BezpieczeństwoCo szósty Polak nie wie, co zrobić po kradzieży PESEL-u > Robert Kamiński Opublikowane 25 maja 20260 0 126 Podziel się Facebook Podziel się Twitter Podziel się Google+ Podziel się Reddit Podziel się Pinterest Podziel się Linkedin Podziel się Tumblr Szesnaście procent. Co szósty Polak przyznaje, że po kradzieży numeru PESEL nie wiedziałby, co zrobić. Brzmi jak problem edukacyjny — wystarczy kampania społeczna, kilka plakatów, gotowe. Ale gdy zajrzeć w strukturę tej grupy, robi się znacznie ciekawiej i trochę niepokojąco.Badanie przeprowadzone przez Imas International na zlecenie serwisu ChronPESEL.pl i Krajowego Rejestru Długów objęło ponad tysiąc Polaków w wieku 18–74 lata. Wyniki burzą kilka wygodnych założeń. Zetka: cyfrowa biegłość bez cyfrowej ostrożnościZacznijmy od tego, kto najczęściej przyznaje się do bezradności. Logika podpowiadałaby: seniorzy, osoby mniej obyte z technologią, może mieszkańcy małych miejscowości. Badanie pokazuje coś odwrotnego.Czterdzieści procent przedstawicieli pokolenia Z w wieku 18–24 lat deklaruje, że nie wiedziałoby, jak zareagować na kradzież PESEL-u. To ponad dwukrotnie więcej niż wśród seniorów powyżej 65. roku życia, gdzie ten odsetek wynosi 19 procent.Komentarz eksperta serwisu ChronPESEL.pl, Bartłomieja Drozda, trafia w sedno: młodzi świetnie poruszają się w sieci, ale często nie wiedzą, jakie realne konsekwencje może mieć kradzież numeru PESEL. Seniorzy, paradoksalnie, są ostrożniejsi — właśnie dlatego, że czują się w internecie mniej pewnie i instynktownie zachowują czujność.To zjawisko znane z psychologii bezpieczeństwa: wysokie poczucie kompetencji cyfrowej może obniżać czujność. Jeśli wszystko zawsze działało, trudno wyobrazić sobie moment, gdy przestanie.Wyższe wykształcenie nie pomagaDrugi wniosek jest równie nieoczekiwany. Brak wiedzy o tym, jak reagować na kradzież PESEL-u, deklaruje 27 procent absolwentów uczelni wyższych — niemal tyle samo co osoby po szkole podstawowej lub zawodowej (26 procent) i po szkole średniej lub policealnej (24 procent). Różnice są symboliczne.Formalna edukacja nie daje tu żadnej przewagi. Co jest osobno warte odnotowania: dyplom z marketingu, prawa czy informatyki nie przekłada się automatycznie na wiedzę o tym, co zrobić z zastrzeżeniem PESEL-u w aplikacji mObywatel. To są dwa różne rodzaje kompetencji.Czego konkretnie się boimyStrach przed konsekwencjami kradzieży PESEL-u ma realne podstawy i realne oblicze. Trzy czwarte Polaków obawia się zaciągnięcia na ich dane kredytu lub pożyczki — wśród kobiet ten odsetek sięga 88 procent. Ponad połowa boi się rejestracji telefonu lub karty SIM. Czterdzieści trzy procent — założenia firmy na skradzione dane.Ten ostatni scenariusz jest szczególnie złośliwy. Firma założona na cudze dane może służyć do zaciągania kredytów biznesowych, a procedury udowodnienia, że umowy podpisał ktoś inny, potrafią trwać latami. Bartłomiej Drozd wskazuje jeszcze jeden nieoczywisty wariant: najpierw firma, potem kredyt na NIP zamiast kredytu konsumenckiego. Mechanizm prosty, szkody — poważne.Siedemdziesiąt procent badanych boi się podszywania: fałszywych wezwań do zapłaty, korespondencji w ich imieniu. Pięćdziesiąt osiem procent — sprzedaży danych na czarnym rynku. To nie są abstrakcyjne scenariusze. W rejestrach spraw sądowych dotyczących wyłudzeń kredytów takie historie pojawiają się regularnie.Wiemy, co robić. Ale dopiero po fakcieJest też dobra wiadomość, choć z asteryskiem. Większość Polaków zna podstawowe kroki reagowania: zastrzeżenie numeru w urzędzie lub w mObywatelu (69 procent), zgłoszenie na policję (69 procent), kontakt z bankiem (58 procent). To solidna świadomość reakcji.Problem w tym, że to świadomość trybu awaryjnego, nie prewencji. Tylko 33 procent Polaków deklaruje, że monitorowałoby swój PESEL i historię kredytową — czyli działałoby zanim dojdzie do szkody. Jak zauważa Drozd: dopóki reagujemy dopiero po fakcie, przestępcy są o krok przed nami.Warto też pamiętać o ograniczeniach samego zastrzeżenia PESEL-u. Przepisy precyzyjnie definiują, w jakich sytuacjach instytucja ma obowiązek to sprawdzić — lista nie jest wyczerpująca. Zakup sprzętu na raty, wynajem samochodu, najem mieszkania: tu zastrzeżenie niekoniecznie zadziała.Co to oznacza dla firmWyniki badania warto czytać nie tylko jako diagnozę społeczną, ale też jako sygnał dla działów HR i bezpieczeństwa. Pracownicy — nawet ci młodzi i wykształceni — mogą nie wiedzieć, jak reagować na incydent związany z wyciekiem danych. A PESEL to nie jedyny numer, który można ukraść.Tyle że szkolenia z cyberbezpieczeństwa rzadko obejmują scenariusz „co zrobić, gdy to twoje dane osobowe trafią do przestępców”. Skupiają się na tym, jak nie klikać w podejrzane linki. To ważne — ale niewystarczające.Badanie pokazuje lukę: między ogólną obawą (odczuwa ją 63 procent Polaków) a praktyczną gotowością do działania. Tę lukę można wypełnić wiedzą. Pytanie, kto za to odpowiada — i czy ktokolwiek się spieszy.Badanie „Czy Polacy boją się kradzieży numeru PESEL” zostało przeprowadzone przez Imas International na zlecenie serwisu ChronPESEL.pl i Krajowego Rejestru Długów, kwiecień 2026, metoda CAWI, próba 1011 osób w wieku 18–74 lata.Related PostsPrzeczytaj również! Szybki zysk, wielka strata. Hakerzy bezwzględnie wykorzystują brak wiedzy finansowej Polaków Prawie co piąty Polak udostępnił dane osobowe w zamian za dodatkowe korzyści Powszechne kradzieże przez Internet