Home Maszyneria Creative Aurvana Ace SXFI: stare przywiązanie, nowy model, ta sama miłość

Creative Aurvana Ace SXFI: stare przywiązanie, nowy model, ta sama miłość

0
0
184
Dźwięk
Komfort
ANC
Bateria
Super X-Fi
Stosunek ceny do jakości
Podsumowanie
Dla kogo: Codzienne użytkowanie w ruchu — spacery, rower, transport miejski. Podcasty, muzyka, filmy.
92 %

Mam słabość do Creative. Znam tę firmę od dawna, bywam na ich spotkaniach dla dziennikarzy, i powiem wam rzecz która w branży nie jest oczywista: to jedna z niewielu firm która nie dzwoni po tygodniu z pytaniem „kiedy tekst”.

Po prostu podrzuca kolejne urządzenie i daje czas. To rzadkość. I pewnie dlatego nigdy się na ich produktach nie zawiodłem — trudno napisać coś uczciowego pod presją, łatwo gdy sprzęt po prostu żyje z tobą przez dłuższy czas.

Aurvana Ace SXFI żyje ze mną od kilku tygodni. I zanim napiszę cokolwiek więcej, powiem szczerze: to jest dokładnie ten rodzaj recenzji, gdzie autor zmagał się z napisaniem czegoś innego niż „są dobre, kup je, pa”.

Jak je testuję — i dlaczego to ma znaczenie

Większość recenzji słuchawek TWS powstaje przy biurku, z playlistą dobraną pod wrażenia. Moje testy wyglądają inaczej: długie spacery, jazda na rowerze, metro, autobus. Częściej podcasty — rzadziej muzyka i multimedia. To brzmi jak degradacja dla sprzętu z ambicjami brzmieniowymi, ale właśnie w tym tkwi sedno: większość ludzi nie siedzi w fotelu odsłuchowym. Chodzi, jedzie, myśli o czymś innym.

I w tym kontekście Aurvana Ace SXFI sprawdzają się bardzo dobrze. Są lekkie — sześć gramów każda słuchawka — i po godzinie marszu po prostu przestajesz pamiętać że je masz. Podcasty brzmią naturalnie, głosy są czyste, nie ma tego charakterystycznego „pudełkowego” brzmienia które psuje tańsze TWS-y przy mowie. Bateria? Osiem godzin bez ładowania etui to w praktyce kilka dni spokojnego użytkowania bez zaglądania do pudełka.

Super X-Fi: znamy się, ale tym razem coś zgrzyta

Technologię Super X-Fi znam ze słuchawek nausznych Creative — tam robi naprawdę dobre wrażenie, przestrzeń jest namacalna, dźwięk „wychodzi z głowy”. W dokanałowych Aurvana Ace SXFI wypada trochę bardziej „płasko”. Nie źle — po prostu nie ma tego efektu „wow” który zapamiętałem. Pewnie fizyka: małe przetworniki w uchu to inny punkt startowy niż duże muszle nauszne.

Do filmów i gier SXFI wciąż robi swoją robotę — sceny zyskują na przestrzenności. Do podcastów i muzyki używam sporadycznie. Kalibracja przez zdjęcie ucha to nadal jeden z bardziej osobliwych momentów w konfiguracji elektroniki użytkowej — algorytm analizuje geometrię małżowiny i tworzy profil dźwiękowy. Brzmi jak żart, działa jako obietnica — z zastrzeżeniami.

ANC: miasto tak, wiatr niekoniecznie

ANC w codziennym użytkowaniu — metro, autobus, spacer przy ruchliwej ulicy — działa poprawnie. Szum samochodów znika, tło miejskie schodzi na dalszy plan, podcast zostaje. To wystarczy.

Problem pojawia się podczas rozmów telefonicznych w trudnych warunkach: wiatr, ruchliwa trasa, sytuacje gdzie mikrofony muszą wyizolować głos z prawdziwego chaosu akustycznego. Tu Aurvana Ace SXFI czasem zawodzą. Rozmówca słyszy otoczenie, jakość spada, rozmowa staje się ćwiczeniem z powtarzania zdań. Tak, to po części fizyka — wiatr to wiatr. Ale AirPodsy w tych samych warunkach radzą sobie lepiej. To nie jest opinia — to obserwacja z tej samej trasy, tego samego wiatru, dwóch różnych słuchawek. To jednak trochę inna liga.

Tryb Ambient, czyli przepuszczanie dźwięków otoczenia, brzmi nieco sztucznie. Jakby ktoś nagrał ulicę na dyktafon i odtwarzał równolegle z muzyką. Dlatego używam go rzadko.

Uczciwy bilans

Creative Aurvana Ace SXFI to słuchawki dla kogoś kto chce dobrego dźwięku w codziennym użytkowaniu, nie boi się aplikacji do konfiguracji i nie oczekuje że za sto euro dostanie wszystko co ma flagowy Sony czy Apple. Przetworniki hybrydowe — xMEMS plus dziesięciomilimetrowy dynamik — robią swoje: bas konkretny, góra czysta. Do podcastów i muzyki w ruchu — bardzo dobry wybór. Do rozmów w trudnych warunkach — już mniej.

Lojalność wobec marki to podobno irracjonalna emocja którą marketerzy chętnie monetyzują. Może. Ale Creative zarabiało na mojej rok po roku nie obietnicami, tylko produktami które po prostu działają. Aurvana Ace SXFI podtrzymują tę tradycję — z jednym wyjątkiem który warto znać przed zakupem.

Cena? Okolice czterystu złotych. Za komfort, baterię i brzmienie — uczciwie.


Egzemplarz do testów od producenta. Creative to jedna z niewielu firm która nie dzwoni po tygodniu z pytaniem „kiedy tekst” — sprzęt żyje ze mną tyle ile trzeba. Dlatego ufam tej marce od lat.

Dodaj komentarz

Przeczytaj również

Nowe przepisy celne: czy logistyka przeniesie się do UE?

Z początkiem lipca weszły w życie przepisy dotyczące przesyłek spoza UE, które zmieniają z…