BiznesSześć na dziesięć projektów IT kończy się porażką. Dlaczego? > Robert Kamiński Opublikowane 31 stycznia 20260 0 143 Podziel się Facebook Podziel się Twitter Podziel się Google+ Podziel się Reddit Podziel się Pinterest Podziel się Linkedin Podziel się Tumblr Bo mierzymy nie to, co trzeba. I budujemy nie to, czego naprawdę potrzebujemy.Statystyki są bezlitosne: tylko 39 proc. projektów IT spełnia kryteria sukcesu. 59 proc. mieści się w budżecie, 47 proc. kończy na czas, 44 proc. dostarcza zakładane korzyści. A nawet w tych „udanych” realizacjach – uwaga – 45 proc. zbudowanych funkcjonalności nigdy nie jest używanych. Prawie połowa. Nigdy. To nie jest problem techniczny. To problem myślenia.„Co chcemy zbudować” vs „jaki problem chcemy rozwiązać”Jakub Stadnik, Head of Delivery w Scalo, wskazuje na fundamentalny błąd: projekty zaczynają się od pytania „co chcemy zbudować”, zamiast „jaki problem chcemy rozwiązać”. Zakres bywa ogólny, oderwany od realiów. Oczekiwania czasowe i budżetowe – nierealne. Brakuje właściciela biznesowego, który podejmuje decyzje. Jest za to presja na natychmiastowy start, bez fazy analizy.I projekt zaczyna dryfować.Sukces to nie domknięcieDlaczego organizacje wciąż traktują zakończenie projektu jako cel sam w sobie? Bo to najprostsze do zmierzenia. Zero-jedynkowe. Projekt się skończył – sukces. Tyle że sukces biznesowy wymaga czegoś więcej: obserwacji po wdrożeniu, rozmów z użytkownikami, analizy danych.– Projekt można uznać za udany wtedy, gdy wspiera cele biznesowe klienta, działa stabilnie w produkcji i jest dobrze przyjęty przez użytkowników – mówi Stadnik.Do tego dochodzi jakość współpracy: komunikacja, zarządzanie zmianą, podejście do ryzyk. I coś trudno mierzalnego, ale kluczowego – poczucie klienta, że przez cały czas był profesjonalnie zaopiekowany.Co mierzyć, skoro budżet i harmonogram nie wystarczą?Obok klasycznych KPI coraz większe znaczenie mają metryki jakościowe: stabilność rozwiązania, liczba incydentów po wdrożeniu, skalowalność, szybkość reakcji na zmiany. Plus wskaźniki związane z doświadczeniem użytkowników – CSAT, regularny feedback.W dojrzałych organizacjach sukces mierzy się wpływem na cele biznesowe. Nie tym, czy zakres został „dowieziony”.Discovery, czyli zadawanie trudnych pytańKlucz do ograniczenia ryzyk? Dobrze przeprowadzone discovery: warsztaty z interesariuszami, rozmowy o procesach, weryfikacja założeń. Trudne pytania na początku oszczędzają czas i pieniądze później.Stadnik podaje przykład projektu dla amerykańskiego fintechu: modernizacja platformy do obsługi transakcji. Efekt? 60 proc. redukcji kosztów, 400 proc. wzrostu wydajności. MVP w dziewięć miesięcy. Ale zaczęło się od zrozumienia, co naprawdę trzeba zmienić.Klienci szukają partnerów, nie „rąk do kodowania”Ostatnie lata przyniosły zmianę. Większa ostrożność kosztowa, ale też wyższe oczekiwania wobec transparentności i realnego wpływu na biznes. Klienci chcą partnerów, którzy doradzą, wskażą ryzyka, pomogą podejmować decyzje w niepewnym otoczeniu.AI i automatyzacja przyspieszają pracę, ale podnoszą poprzeczkę jakości. Agile przestaje być metodologią – staje się sposobem myślenia opartym na transparentności i bliskiej współpracy.Puenta? Sukces projektu IT zaczyna się długo przed pierwszą linijką kodu. Wygrywają organizacje, które traktują IT nie jak koszt czy wykonawcę, ale jak partnera w rozwoju biznesu. Bo o powodzeniu nie decyduje to, czy projekt został „dowieziony”. Decyduje to, czy naprawdę coś zmienił.Related PostsPrzeczytaj również! Oszczędne tworzenie projektów cyfrowych Gdzie firmy szukają oszczędności? Co oznacza „zero trust”?