AnalizyCztery ściany na własną rękę > Robert Kamiński Opublikowane 19 kwietnia 20260 0 171 Podziel się Facebook Podziel się Twitter Podziel się Google+ Podziel się Reddit Podziel się Pinterest Podziel się Linkedin Podziel się Tumblr Z badania UCE RESEARCH wynika, że co piąty Polak korzysta z architekta wnętrz. Reszta radzi sobie z Pinterestem i przeczuciem.Znam to uczucie. Stoisz w pustym mieszkaniu po odebraniu kluczy od dewelopera, mierzysz wzrokiem białe ściany i myślisz: damy radę sami. Internet jest pełen inspiracji. Kanały na YouTube tłumaczą jak położyć płytki. Znajomy zna kogoś, kto zna dobrego elektryka. Trzy miesiące później okazuje się, że gniazdko jest po złej stronie kanapy, szafa nie mieści się w wnęce bo wnęka jest o siedem centymetrów za wąska, a ta piękna podłoga z Instagrama wygląda zupełnie inaczej przy naturalnym świetle w bloku na północy.Nowe badanie UCE RESEARCH pokazuje, że taką trasę przechodzi czterech na pięciu właścicieli remontowanych mieszkań i domów. Dokładnie 77,3 procent. Tylko 18,2 procent decyduje się zatrudnić architekta lub projektanta wnętrz.Dlaczego? Odpowiedź jest właściwie prosta, choć badacze ubrali ją w piętnaście kategorii.Dwie trzecie respondentów mówi wprost: korzystam z inspiracji z internetu i gotowych projektów. Prawie połowa dodaje: za drogo. Prawie co trzeci: wolę zaprojektować sam. I tu właśnie zaczyna się pułapka, którą znają wszyscy, którzy ją już zaliczyli.Gotowy projekt z sieci jest piękny, bo powstał dla abstrakcyjnego mieszkania o idealnych proporcjach, z oknami na południe i budżetem bez limitu. Twoje mieszkanie ma okno na wschód, ściankę nośną w połowie salonu i budżet, który skurczył się przy zakupie materiałów.Adam Skłodowski, ekspert rynku wykończeń wnętrz i konsultant tego badania, mówi bez owijania w bawełnę: Polacy nie liczą co naprawdę kosztuje brak projektu. Widzą stawkę za metr kwadratowy i rozmowa się urywa. A nie widzą poprawek, przeróbek, kupionych płytek których zostało za mało bo ktoś źle policzył, i sufitu który trzeba było skuć bo instalacja poszła nie tam gdzie powinna.To zresztą uczciwe spostrzeżenie — stawki są wysokie. Rynek projektowania wnętrz w Polsce wyceniany jest na 2–4 miliardy złotych rocznie i rośnie o kilka procent, ale przy silnym rozdrobnieniu i dużej rozpiętości cenowej trudno mówić o jakimkolwiek standardzie. Architekt może kosztować 80 złotych za metr i 800 złotych za metr. Bez wiedzy co się za tym kryje — naturalnym odruchem jest rezygnacja.Jest jeszcze jeden wątek, który pojawia się w tle tego badania i jest akurat ciekawy z perspektywy technologii.Analitycy przewidują, że AI w ciągu kilku lat obniży wartość podstawowych usług projektowych — szybkich wizualizacji, układów funkcjonalnych, wstępnych koncepcji. To już się dzieje. Narzędzia generujące rzuty mieszkań czy podpowiadające kolorystykę są coraz lepsze i coraz tańsze. Część z nich jest już bezpłatna.Paradoks jest taki, że to może zwiększyć przepaść między tym co robi amator z AI a tym co robi dobry architekt. Bo amator z AI dostanie ładniejszą wizualizację swojego błędu. Nadal będzie miał gniazdko po złej stronie kanapy — tylko narysowane w 3D.Skłodowski mówi, że AI to szansa dla projektantów, nie zagrożenie. Brzmi jak standardowe uspokajanie branży przed nową falą automatyzacji. Ale w tym przypadku ma rację z innego powodu: projekt wnętrza to nie jest problem rysunkowy. To jest problem życia konkretnych ludzi w konkretnym miejscu. Tego modele językowe nie wiedzą lepiej niż ktoś kto zadaje pytania przez godzinę na pierwszym spotkaniu.Najmniej osób zniechęciły do architekta złe wcześniejsze doświadczenia — zaledwie 2 procent. Co oznacza, że ci którzy próbowali, w większości nie żałowali. Reszta nigdy nie spróbowała. I za każdym razem, kiedy stoi w nowym mieszkaniu z Pinterestem w ręku, jest przekonana że tym razem wyjdzie lepiej. Czasem wychodzi. Częściej wychodzi drożej niż planowała.Related PostsPrzeczytaj również! Oszczędne tworzenie projektów cyfrowych Zwyczaje internetowe pokolenia "Y" Za co dopowiada Mark Zukerberg?