BiznesAI w muzeum wódki. Notatki z Konesera > Robert Kamiński Opublikowane 9 października 20250 0 174 Podziel się Facebook Podziel się Twitter Podziel się Google+ Podziel się Reddit Podziel się Pinterest Podziel się Linkedin Podziel się Tumblr Czy sztuczna inteligencja naprawdę pracuje w polskich firmach, czy tylko w prezentacjach?Koneser, warszawska Praga, sala obok ekspozycji o destylatach. Rzecz o automatyzacji i AI. Brzmi jak jeden z tych eventów, gdzie wszyscy kiwają głowami nad „przyszłością”, a potem wracają do Excela z 2009. Tyle że tym razem padły liczby, które trochę trzeźwią. I kilka tez, które warto powiesić nad biurkiem. Kontekst: badanie, dwie gospodarki i codzienność menedżeraWebcon pokazał wyniki sondażu w Polsce i w Niemczech. Próba: 200 firm (po 100 na rynek), głównie średnie i duże, z przewagą produkcji. Rozmawiali nie z zarządami od „wizji 2030”, tylko z liniowymi menedżerami: ludźmi od procesów, produktów i wyników.8 na 10 menedżerów w Polsce mówi: korzystam z AI w codziennej pracy. W Niemczech – 9 na 10.Do czego? Dokumenty, transkrypcje, research, wyszukiwanie. Czyli prosta, przyziemna produktywność.I teraz hamulec: w Polsce brakuje szkoleń i wytycznych. Dwie trzecie badanych pracuje na narzędziach „z ulicy”, poza firmową infrastrukturą. W Niemczech odwrotnie – większość używa rozwiązań zatwierdzonych i wpiętych w systemy.Bezpieczeństwo danych? Połowa czuje się spokojna, połowa nie. Ale tylko 29% opiera ten spokój na twardym fakcie, że AI jest częścią kontrolowanej infrastruktury. Reszta – „bo tak mi się wydaje”.Najmocniejszy zgrzyt: 91% polskich firm nie mierzy wpływu AI na efektywność. W Niemczech połowa – mierzy.Na wykresach to wyglądało prosto: używamy AI, ale bardziej jak kieszonkowego asystenta niż element procesu. Chcemy integracji z systemami, ale rzadko ją mamy. Boimy się o dane, ale kontroli brak. I nie mierzymy efektów, więc trudno potem bronić budżetów.Dygresja o mentalności (z sali)Padło też zdanie, które często słyszę w polskich firmach: „u nas ludzie są sceptyczni, nie lubią się chwalić”. Ok – może Niemcy częściej mówią „jesteśmy gotowi”, bo są dalej. A może po prostu wcześniej zaczęli projekty, więc mają też naturalnych oponentów i… wskaźniki. U nas oponenci jeszcze nie zdążyli, bo wdrożeń jest mniej. Zresztą, „trudno powiedzieć” pojawiało się w Polsce znacznie częściej niż w Niemczech. Brak szkoleń robi swoje.Trzy historie z serwisu elektronarzędzi. AI tam, gdzie liczy się każda minuta.W jednej z prezentacji padł konkretny case z branży elektronarzędzi. Duża skala: ok. 120 tys. zleceń serwisowych rocznie. Najpierw uporządkowali dane i procesy, a dopiero potem dołożyli AI. Efekt? Trzy miejsca, w których widać to „na liczbach”.Obsługa klientówPrzed: odpowiedź po ok. 4 godzinach, tylko 8–16. Koszt: ~11 zł za zgłoszenie, 8 maili na godzinę per agent.Po: agent „Krystyna” odpowiada 24/7 w 5 minut. 68% spraw domyka sam, resztę przygotowuje do akceptu. Koszt: ~0,10 zł za zgłoszenie.Bonus: wielojęzyczność i interpretacja zdjęć.Kontrola jakości zdjęć z naprawProblem: dokumentacja „nie do wysłania” — chaos, słaba ekspozycja usterki, estetyka na bakier.Rozwiązanie: model sprawdza zgodność ze standardem (tło, wskazanie wadliwego elementu, czytelność).Efekt: 97% trafnych weryfikacji, brak kolejek, ludzie odzyskali po 4 godziny dziennie.Porównywanie ofert logistycznychKiedyś: ręczne przeklejanie maili do Excela.Teraz: automatyczne wyciąganie danych i porównanie; człowiek tylko decyduje.Morał? AI nie zastępuje ludzi — zdejmuje to, czego nikt nie chce robić. Firma rośnie bez nowych oddziałów, a przy okazji da się policzyć oszczędność CO2 dzięki naprawom zamiast zakupów — bo dane są w porządku.Miniwywiad z Łukaszem Wróblem. Trzy proste (i trudne) rzeczyZłapaliśmy się jeszcze przed startem — ja z kawą, Łukasz przed prezentacją. Poprosiłem o esencję bez marketingu: co naprawdę trzeba mieć, żeby AI działało w firmie poza prezentacją. Odpowiedź była z tych, które brzmią banalnie, dopóki nie spróbujesz zrobić ich dobrze.Kontekst ponad wszystko Modele muszą „widzieć” firmę: systemy, słowniki, wyjątki, historię. Publiczna wiedza jest OK, ale prawdziwa wartość jest w połączeniu z wewnętrznymi danymi.Dane nadają ton Jeśli jakieś obszary nie są zdygitalizowane – AI nie ma paliwa. Nie tylko finanse i HR (bo „ustawa każe”), ale miejsca, gdzie faktycznie powstaje wartość. Proces, walidacja, kompletność – dopiero potem modele.Wyrównaj szanse w zespole Nie każdy jest „mistrzem promptów”. Dobrze skonfigurowani agenci i preprompty, wklejone w codzienne aplikacje, robią różnicę. Mniej halucynacji, lepsza struktura odpowiedzi, większa powtarzalność. I mniej „shadow AI”, bo ludzie przestają korzystać z narzędzi zewnętrznych.Co z tego wynika dla menedżera, który jutro wraca do roboty?Wychodząc z Konesera, miałem wrażenie, że najtrudniejsze w AI nie jest „co kupić”, tylko „gdzie to wpiąć” i „jak to policzyć”. Żeby nie wrócić do biura z kolejnym ładnym hasłem, tylko z planem na tydzień, miesiąc, kwartał — zebrałem to w pięć krótkich kroków. Bez fajerwerków, za to do odhaczenia.Przenieś AI z „kopiuj–wklej” do procesu Niech model siedzi tam, gdzie są decyzje i dane: w CRM, w systemie serwisowym, w obiegu dokumentów. Nie w kolejnej zakładce przeglądarki.Zrób szybką inwentaryzację danych Jakie zbiory są kompletne, aktualne, dostępne? Gdzie masz złoto, a gdzie piasek? Bez tego AI będzie zgadywać.Mierz, zanim zachwycisz Czas odpowiedzi, koszt per sprawa, SLA, NPS, first contact resolution. Cokolwiek, byle stale i porównywalnie. Bez tego budżety topnieją po pierwszym zachwycie.Daj ludziom narzędzia i instrukcję Szkolenia, lista dozwolonych narzędzi, gotowe szablony zapytań. Mniej „trudno powiedzieć”, więcej odpowiedzialnego użycia.Zacznij od miejsc, gdzie boli i się powtarza Obsługa klienta, weryfikacje jakości, ekstrakcja danych z maili i PDF-ów. Małe zwycięstwa karmią duże projekty.PuentaW muzeum wódki łatwo o metafory, ale nie o to chodzi. AI w polskich firmach już jest – w kieszeni menedżera, w bocznych skrótach, w wieczornych testach „co ten czat potrafi”. Problem w tym, że wciąż za rzadko pracuje w procesie, pod prąd liczbom, wpięte w systemy. Niemcy – z tego, co widać – zaczęli to porządkować wcześniej: szkolenia, governance, mierniki. My mamy energię i intuicję. Brakuje planu.Jeśli miałbym zostawić jedno zdanie z Konesera: prawdziwa wartość AI zaczyna się tam, gdzie model wie, co jest w twojej firmowej szafie, a ty wiesz, czy naprawdę robi to szybciej i taniej. Reszta to hype. I dobre prezentacje.Related PostsPrzeczytaj również! Używasz AI i masz poczucie, że nic nie robisz. To nie twój problem Paradoks AI: pracujemy szybciej, czujemy się gorzej Adopcja AI wyraźnie słabnie! Pracownicy nie chcą być postrzegani jako niekompetentne lenie i oszuści