Home Biznes Od katedry do ciastkarni – jak naukowiec stał się przedsiębiorcą

Od katedry do ciastkarni – jak naukowiec stał się przedsiębiorcą

0
0
163

Wyobraź sobie wykładowcę, który zamiast teoretyzować o biznesie, po prostu go robi. I to nie byle jaki biznes – bo kto by pomyślał, że doktor nauk ekonomicznych będzie sprzedawał ciastka? A jednak.

Dr Tomasz Zawadzki z Uniwersytetu Ekonomicznego w Poznaniu udowadnia, że można jednocześnie pisać publikacje naukowe i rozwijać markę zdrowych przekąsek. Jego historia to nie przypadek człowieka, który „odszedł z akademii do biznesu”. To raczej opowieść o kimś, kto postanowił żyć w obu światach naraz.

Jak sportowcy wymyślili ciastka

Wszystko zaczęło się w 2016 roku, gdy Zawadzki – wtedy jeszcze doktorant i zapalony sportowiec – zauważył lukę na rynku. Razem z kolegą Krzysztofem Pahlem spędzali mnóstwo czasu na siłowniach i basenach. Zamiast narzekać na brak zdrowych przekąsek, postanowili sami coś z tym zrobić.

„Najpierw sprzedawaliśmy cudze produkty, ale szybko doszliśmy do wniosku, że możemy stworzyć coś własnego” – wspomina Zawadzki. Tak narodził się Xawery Miodowy, poprzednik dzisiejszego e-Ciacha.

Nie był to jego pierwszy biznes. Jeszcze jako student sprowadzał do Polski chusteczki oshibori – te małe, wilgotne ręczniczki, które dziś dostajemy w każdym sushi barze. Ale tym razem postanowił połączyć praktykę z teorią.

Gdy wykładowca mówi z doświadczenia

„Starałem się, żeby moi studenci nie uczyli się tylko na przykładach wielkich korporacji, ale też na tym, co dzieje się tu i teraz, na polskim rynku” – tłumaczy Zawadzki. Jego zajęcia zyskały wymiar praktyczny, bo mógł powiedzieć: „wczoraj w mojej firmie zrobiliśmy to i to, i zadziałało tak i tak”.

Oczywiście łączenie kariery naukowej z rozwojem firmy nie zawsze było proste. W 2018 roku Zawadzki musiał na chwilę odpuścić biznes, by dokończyć doktorat. „Paradoksalnie, przez trzy miesiące napisałem więcej niż przez wcześniejsze trzy lata” – przyznaje z uśmiechem.

Od miodu do e-Ciacha

Zmiana nazwy z Xawery Miodowy na e-Ciacho nie była tylko kosmetycznym liftingiem. To efekt nowego rozdziału w historii marki, gdy Zawadzki wraz z Chrisem Kwaczem – swoim wspólnikiem z agencji Marketing Squad – postanowili nadać słodkościom nową tożsamość.

„Nowa nazwa łączy świat słodyczy ze światem cyfrowym, w którym działamy na co dzień” – wyjaśnia. Co ciekawe, z Chrisem poznał się podczas wydarzenia sportowego, gdzie Xawery Miodowy był partnerem. „Nasze ciastka naprawdę potrafią łączyć ludzi” – żartuje.

Produkty e-Ciacho, z flagowym ciastkiem z ziarnami słodzonym miodem, wyróżniają się bardziej wartościowym składem – na przykład liofilizowaną żurawiną zamiast suszonej oraz brakiem dodatku cukru. Marka planuje rozwój segmentu zarówno fit-przekąsek, jak i nieco bardziej klasycznych wyrobów, jednak wciąż bez „kontrowersyjnych” dodatków.

Nauka i biznes – transfer w obie strony

Zawadzki nie widzi sprzeczności między światem akademickim a biznesowym. Wręcz przeciwnie – uważa, że te dwa obszary mogą się wzajemnie wzbogacać. Jego doktorat o innowacjach marketingowych na stacjach paliw może wydawać się odległy od tematu ciastek, ale umiejętność analizy rynku i tworzenia strategii przydaje się wszędzie.

Dla młodych naukowców ma prostą radę: „Nie zastanawiajcie się zbyt długo – po prostu działajcie. Sprawdzajcie siebie w biznesie. Nie każdy się w tym odnajdzie, ale warto spróbować”.

Dziś Zawadzki żongluje wieloma rolami – wykładowcy, przedsiębiorcy, doradcy, zarządcy rodzinnej firmy nieruchomościowej i współtwórcy marki e-Ciacho. „Niektórzy twierdzą, że to pracoholizm, ale dla mnie to po prostu pasja” – podsumowuje.

I może właśnie o to chodzi w tej całej przedsiębiorczości – żeby robić to, co się kocha, nawet jeśli oznacza to sprzedawanie ciastek ze stopniem naukowym w kieszeni.

Dodaj komentarz

Przeczytaj również

Siedem na dziesięć firm wdraża AI. Tylko co trzecia jest w stanie udowodnić, że robi to bezpiecznie.

To zdanie pochodzi z badania zleconego przez Veeam — firmę, która sprzedaje oprogramowanie…