Na czasie„Taniej niż najtaniej” – brzmi dobrze. Ale czy to wystarczy? > Robert Kamiński Opublikowane 14 kwietnia 20260 0 216 Podziel się Facebook Podziel się Twitter Podziel się Google+ Podziel się Reddit Podziel się Pinterest Podziel się Linkedin Podziel się Tumblr VEHIS obiecuje, że kupisz auto online o 3% taniej. I pewnie dotrzyma słowa. Pytanie tylko, czy to wystarczy, żeby zmienić to, jak Polacy kupują samochody.Zacznijmy od tego, co firma faktycznie robi. VEHIS to platforma, na której możesz wybrać auto, wziąć na nie finansowanie, ubezpieczyć je i umówić odbiór – wszystko bez wychodzenia z domu. Ponad 17 tysięcy samochodów nowych i używanych, 21 regionalnych oddziałów jako backup dla tych, którzy wolą jednak kogoś zobaczyć na żywo, i obietnica: jeśli cały proces przeprowadzisz online, ostateczna cena będzie o 3% niższa. Brzmi sensownie. Bo jest sensowne.Tradycyjny zakup auta to maraton przez kilka instytucji – salon, bank albo firma leasingowa, ubezpieczyciel, znowu salon. Każdy etap to osobna rozmowa, osobny doradca, osobny formularz. VEHIS to skraca do jednego miejsca. I za tę wygodę – paradoksalnie – jeszcze dopłaca.Skąd biorą pieniądze na ten rabat? Z „częściowej eliminacji kosztów sprzedaży” – jak mówi prezes Grzegorz Tracz. Innymi słowy: mniej handlowców, mniej papierologii, mniej pośredników. Logika jest prosta i uczciwa.Ale tu zaczyna się ciekawsza część.3% na samochodzie za 100 tysięcy złotych to 3 tysiące złotych. Nie jest to kwota, która sama w sobie wywróci rynek do góry nogami. Dla porównania – niektórzy konkurenci oferują rabaty sięgające 30% na wybrane modele. Tak, to inne segmenty, inne warunki, ale liczba robi wrażenie.Polacy kupują coraz więcej aut online – trend przyspieszony przez pandemię i podtrzymany przez wygodę. Rynek rośnie: w 2024 roku o 16%, w 2025 o kolejne 8%. Ale samochód to wciąż jeden z największych zakupów w życiu. I wciąż taki, przy którym większość z nas chce usiąść za kierownicą, zanim podpisze cokolwiek.To nie jest irracjonalne. To jest ludzkie.VEHIS ma solidne plecy – finansowanie z Europejskiego Banku Inwestycyjnego (2,6 mld zł), w akcjonariacie Enterprise Investors, UniCredit i Goldman Sachs. Sieć ponad 200 dealerów. Technologia do standaryzacji danych z salonów. To nie jest startup na entuzjazmie – to firma z zasobami i doświadczeniem.I właśnie dlatego warto ją obserwować. Nie dlatego, że zmieni rynek jutro. Ale dlatego, że ma narzędzia, żeby zmieniać go powoli i konsekwentnie.Najbardziej prawdopodobny scenariusz? VEHIS zdobędzie kilka procent rynku online, stanie się realną opcją dla tych, którzy cenią wygodę i transparentność – głównie przedsiębiorców, młodszych kupujących, tych, którzy już nie boją się podpisywać umów bez wizyty w salonie.Rewolucji nie będzie. Ale ewolucja – jak najbardziej.Jedno pytanie zostaje w głowie: czy model jest trwały przy niskich marżach branży motoryzacyjnej? Dealerzy muszą zarabiać. VEHIS musi zarabiać. Skąd długoterminowo wezmą na ten rabat, jeśli skala wzrośnie?Na razie – nie wiadomo. I to jest jedyne pytanie, na które warto czekać z odpowiedzią.Related PostsPrzeczytaj również! Samochód, który jutro nie wjedzie do miasta Rejestracje – 700 tysięcy na horyzoncie Jakich aut używanych szukają Polacy