Home Maszyneria Monaka: Fujitsu wymyśla procesor na nowo. Czy to zmieni centra danych?

Monaka: Fujitsu wymyśla procesor na nowo. Czy to zmieni centra danych?

0
0
121

Pamiętacie czasy, gdy każdy nowy procesor był po prostu „szybszy”? Te czasy minęły. Dziś mamy inny problem – centra danych puchną od danych, a ich rachunki za prąd rosną jeszcze szybciej. Fujitsu postanowiło spojrzeć na ten problem z innej perspektywy.

Nowy gracz w świecie procesorów

Podczas czerwcowych targów ISC High Performance firma zaprezentowała MONAKA – procesor, który ma być odpowiedzią na pytanie: jak obsłużyć lawinę danych bez zamieniania centrów danych w elektrownie?

MONAKA to nie jest po prostu „kolejny szybszy chip”. To raczej przemyślenie od podstaw, czym powinien być procesor w epoce AI i big data. Wykorzystuje architekturę ARM (tak, tę samą, która napędza smartfony) i technologię 2nm, ale najciekawsze jest to, co Fujitsu zrobiło z tymi elementami.

Architektura 3D – budowanie w górę zamiast wszerz

Zamiast układać wszystko płasko, jak na tradycyjnej płytce krzemowej, MONAKA wykorzystuje architekturę 3D. Wyobraźcie sobie miasto – zamiast rozlewać się na boki, buduje w górę. Efekt? Dwukrotnie wyższa wydajność i dwukrotnie niższe zużycie energii w porównaniu do konkurencji.

Co ciekawe, Fujitsu nie tworzy zamkniętego ekosystemu. MONAKA ma być kompatybilna ze standardowym oprogramowaniem open-source i istniejącymi systemami. To podejście „weź to, co już masz i zrób to lepiej” zamiast „wyrzuć wszystko i kup nasze”.

Bezpieczeństwo wbudowane w DNA

Bezpieczeństwo też nie zostało pominięte. Procesor wykorzystuje ARM Confidential Computing, co w praktyce oznacza, że każda maszyna wirtualna jest szyfrowana własnym kluczem. Nawet operator chmury nie ma dostępu do tych danych – to jak mieszkanie w bloku, gdzie nawet administrator nie ma klucza do twojego mieszkania.

Rewolucja czy ewolucja?

Czy MONAKA rzeczywiście zrewolucjonizuje centra danych? Trudno powiedzieć. Ale jedno jest pewne – w świecie, gdzie każdy kilowat ma znaczenie, a dane rosną wykładniczo, takie podejście ma sens. I nie chodzi tylko o oszczędności dla firm, ale też o realny wpływ na środowisko. Bo centra danych to nie tylko serce cyfrowej gospodarki, ale też jedne z największych konsumentów energii.

Fujitsu nie działa w próżni – współpracuje z Arm, Linaro, Supermicro i innymi, budując otwarty ekosystem. To dobry znak. Bo największe innowacje rzadko powstają w izolacji.

Dodaj komentarz

Przeczytaj również

Siedem na dziesięć firm wdraża AI. Tylko co trzecia jest w stanie udowodnić, że robi to bezpiecznie.

To zdanie pochodzi z badania zleconego przez Veeam — firmę, która sprzedaje oprogramowanie…