Home Na czasie Sharp wraca do gry. Czy TiVo OS to ich bilet powrotny na salony?

Sharp wraca do gry. Czy TiVo OS to ich bilet powrotny na salony?

0
0
432

Pamiętacie jeszcze czasy, gdy telewizor Sharp był synonimem jakości, a logo tej marki dumnie świeciło w co drugim polskim salonie? Dziś, po latach dominacji koreańskich i chińskich gigantów, Sharp trochę zniknął z radarów. Ale – jak się okazuje – nie powiedział jeszcze ostatniego słowa. I właśnie teraz, w 2025 roku, próbuje wrócić na ring z nowym asem w rękawie: telewizorami z systemem TiVo OS.

TiVo OS – więcej niż tylko system operacyjny?

W świecie, gdzie streaming, telewizja na żywo i aplikacje walczą o naszą uwagę, Sharp stawia na prostotę i wygodę. Nowe telewizory z TiVo OS mają być odpowiedzią na chaos, w którym coraz trudniej się połapać. Zamiast żonglować pilotami i przełączać się między aplikacjami, dostajemy jeden, intuicyjny interfejs. Wyszukiwanie filmów, seriali czy programów z różnych platform – od Netflixa, przez Disney+, po polskie Player i TVP VOD – odbywa się w jednym miejscu. W teorii brzmi świetnie. W praktyce? Czas pokaże, czy użytkownicy rzeczywiście docenią tę wygodę.

Sztuczna inteligencja, głos i personalizacja

TiVo OS to nie tylko ładny ekran startowy. System analizuje nasze nawyki, podpowiada, co warto obejrzeć, pozwala tworzyć uniwersalne listy „do zobaczenia” i – co ważne – przeszukuje jednocześnie biblioteki streamingowe i ofertę operatorów kablowych. Wyszukiwanie głosowe (w wybranych modelach) i szybka nawigacja mają sprawić, że nawet babcia nie zgubi się w gąszczu opcji. Czy to działa? Jeśli algorytmy TiVo są choć w połowie tak dobre, jak obiecuje producent, to może być game changer.

Sprzęt, który nie odstaje

Sharp nie zapomniał też o hardware. Nowe modele oferują rozdzielczość 4K, technologie Dolby Vision i Atmos, głośniki HARMAN/KARDON, QLED-y, HDMI 2.1 z eARC – czyli wszystko, czego oczekujemy od nowoczesnego telewizora. Do wyboru mamy przekątne od 24 do 55 cali, a ceny startują już od 599 zł za najmniejszy model. To może być ciekawa propozycja dla tych, którzy szukają czegoś więcej niż kolejnego „no name’a” z marketu.

Czy Sharp wróci na szczyt?

Nie ma co ukrywać – konkurencja nie śpi. Samsung, LG, TCL czy Xiaomi mają swoje armie fanów i rozbudowane ekosystemy. Ale Sharp ma coś, czego nie da się kupić za miliardy dolarów: sentyment i markę, która wciąż budzi pozytywne skojarzenia. Jeśli TiVo OS rzeczywiście okaże się tak wygodny, jak zapowiadają, a sprzęt nie będzie odstawał od konkurencji, to kto wie – może za kilka lat znów będziemy mówić o „telewizorze Sharp” z dumą.

Trzymam kciuki, bo to marka, która zasługuje na drugą szansę. A jeśli chcecie sprawdzić, czy warto – nowe modele już we wrześniu w sklepach. Szczegóły i ceny znajdziecie na www.sharpconsumer.pl.

Dodaj komentarz

Przeczytaj również

Zatrudniasz bez dyplomu? Oto co musisz umieć zamiast niego.

Masz dwóch kandydatów na stanowisko specjalisty ds. sprzedaży. Jeden ma dyplom uczelni eko…