Home Bezpieczeństwo Chmura z paszportem. Dlaczego połowa Europy przestała wierzyć w „cyfrowego bezpaństwowca”?

Chmura z paszportem. Dlaczego połowa Europy przestała wierzyć w „cyfrowego bezpaństwowca”?

0
0
191

Pamiętacie czasy, kiedy chmura była po prostu „komputerem kogoś innego”, a my cieszyliśmy się, że nie musimy trzymać huczących serwerów w piwnicy? To był czas beztroski. Wrzucaliśmy dane do wielkiego, globalnego worka, nie pytając, czy ten worek ma dno i w czyim ogródku właściwie stoi. Ale świat się zmienił. Geopolityka wystawiła rachunek, a my – jako Europa – nagle zdaliśmy sobie sprawę, że bycie cyfrowym najemcą u gigantów zza oceanu to trochę jak mieszkanie w wynajętym apartamencie, do którego właściciel może w każdej chwili wejść i wymienić zamki.

Najnowszy raport Capgemini The On-Demand Tech Paradox pokazuje, że ta refleksja uderzyła nas mocno. Już połowa organizacji w Europie wpisała „suwerenność cyfrową” do swoich strategii. To skok z 31% w 2022 roku do 50% dzisiaj. Czy to tylko nowa moda? Raczej instynkt przetrwania.

Gdzie właściwie mieszkają Twoje dane?

Jeszcze cztery lata temu suwerenność kojarzyła się nam głównie z fizyczną lokalizacją. „Dane są w Warszawie/Frankfurcie? No to super, jesteśmy bezpieczni”. Dziś ta definicja mocno ewoluowała. Tylko co czwarty menedżer uważa, że adres serwerowni załatwia sprawę. Teraz pytamy o jurysdykcję. Co z tego, że serwer stoi pod Berlinem, skoro firma, która go obsługuje, podlega prawu kraju, który może nakazać jej wydanie danych bez pytania nas o zdanie?

Artur Kmiecik z Capgemini Polska trafnie zauważa, że w sektorze publicznym to już nie jest kwestia „wygody”, ale odporności państwa. Portale podatkowe, systemy miejskie, dane medyczne – to krwiobieg, który w razie cyberataku lub nacisków politycznych nie może po prostu przestać działać. W biznesie z kolei chodzi o tajemnice handlowe. Czy to komuś w ogóle pomaga? Tak, bo zmusza nas do budowania lokalnych kompetencji i zespołów, które potrafią zarządzać globalną technologią na naszych, europejskich zasadach.

Podatek od niezależności

Bądźmy konkretni: suwerenność kosztuje. Ponad połowa firm przyznaje, że dbanie o cyfrową niezależność podbija koszty operacyjne. Infrastruktura lokalna bywa mniej elastyczna, a wymogi zgodności są jak gęste sito. Ale – i tu pojawia się ciekawy sygnał rynkowy – aż 42% decydentów deklaruje, że jest gotowych zapłacić średnio o 11% więcej za święty spokój.

To fascynująca zmiana priorytetów. Przez lata „optymalizacja kosztów” była bożkiem biznesu. Dziś na ołtarzu ląduje „bezpieczeństwo i ciągłość”. Firmy wolą zapłacić „podatek od suwerenności”, niż obudzić się w rzeczywistości, w której ich kluczowe procesy zależą od humoru zagranicznego regulatora.

AI, czyli ostateczny test na suwerenność

Prawdziwe schody zaczynają się jednak przy sztucznej inteligencji. AI to nienasycony potwór, który karmi się danymi. Jeśli szkolimy modele na wrażliwych informacjach dotyczących bezpieczeństwa narodowego czy strategii wojskowej, nie możemy robić tego w „czarnej skrzynce”, nad którą nie mamy kontroli.

Suwerenność w dobie AI to nie tylko serwery, to kontrola nad tym, jak te modele myślą i czy nikt nie „zatruwa” danych, na których się uczą. Europa, jeśli chce zachować autonomię, musi mieć własne centra danych zdolne udźwignąć ten ciężar. Bez tego będziemy tylko użytkownikami technologii, którą ktoś inny może nam w każdej chwili wyłączyć lub… przeprogramować.

Między młotem a kowadłem

Czy to oznacza, że odcinamy się od globalnych gigantów i budujemy cyfrowy mur? Skądże. 68% organizacji wybiera model hybrydowy – łączą suwerenną chmurę z istniejącą infrastrukturą. To pragmatyczne podejście: innowacje bierzemy ze świata, ale fundamenty trzymamy u siebie.

W tej całej technologicznej układance chodzi o jedno: o odzyskanie sprawczości. Suwerenność cyfrowa przestała być teoretycznym konceptem dla idealistów. Stała się elementem arkusza Excel. I choć kosztuje te kilkanaście procent więcej, to w ostatecznym rozrachunku brak niezależności może nas kosztować znacznie, znacznie więcej. Coś mi mówi, że te 50% organizacji to dopiero początek wielkiej przeprowadzki „na swoje”.

Dodaj komentarz

Przeczytaj również

Nowe przepisy celne: czy logistyka przeniesie się do UE?

Z początkiem lipca weszły w życie przepisy dotyczące przesyłek spoza UE, które zmieniają z…