Home Maszyneria Płyta CD nie żyje. Długo żyje płyta CD.

Płyta CD nie żyje. Długo żyje płyta CD.

0
0
125

Był taki moment — gdzieś między 2015 a 2020 rokiem — kiedy mówienie o nośnikach optycznych jako o czymś użytecznym wymagało odwagi.  Dyski twarde taniały, chmura rosła, a płyta DVD wyglądała jak eksponat z muzeum techniki. Ktoś, kto proponował backup na Blu-rayu, mógł liczyć co najwyżej na pobłażliwy uśmiech.

Dziś ten uśmiech trochę zastyga.

Kontekst jest prosty, choć niezbyt przyjemny. Ceny dysków SSD w Polsce wzrosły od końca 2025 roku o 45–70% w zależności od modelu — dane z PurePC nie pozostawiają złudzeń. HDD podrożały o 35–55%. Analitycy z CRNpiszą wprost: ceny SSD pozostaną wysokie przez cały 2026 rok, a niedobory pamięci NAND mogą utrzymać się do 2027, może 2028. Powód? Sztuczna inteligencja. Centra danych pochłaniają moce produkcyjne jak czarna dziura, a rynek konsumencki dostaje to, co zostanie.

Równolegle chmura — ta miała być tania, wygodna i zawsze dostępna — zaczyna regularnie podnosić rachunki. Wyższe koszty energii, opłaty za transfer danych, inflacja w dolarach. Miesięczne subskrypcje rosną o 30–40%, a użytkownik siedzi i liczy, ile właściwie płaci za to, żeby jego zdjęcia z wakacji leżały na cudzym serwerze.

I tu wchodzi Verbatim z komunikatem, który brzmi mniej więcej tak: hej, a może płyta?

Brzmi jak żart. Ale liczby są poważne. Nośnik Blu-ray kosztuje dziś kilkadziesiąt groszy do kilku złotych za sztukę. Nie ma abonamentu. Nie ma rachunku za prąd w centrum danych. Nie ma ryzyka, że dostawca zmieni regulamin albo zbankrutuje. Płyta leży na półce i czeka — według deklaracji producenta nawet sto lat, jeśli to M-Disc lub technologia AZO.

Oczywiście można się śmiać z pojemności. Blu-ray to 25–100 GB, podczas gdy dysk SSD zaczyna się dziś od terabajta. Ale backup zdjęć rodzinnych, skan umów, archiwum faktur — to nie są petabajty. To są gigabajty, które spokojnie mieszczą się na kilku płytach i które warto mieć gdzieś poza siecią, poza subskrypcją, poza zasięgiem awarii.

Verbatim oferuje też zewnętrzne nagrywarki USB-C kompatybilne z ultrabookami — bo nikt już nie ma wbudowanego napędu optycznego, to fakt. Ale podłączyć zewnętrzny i nagrać archiwum raz na kwartał? To nie jest skomplikowane.

Jest w tym pewna ironia. Przez lata mówiono nam, że fizyczne nośniki to przeszłość — nieporęczna, zawodna, skazana na zapomnienie. Tymczasem okazuje się, że model subskrypcyjny ma swoje granice, a „zawsze w chmurze” nie znaczy „zawsze dostępne” ani „zawsze tanie”. Rynek pamięci masowej — zarówno SSD, jak i usług chmurowych — jest dziś zakładnikiem popytu ze strony AI i wielkich graczy. Zwykły użytkownik płaci za to rachunek.

Płyta optyczna nie wróci jako główny nośnik danych. Nikt nie będzie instalował z niej systemu ani przenosił plików między komputerami. Ale jako tanie, przewidywalne kosztowo, fizyczne archiwum — ma sens, którego przez ostatnią dekadę nie miała.

Dodaj komentarz

Przeczytaj również

Nowe przepisy celne: czy logistyka przeniesie się do UE?

Z początkiem lipca weszły w życie przepisy dotyczące przesyłek spoza UE, które zmieniają z…