Home Bezpieczeństwo Co szósty Polak nie wie, co zrobić po kradzieży PESEL-u

Co szósty Polak nie wie, co zrobić po kradzieży PESEL-u

0
0
126

Szesnaście procent. Co szósty Polak przyznaje, że po kradzieży numeru PESEL nie wiedziałby, co zrobić. Brzmi jak problem edukacyjny — wystarczy kampania społeczna, kilka plakatów, gotowe. Ale gdy zajrzeć w strukturę tej grupy, robi się znacznie ciekawiej i trochę niepokojąco.

Badanie przeprowadzone przez Imas International na zlecenie serwisu ChronPESEL.pl i Krajowego Rejestru Długów objęło ponad tysiąc Polaków w wieku 18–74 lata. Wyniki burzą kilka wygodnych założeń.

Zetka: cyfrowa biegłość bez cyfrowej ostrożności

Zacznijmy od tego, kto najczęściej przyznaje się do bezradności. Logika podpowiadałaby: seniorzy, osoby mniej obyte z technologią, może mieszkańcy małych miejscowości. Badanie pokazuje coś odwrotnego.

Czterdzieści procent przedstawicieli pokolenia Z w wieku 18–24 lat deklaruje, że nie wiedziałoby, jak zareagować na kradzież PESEL-u. To ponad dwukrotnie więcej niż wśród seniorów powyżej 65. roku życia, gdzie ten odsetek wynosi 19 procent.

Komentarz eksperta serwisu ChronPESEL.pl, Bartłomieja Drozda, trafia w sedno: młodzi świetnie poruszają się w sieci, ale często nie wiedzą, jakie realne konsekwencje może mieć kradzież numeru PESEL. Seniorzy, paradoksalnie, są ostrożniejsi — właśnie dlatego, że czują się w internecie mniej pewnie i instynktownie zachowują czujność.

To zjawisko znane z psychologii bezpieczeństwa: wysokie poczucie kompetencji cyfrowej może obniżać czujność. Jeśli wszystko zawsze działało, trudno wyobrazić sobie moment, gdy przestanie.

Wyższe wykształcenie nie pomaga

Drugi wniosek jest równie nieoczekiwany. Brak wiedzy o tym, jak reagować na kradzież PESEL-u, deklaruje 27 procent absolwentów uczelni wyższych — niemal tyle samo co osoby po szkole podstawowej lub zawodowej (26 procent) i po szkole średniej lub policealnej (24 procent). Różnice są symboliczne.

Formalna edukacja nie daje tu żadnej przewagi. Co jest osobno warte odnotowania: dyplom z marketingu, prawa czy informatyki nie przekłada się automatycznie na wiedzę o tym, co zrobić z zastrzeżeniem PESEL-u w aplikacji mObywatel. To są dwa różne rodzaje kompetencji.

Czego konkretnie się boimy

Strach przed konsekwencjami kradzieży PESEL-u ma realne podstawy i realne oblicze. Trzy czwarte Polaków obawia się zaciągnięcia na ich dane kredytu lub pożyczki — wśród kobiet ten odsetek sięga 88 procent. Ponad połowa boi się rejestracji telefonu lub karty SIM. Czterdzieści trzy procent — założenia firmy na skradzione dane.

Ten ostatni scenariusz jest szczególnie złośliwy. Firma założona na cudze dane może służyć do zaciągania kredytów biznesowych, a procedury udowodnienia, że umowy podpisał ktoś inny, potrafią trwać latami. Bartłomiej Drozd wskazuje jeszcze jeden nieoczywisty wariant: najpierw firma, potem kredyt na NIP zamiast kredytu konsumenckiego. Mechanizm prosty, szkody — poważne.

Siedemdziesiąt procent badanych boi się podszywania: fałszywych wezwań do zapłaty, korespondencji w ich imieniu. Pięćdziesiąt osiem procent — sprzedaży danych na czarnym rynku. To nie są abstrakcyjne scenariusze. W rejestrach spraw sądowych dotyczących wyłudzeń kredytów takie historie pojawiają się regularnie.

Wiemy, co robić. Ale dopiero po fakcie

Jest też dobra wiadomość, choć z asteryskiem. Większość Polaków zna podstawowe kroki reagowania: zastrzeżenie numeru w urzędzie lub w mObywatelu (69 procent), zgłoszenie na policję (69 procent), kontakt z bankiem (58 procent). To solidna świadomość reakcji.

Problem w tym, że to świadomość trybu awaryjnego, nie prewencji. Tylko 33 procent Polaków deklaruje, że monitorowałoby swój PESEL i historię kredytową — czyli działałoby zanim dojdzie do szkody. Jak zauważa Drozd: dopóki reagujemy dopiero po fakcie, przestępcy są o krok przed nami.

Warto też pamiętać o ograniczeniach samego zastrzeżenia PESEL-u. Przepisy precyzyjnie definiują, w jakich sytuacjach instytucja ma obowiązek to sprawdzić — lista nie jest wyczerpująca. Zakup sprzętu na raty, wynajem samochodu, najem mieszkania: tu zastrzeżenie niekoniecznie zadziała.

Co to oznacza dla firm

Wyniki badania warto czytać nie tylko jako diagnozę społeczną, ale też jako sygnał dla działów HR i bezpieczeństwa. Pracownicy — nawet ci młodzi i wykształceni — mogą nie wiedzieć, jak reagować na incydent związany z wyciekiem danych. A PESEL to nie jedyny numer, który można ukraść.

Tyle że szkolenia z cyberbezpieczeństwa rzadko obejmują scenariusz „co zrobić, gdy to twoje dane osobowe trafią do przestępców”. Skupiają się na tym, jak nie klikać w podejrzane linki. To ważne — ale niewystarczające.

Badanie pokazuje lukę: między ogólną obawą (odczuwa ją 63 procent Polaków) a praktyczną gotowością do działania. Tę lukę można wypełnić wiedzą. Pytanie, kto za to odpowiada — i czy ktokolwiek się spieszy.


Badanie „Czy Polacy boją się kradzieży numeru PESEL” zostało przeprowadzone przez Imas International na zlecenie serwisu ChronPESEL.pl i Krajowego Rejestru Długów, kwiecień 2026, metoda CAWI, próba 1011 osób w wieku 18–74 lata.

Dodaj komentarz

Przeczytaj również

Nowe przepisy celne: czy logistyka przeniesie się do UE?

Z początkiem lipca weszły w życie przepisy dotyczące przesyłek spoza UE, które zmieniają z…