Home Bezpieczeństwo Czy wojna dziś zaczyna się od algorytmu?

Czy wojna dziś zaczyna się od algorytmu?

0
0
228

Jeszcze niedawno, gdy mówiliśmy „obrona”, widzieliśmy czołgi, samoloty, artylerię. Dziś obraz jest mniej filmowy, bardziej złożony. Konflikt toczy się równolegle w powietrzu, w kablach światłowodowych i – co najciekawsze – w naszych głowach.

Autonomia, analiza danych, walka z dezinformacją. To nie hasła z raportu think tanku. To kierunki, w które realnie inwestują Europa i NATO. Unia Europejska przeznacza blisko 7,3 mld euro na innowacje obronne, a Sojusz rozwija program akceleracyjny DIANA. Pieniądze są ważne. Ale jeszcze ważniejsze jest to, komu i na co się je daje.

Akcelerator zamiast arsenału

W ramach DIANA powstała międzynarodowa sieć ośrodków wspierających małe i średnie firmy technologiczne. Chodzi o to, by startup, który ma dobry pomysł, nie utknął między prototypem a realnym wdrożeniem.

Jednym z takich ośrodków jest FORT Kraków – wspólna inicjatywa Krakowskiego Parku Technologicznego i AGH. W tegorocznej edycji siedem startupów z Europy i USA przez sześć miesięcy rozwija swoje technologie we współpracy z ekspertami i partnerami badawczymi.

To ciekawa zmiana akcentów. Obrona nie zaczyna się wyłącznie w państwowym instytucie badawczym. Coraz częściej zaczyna się w małym zespole inżynierów, który potrafi szybciej iterować niż duża korporacja.

Dual-use, czyli ta sama technologia – dwa światy

Firmy uczestniczące w polskim programie łączy jedno: autonomia i systemy bezzałogowe – w powietrzu, na lądzie i morzu. Drugim wspólnym mianownikiem jest dual-use. Technologie podwójnego zastosowania.

To pojęcie, które jeszcze kilka lat temu brzmiało jak niszowa kategoria grantowa. Dziś staje się normą.

Weźmy autonomię w środowisku bez GPS. W kontekście wojskowym oznacza to odporność na zakłócenia i większą niezależność operacyjną. W cywilnym? Logistykę w trudnym terenie, działania ratownicze, transport w miejscach, gdzie sygnał satelitarny zawodzi. Ta sama technologia, inny kontekst.

Podobnie z systemami przeciwdziałania dronom. Na froncie – ochrona przed atakiem z powietrza. W mieście – zabezpieczenie infrastruktury krytycznej, lotnisk czy dużych wydarzeń. Granica między „cywilnym” a „wojskowym” coraz częściej jest funkcją sytuacji, nie konstrukcji urządzenia.

Dane jako pole bitwy

Coraz większą rolę odgrywają systemy integrujące dane z wielu sensorów i analizujące je w czasie rzeczywistym. W środowisku operacyjnym oznacza to szybsze decyzje. W zarządzaniu kryzysowym – lepszą koordynację służb.

Jednym z ciekawszych przykładów rozwijanych w FORT Kraków jest technologia separacji źródeł akustycznych. W hałasie potrafi wyodrębnić pojedyncze głosy, zidentyfikować kluczowe sygnały, a nawet – tylko na podstawie dźwięku – zlokalizować drona w przestrzeni trójwymiarowej.

Brzmi jak detal z filmu science fiction. A to po prostu matematyka, algorytmy i dobre mikrofony. Czasem przewaga nie polega na większej mocy, tylko na lepszej analizie.

Wojna kognitywna – cichy front

Jest jednak jeszcze jeden wymiar, mniej namacalny. Wojna kognitywna.

Współczesne konflikty nie kończą się na froncie. Równolegle toczą się kampanie dezinformacyjne, cyberataki i operacje wpływu. Gra toczy się o emocje – strach, poczucie zagrożenia, nieufność. Gdy emocje rosną, zdolność krytycznej oceny informacji spada.

To już nie tylko kwestia cyberbezpieczeństwa. To kwestia odporności społecznej. I tu również potrzebne są technologie: narzędzia do analizy informacji, wykrywania manipulacji, identyfikowania skoordynowanych kampanii wpływu.

Europa zaczyna traktować ten obszar poważnie. Obok programów NATO rosną inicjatywy unijne otwierające sektor obronny na startupy. To zmiana mentalna – od zamkniętego świata zamówień publicznych do bardziej elastycznego ekosystemu innowacji.

Hackathon zamiast konferencji

Przykładem takiego podejścia jest EUDIS Defence Hackathon, który 26–28 marca 2026 roku odbędzie się równolegle w ośmiu krajach Europy. Polska edycja – organizowana przez FORT Kraków – będzie miała miejsce w Krakowskim Parku Technologicznym.

Programiści, inżynierowie, startupy, zespoły studenckie. Trzy dni pracy nad technologiami związanymi z obroną przestrzeni powietrznej i przeciwdziałaniem dezinformacji. Do wygrania 10 tys. euro, mentoring, możliwość prezentacji przed europejskim ekosystemem innowacji obronnych.

Czy hackathon zmieni bezpieczeństwo Europy? Sam nie. Ale może być pierwszym krokiem dla zespołów, które później zbudują realne rozwiązania.

Nowa mapa obronności

Najciekawsze w tym wszystkim jest to, jak zmienia się mapa sektora obronnego. Obok tradycyjnych koncernów pojawiają się startupy deep tech. Obok sprzętu – algorytmy. Obok fizycznej ochrony – ochrona poznawcza.

Autonomia, analiza danych, walka z dezinformacją. To nie trzy oddzielne wątki. To elementy jednej układanki, w której bezpieczeństwo oznacza zdolność do działania w świecie pełnym zakłóceń – fizycznych i informacyjnych. Może więc pytanie nie brzmi już: „jakiej broni potrzebujemy?”. Raczej: „jakiej odporności?”.

Dodaj komentarz

Przeczytaj również

Nowe przepisy celne: czy logistyka przeniesie się do UE?

Z początkiem lipca weszły w życie przepisy dotyczące przesyłek spoza UE, które zmieniają z…