Na czasieCzy to komuś w ogóle pomaga, czyli o kobietach, które przestały pukać > Robert Kamiński Opublikowane 7 marca 20260 0 216 Podziel się Facebook Podziel się Twitter Podziel się Google+ Podziel się Reddit Podziel się Pinterest Podziel się Linkedin Podziel się Tumblr Pamiętacie te stare podręczniki do techniki? Albo jeszcze lepiej – te wszystkie „męskie” rozmowy przy masce samochodu, gdzie kobieta mogła co najwyżej potrzymać latarkę (i to zazwyczaj źle)? No więc, mam dla Panów wiadomość: latarkę możecie już odłożyć. One same wiedzą, gdzie świecić, a co ważniejsze – wiedzą, jak naprawić to, co pod tą maską siedzi.Ostatnie dane Grupy Progres i GUS-u za 2025 rok nie zostawiają złudzeń. Ponad 8 milionów kobiet na polskim rynku pracy to nie jest statystyka – to armia. I nie, nie siedzą już tylko w kadrach czy księgowości. Prawie 200 tysięcy z nich to operatorki i monterki maszyn. 149 tysięcy zajmuje się rzemiosłem i przemysłem. Programistki, elektryczki, mechaniczki – to już nie są „rodzynki” w męskim cieście, to nowa norma. Koniec z „przypadkiem”Zawsze mnie zastanawiało, czy te wszystkie zmiany to efekt wielkich strategii HR-owych, czy po prostu życia. Joanna Dargiewicz z Grupy Progres mówi wprost: to nie jest chwilowa łata na dziurę wakatów. To zmiana strukturalna. Kobiety nie trafiają do hal produkcyjnych czy centrów logistycznych, bo akurat przechodziły obok. One tam budują kariery.Weźmy takie TSL (transport, spedycja, logistyka). Kiedyś bastion męskości, zapach kawy z termosu i papierosów. Dziś? Magazynierki, brygadzistki, operatorki wózków. I wiecie co jest w tym najciekawsze? One nie próbują być „bardziej męskie od mężczyzn”. One po prostu robią swoją robotę, często wnosząc do niej coś, czego nam, facetom, czasem brakuje: niesamowitą dbałość o proces i jakość.Liczby, które nie kłamią (choć czasem dziwią)Spójrzmy na konkret:123,9 tys. kobiet przy maszynach wydobywczych i przetwórczych.106,6 tys. specjalistek od fizyki, matematyki i techniki.Nawet w tak twardych branżach jak ochrona mienia mamy blisko 20 tysięcy pań.I tu pojawia się moja ulubiona dygresja: stereotyp o „słabej płci” przy ładowaniu nieczystości czy pracy fizycznej w budownictwie. Ponad 40 tysięcy kobiet wykonuje proste prace fizyczne. To nie są teoretyczne rozważania o parytetach przy kawie latte. To jest realny pot, kurz i konkretna odpowiedzialność.Mit 40 godzinJest jeszcze jedna kwestia, która zawsze budzi emocje: czas pracy. „No tak, ale one pracują mniej, bo dom, bo dzieci”. Statystyka mówi: 36,8 godziny tygodniowo u kobiet kontra 39,5 u mężczyzn. Różnica? Niecałe trzy godziny. W skali miesiąca to zaledwie kilka wyjść wcześniej.Ale czy to oznacza mniejsze zaangażowanie? Wręcz przeciwnie. To raczej dowód na logistyczny majstersztyk. Kobiety na tych „męskich” etatach często muszą być dwa razy bardziej zorganizowane, żeby spiąć grafik zmianowy z życiem prywatnym. I co ciekawe – one chcą jasnych zasad. Transparentność wynagrodzeń (78% badanych pań ma pełną jasność co do zarobków w związku!) przenosi się na oczekiwania wobec pracodawcy. Koniec z domysłami „ile zarabia kolega obok”. Ma być czarno na białym.Czy to komuś w ogóle pomaga? Tak.Pomaga rynkowi, który przestał dusić się w ciasnym gorsecie uprzedzeń. Pomaga firmom, które odkryły, że różnorodność w zespole to nie jest modne hasło z LinkedIna, ale realna efektywność. A przede wszystkim pomaga nam wszystkim zrozumieć, że kompetencje nie mają płci.Świat się nie zawalił, bo kobieta wsiadła za kółko ciężarówki czy stanęła przy spawarce. Wręcz przeciwnie – stał się trochę bardziej poukładany. I tylko tych latarek, które kiedyś kazano im trzymać, trochę żal. Teraz leżą zakurzone w kącie, bo nikt już nie potrzebuje, żeby mu „doświecać”. One widzą wszystko doskonale.Related PostsPrzeczytaj również! Zwrot „jednym kliknięciem” to dopiero początek. Dalej są schody. Zastój w międzynarodowym łańcuchu dostaw – stoją kontenerowce na Morzu Północnym Wytworzenie połowy polskiego PKB uzależnione jest od transportu drogowego