warto mieć na uwadze, że decydując się na cały serwis we flashu, skazujemy się – o ile nie jesteśmy informatykiem czy grafikiem – na konieczność stałej współpracy ze specjalistą, który za każdym razem będzie musiał modyfikować serwis.

Co może solista – CMS:

Optymalnym wyjściem wydaje się zatem skorzystanie z CMS-a, czyli systemu zarządzania zawartością strony internetowej. Jest to aplikacja pozwalająca na w miarę proste stworzenie i zarządzanie serwisem internetowym przez osoby bez specjalistycznego przygotowania. Wprowadzanie treści i elementów graficznych w serwisie zarządzanym poprzez CMS odbywa się za pomocą prostych w obsłudze interfejsów użytkownika, zazwyczaj w postaci stron WWW zawierających rozbudowane formularze z funkcjonalnością zbliżoną do edytora tekstu. Po wprowadzeniu nowych informacji system przenosi je do bazy danych, jednocześnie wypełniając nimi odpowiednie miejsca na stronach WWW. Wykorzystanie szablonów stron sprawia, że zmiana koncepcji graficznej całego serwisu sprowadza się do przygotowania i zamiany szablonu, przy czym system nie powinien narzucać żadnych ograniczeń kompozycyjnych. Przed kilku laty CMS-y stanowiły domenę wielkich firm, które zamawiały specjalne oprogramowanie na własny użytek i było to rozwiązanie dość kosztowne. Dzisiaj oprogramowanie CMS jest często darmowe (Joomla, CMSek, MDPro), a swoje systemy do zarządzania treścią i szablony stron oferują także dostawcy usług hostingowych (np. home.pl)

Wybór technologii serwisu to także wybór publiczności, do której się zwracamy. Decydując się na serwis we flashu, skazujemy się na to, że część Internautów nie zobaczy naszego serwisu, bo z jakichś przyczyn nie ma odpowiedniego oprogramowania. Przeładowanie grafiką może utrudnić odnalezienie treści, na których przekazaniu nam zależy. Dodatkowe efekty dźwiękowe mogą internautę odstraszyć albo zdenerwować i spowodują, że czym prędzej czmychnie on z naszej strony po pierwszym takcie. Prosty serwis HTML świadczy z kolei o naszej nieporadności i skazuje nas na politowanie ze strony bardziej zaawansowanych użytkowników sieci. Ponadto rozbudowany serwis HTML jest na ogół serwisem dość ciężkim i wolno się ładuje, zatem jest dla użytkownika niewygodny. Z tego punktu widzenia również CMS wydaje się być rozwiązaniem najbardziej optymalnym.

Mamy już zatem scenę. A jak przygotować sztukę i zaprosić publiczność – o tym już za tydzień.

Model wprowadzony i opisany po raz pierwszy przez Neila H. Bordena w artykule „The Concept of the Marketing Mix” w 1965 roku.

Dodaj komentarz

Przeczytaj również

Kierunek Gen AI: nowe perspektywy dla firm telekomunikacyjnych

Generatywna sztuczna inteligencja szturmem podbija świat, przynosząc za sobą dynamiczny ro…