Home Maszyneria Blackview MP20 – domowa serwerownia w pudełku po kanapkach.

Blackview MP20 – domowa serwerownia w pudełku po kanapkach.

0
0
261

Z domową technologią jest trochę jak z wyposażeniem kuchni. Możesz kupić profesjonalny piec konwekcyjny z dziesięcioma funkcjami, którego nigdy nie nauczysz się obsługiwać, albo solidną, małą mikrofalówkę, która po prostu robi swoją robotę. Przez lata wmawiano nam, że jeśli chcesz mieć własny serwer, musisz postawić w przedpokoju huczący, wielozatokowy „klamot”, który żre prąd jak stara lodówka i kosztuje tyle, co używany samochód.

A co, jeśli wystarczy pudełko o wymiarach 10 na 10 centymetrów?

Ostatnio wpadł mi w ręce Blackview MP20. To Mini PC, który na pierwszy rzut oka wygląda jak przystawka do telewizora, a w rzeczywistości może stać się mózgiem całego domu. I to takim, który nie wysyła faktury co miesiąc.

Ile kosztuje „święty spokój”?

Zacznijmy od portfela, bo tam boli najbardziej. Żyjemy w erze „subskrypcji wszystkiego”. Dolar tu, pięć euro tam – Google Cloud, iCloud, Microsoft Azure. Niby drobne, ale w skali roku uzbiera się na porządne wakacje. Blackview MP20 kosztuje mniej niż przeciętny smartfon (okolice tysiąca złotych), a pobiera zaledwie 7 W energii.

Dla porównania: to mniej więcej tyle, co jedna energooszczędna żarówka LED. Ten sprzęt może chodzić 24 godziny na dobę, siedem dni w tygodniu, a Ty nawet nie zauważysz tego na rachunku za prąd. W zamian dostajesz urządzenie, które przejmuje rolę Twojego prywatnego strażnika danych.

Między teorią a praktyką

Specyfikacja? Procesor Intel N150 i 8 GB RAM-u. W świecie gamingowych potworów to brzmi skromnie, ale w domowej infrastrukturze to aż nadto. Zainstaluj tam Ubuntu Server i Dockera, a nagle okaże się, że to małe pudełko bez zadyszki uciągnie Home Assistanta (do sterowania światłem i roletami), AdGuarda (żeby wyciąć reklamy w całej domowej sieci) i własną chmurę na pliki.

Jasne, ortodoksyjni fani NAS-ów powiedzą: „Ale gdzie tu RAID? Gdzie redundancja? Co, jak padnie dysk?”. I tu dochodzimy do sedna. Ilu znacie „kanapowych” użytkowników, którym w ciągu ostatnich pięciu lat padł dysk SSD w domowym komputerze? No właśnie. Dla kogoś, kto chce po prostu zrzucić zdjęcia z telefonu i mieć do nich dostęp z tabletu, ryzyko awarii jest mniejsze niż ryzyko, że zapomni hasła do konta Google. A jeśli naprawdę się boisz – podpinasz drugi dysk pod USB i robisz kopię. Prościej się nie da.

Cyfrowy minimalizm

Największą zaletą takich rozwiązań jak MP20 jest ich „przezroczystość”. To urządzenie jest ciche i niemal niezauważalne. Możesz je przykręcić z tyłu monitora albo schować w szafce z routerem. Nie wymaga osobnego pokoju, klimatyzacji ani doktoratu z informatyki, żeby zacząć przygodę. W sieci jest tyle poradników, że konfiguracja własnego serwera stała się projektem na jeden wolny wieczór – i to z przerwą na kawę.

Czy to komuś w ogóle pomaga? Tak. Pomaga odzyskać kontrolę. W świecie, w którym nasze dane są walutą, posiadanie własnego, fizycznego kawałka krzemu, nad którym mamy pełną władzę, jest po prostu odświeżające.

Blackview MP20 nie zastąpi profesjonalnej macierzy w korporacji, ale dla domowego użytkownika jest jak szwajcarski scyzoryk. Jest tani w zakupie, śmiesznie tani w utrzymaniu i wystarczająco mocny, by ogarnąć cyfrowy chaos przeciętnej rodziny. Zamiast budować w domu serwerownię, budujemy po prostu sprawną infrastrukturę. Bez klamotów, bez hałasu i – co najważniejsze – bez abonamentu.

Czasem mniej znaczy po prostu… taniej i spokojniej.

Dodaj komentarz

Przeczytaj również

Nowe przepisy celne: czy logistyka przeniesie się do UE?

Z początkiem lipca weszły w życie przepisy dotyczące przesyłek spoza UE, które zmieniają z…