Home Na czasie Sharp BK-FS08E: fat bike do miasta?

Sharp BK-FS08E: fat bike do miasta?

0
0
129

Znam to uczucie. Stoisz na skrzyżowaniu, patrzysz na dziurę w asfalcie wielkości małego jeziora i zastanawiasz się, czy twój rower elektryczny to przeżyje. Albo czy ty to przeżyjesz.

Większość miejskich e-bike’ów jest zaprojektowana z myślą o mieście idealnym — gładkim, przewidywalnym, z ładnie wymalowanymi ścieżkami rowerowymi. Polskie miasto idealne nie jest. I tu pojawia się Sharp z modelem BK-FS08E, który wygląda jakby ktoś wziął rower górski, złożył go na pół i powiedział: jedź.

Fat bike w mieście — brzmi jak żart, działa jak plan

Opony 20 x 4,0 cala to nie jest wybór estetyczny. To decyzja inżynierska, która ma konkretne konsekwencje: kostka brukowa przestaje być przeszkodą, torowisko tramwajowe — pułapką, a krawężnik — problemem. Szeroka opona działa jak amortyzator z natury, zanim jeszcze widelec przedni zdąży zareagować. W połączeniu z amortyzowanym widelcem efekt jest taki, że miasto przestaje być torem przeszkód.

Silnik Ananda 250 W w tylnej piaście generuje 45 Nm momentu obrotowego. To nie są liczby na pokaz — to różnica między rowerem, który pomaga ci pedałować, a takim, który faktycznie ciągnie pod górę z torbami zakupów. W miejskim ruchu wystarczy.

Składany. Naprawdę składany.

Tu jest haczyk, który mnie zatrzymał przy tej specyfikacji dłużej niż zwykle. Fat bike — z definicji masywny, szeroki, nieporęczny — jako rower składany? Sharp twierdzi, że rama aluminiowa składa się w kilka sekund. Waga: 28 kg.

Żeby być precyzyjnym: 28 kg to nie jest lekki rower. To tyle, co walizka na granicy dopuszczalnego bagażu lotniczego, razy dwa. Ale w klasie fat bike’ów elektrycznych to wynik przyzwoity. I tak — zmieści się w bagażniku, wjedzie do windy, stanie w korytarzu. Nie będziesz go nosił na czwarte piętro bez windy z uśmiechem, ale da się.

Schemat użycia, który producent proponuje — metro, pociąg, samochód — ma sens dla konkretnego użytkownika: kogoś, kto dojeżdża do pracy z podmiejskiej stacji, a ostatni kilometr chce przejechać, nie przejść.

52 kilometry i pytanie o szczerość

Akumulator 36 V, 10,2 Ah, 367 Wh. Zasięg deklarowany: do 52 km. Słowo „do” robi tu całą robotę — bo zasięg zależy od poziomu wspomagania, wagi rowerzysty, ukształtowania terenu i temperatury. W polskim październiku, z pełnymi torbami, na maksymalnym wspomaganiu — licz na mniej.

Ale 52 km w warunkach laboratoryjnych to uczciwy wynik dla tej klasy akumulatora. Ładowanie 4–5 godzin oznacza, że zostawiasz go w nocy i rano masz pełny. Bateria wyjmowana z ramy — to ważne, jeśli nie masz gniazdka przy rowerowni.

Shimano, tarcze i perłowa zieleń

7-biegowa przerzutka Shimano to standard, który działa. Mechaniczne hamulce tarczowe — nie hydrauliczne, ale w tej cenie i klasie: wystarczające. Wyświetlacz LCD pokazuje prędkość, poziom wspomagania i stan baterii. Certyfikat IPX4 oznacza, że deszcz go nie zabije — choć nie jest to rower do nurkowania.

Kolor: perłowa zieleń z matowymi czarnymi akcentami. Ktoś w Sharp podjął decyzję, żeby nie robić kolejnego czarnego roweru dla wszystkich. Dobrze.

Dla kogo to jest?

Nie dla kolarza. Nie dla kogoś, kto liczy gramy i szuka carbon fiber. BK-FS08E to rower dla osoby, która chce dojechać do pracy bez potu, bez korków i bez zastanawiania się, czy nawierzchnia jej na to pozwoli. Dla kogoś, kto mieszka w mieście, ale nie zawsze w centrum. Kto czasem jedzie pociągiem, czasem samochodem, a rower ma być częścią tej układanki — nie jej centrum.

Sharp nie wymyślił koła na nowo. Wziął sprawdzone elementy — fat bike, składana rama, silnik środkowej półki — i złożył je w produkt, który ma konkretny adres: polskie miasto, codzienne dojazdy, człowiek który nie chce myśleć o rowerze, tylko nim jeździć.

Czasem to wystarczy.

Dodaj komentarz

Przeczytaj również

Nowe przepisy celne: czy logistyka przeniesie się do UE?

Z początkiem lipca weszły w życie przepisy dotyczące przesyłek spoza UE, które zmieniają z…