Home Na czasie Kto przejmie hasło do systemu, kiedy pan Zdzisław pójdzie na emeryturę

Kto przejmie hasło do systemu, kiedy pan Zdzisław pójdzie na emeryturę

0
0
3

GUS opublikował dane o średnim wieku w poszczególnych zawodach. Lekarz specjalista ma dziś średnio 56 lat, dziennikarz 42, programista aplikacji 34. Ciekawostka na pierwszy rzut oka. Ale jak się w to wpatrzeć dłużej, wychodzi z tego pytanie, które dotyczy niemal każdego właściciela małej firmy: kto u ciebie wie, jak to wszystko działa — i co się stanie, jak ten ktoś odejdzie.


Bo starzenie się zawodu to nie tylko problem szpitali i sądów, choć tam widać go najwyraźniej — lekarze specjaliści 56 lat, sędziowie 51. To też problem cichszy, mniej medialny: w milionach małych firm w Polsce jest ktoś, kto dwadzieścia lat temu wdrożył system, skonfigurował sieć albo ustawił księgowość w sposób, który do dziś działa — i tylko on wie dlaczego. Nie ma tego w żadnej instrukcji. Jest w głowie.

Znam to z rozmów z właścicielami firm produkcyjnych, gdzie cała logika sterownika PLC siedzi w głowie jednego technika, bo dokumentacja zaginęła gdzieś po drodze przy dwóch zmianach dostawcy. Znam sklepy, w których program magazynowy kupiony piętnaście lat temu nikomu poza jedną osobą nic nie mówi, bo interfejs jest tak specyficzny, że nowy pracownik uczy się go metodą prób i błędów przez pół roku. To nie jest problem starości sprzętu. To problem tego, że wiedza o sprzęcie nigdy nie została spisana — bo póki działa, po co.


W IT sytuacja wygląda odwrotnie niż w medycynie, ale ryzyko jest podobne, tylko inaczej ubrane. Administratorzy sieci mają średnio 38 lat, programiści aplikacji 34. Młodo. Tyle że w tej branży młody wiek nie oznacza stabilności — oznacza rotację wpisaną w model kariery. Ktoś, kto wdrożył ci CRM albo ogarnął backup pięć lat temu, dziś pracuje gdzie indziej. I teoretycznie zostawił dokumentację. Teoretycznie.

Różnica między lekarzem a informatykiem polega na tym, że lekarz odchodzi raz, po latach, i wtedy firma (szpital, przychodnia) ma czas się przygotować. Informatyk odchodzi cicho, często bez pożegnania w sensie organizacyjnym — kontrakt się kończy, projekt się zamyka, człowiek znika. Wiedza znika razem z nim, tylko szybciej i bez ostrzeżenia.


Sukcesja kompetencji brzmi jak temat dla dużych korporacji z działem HR i planami rozwoju talentów. W praktyce dotyczy równie mocno jednoosobowej firmy transportowej, gdzie tylko właściciel wie, jak skonfigurować system do rozliczeń z kierowcami, i warsztatu samochodowego, gdzie diagnostykę nowszych aut ogarnia jeden mechanik, bo reszta uczyła się na starszych silnikach.

Pytanie nie brzmi „czy mam sukcesora”. Pytanie brzmi: czy ktokolwiek poza jedną osobą w firmie wie, jak wejść na serwer, gdzie jest hasło do panelu administracyjnego strony, jak działa reguła w systemie księgowym, którą ktoś ustawił trzy lata temu i o której nikt już nie pamięta dlaczego akurat tak.


GUS mierzy wiek zawodów. Nie mierzy tego, ile wiedzy o działaniu konkretnej firmy siedzi wyłącznie w jednej głowie. A to jest dane, które warto by sobie samemu policzyć — zanim policzy je za nas nieobecność tej jednej osoby w poniedziałek rano.

Dodaj komentarz

Przeczytaj również

Ile naprawdę kosztuje gadatliwy czatbot. Rozkładamy „złodzieja tokenów” na czynniki pierwsze

Capgemini policzyło, że firmowa rozrzutność w korzystaniu z czatów AI może kosztować „setk…