BiznesTerminal w telefonie i leasing w chmurze. mBank ogłasza „Całą naprzód”, a ja sprawdzam, czy to faktycznie płynie > Robert Kamiński Opublikowane 5 marca 20260 0 238 Podziel się Facebook Podziel się Twitter Podziel się Google+ Podziel się Reddit Podziel się Pinterest Podziel się Linkedin Podziel się Tumblr Zazwyczaj na takich konferencjach jestem osobiście. Kawa, szybki networking, rzut oka na slajdy i to specyficzne oczekiwanie: czy tym razem pokażą coś, co faktycznie zmieni życie mojego znajomego hydraulika, czy tylko kolejny „unikalny ekosystem korzyści”? Tym razem nie mogłem dotrzeć, ale informacja prasowa, która wylądowała na moim biurku, zatrzymała mnie przy terminalu. A raczej przy jego braku.mBank odpalił właśnie pilotaż usługi smartTerminal. I to jest ten moment, w którym technologia SoftPOS przestaje być ciekawostką z targów technologicznych, a staje się konkretnym narzędziem w aplikacji, którą i tak połowa z nas ma w kieszeni. Koniec ery „terminala w szufladzie”Jako dziennikarz i mikroprzedsiębiorca w jednym, widzę tu prosty rachunek. Krzysztof Bratos, wiceprezes mBanku, mówi o mobilności i braku zewnętrznego sprzętu. I ma rację – dla kogoś, kto prowadzi jednoosobową działalność, każdy dodatkowy gadżet to kolejny kabel do ładowania, kolejna rzecz do zgubienia i kolejny koszt.W smartTerminalu urzeka mnie jedno: prostota wdrożenia. Aktywacja w kilka minut, wybór rachunku i gotowe. Telefon staje się czytnikiem. Możesz przyjąć płatność kartą, zegarkiem, a nawet ringiem (choć przyznam, że płacenie pierścionkiem wciąż wygląda dla mnie jak scena z filmu sci-fi).Co ważne dla nas, wiecznie liczących koszty: w pilotażu usługa ma być bezkosztowa. Brak opłat za terminal, brak prowizji za transakcje. Pytanie brzmi: co będzie po pilotażu? Ale na razie mBank rzuca rękawicę fizycznym urządzeniom, których w Polsce mamy już 1,4 miliona. Jeśli smartfon faktycznie „zje” terminal tak, jak zjadł aparat fotograficzny i nawigację, to patrzymy na początek końca plastikowych pudełek z rolką papieru termicznego.Leasing bez wychodzenia z piżamyDruga nowość to mLeasing i ich cyfrowa Platforma. Tutaj kontekst jest czysto prawny – od lipca 2025 zniesiono wymóg fizycznego podpisu pod umową leasingową. mBank (a właściwie mLeasing) postanowił nie czekać i zbudował proces, który jest „omnikanałowy” (ulubione słowo korporacji), ale w ludzkim języku oznacza po prostu: zacznij na telefonie w kolejce po kawę, skończ na laptopie wieczorem.Cezary Raczyński, prezes mLeasing, celuje w 10 proc. udziału w rynku do 2030 roku. Ambitnie. Ale patrząc na to, że 80 proc. badanych przedsiębiorców chce minimum formalności i maksimum szybkości, to cyfrowy leasing nie jest już luksusem, a higieną pracy. Zwłaszcza że doradca ma być „przypięty” do transakcji i widoczny na ekranie na każdym kroku. Czy to komuś pomoże? Na pewno tym, którzy nie mają ochoty na wycieczki do oddziału tylko po to, by postawić parafkę.Intelektualna użyteczność czy marketingowy szum?Strategia „Cała naprzód” brzmi dumnie, ale pod spodem kryje się bardzo trzeźwa obserwacja: mikroprzedsiębiorca to człowiek w ruchu. Pół miliona z nas loguje się do aplikacji mBanku niemal codziennie. Skoro i tak tam jesteśmy, to dlaczego nie mielibyśmy tam sprzedawać i finansować sprzętu?Dla mnie, jako obserwatora-praktyka, najciekawszy jest ten moment przejścia: kiedy telefon przestaje być tylko centrum powiadomień, a staje się pełnoprawnym narzędziem płatniczym i biurem kredytowym.Jeśli mBank faktycznie dowiezie tę „superwygodę”, o której mówi Aleksandra Buczkowska, to za rok będziemy się zastanawiać, po co nam w ogóle były te wszystkie plastikowe czytniki. Na razie czekamy na wyniki pilotażu. I na to, czy ta „cyfrowa lekkość” nie zderzy się z twardą rzeczywistością prowizji, gdy darmowy okres dobiegnie końca.Ale kierunek? Zdecydowanie właściwy.Related PostsPrzeczytaj również! Ten leasing chroni przed niekorzystnymi zmianami przepisów podatkowych. Nagły wzrost popularności Terminal płatniczy w smartfonie! Przewodnik po smartfonach