AnalizyZatrudnili analityków. Ci sprzątają dane. > Robert Kamiński Opublikowane 6 maja 20260 0 192 Podziel się Facebook Podziel się Twitter Podziel się Google+ Podziel się Reddit Podziel się Pinterest Podziel się Linkedin Podziel się Tumblr Wyobraź sobie, że zatrudniasz architekta. Dobrego, drogiego, po studiach. I przez większość dnia siedzi on w magazynie i segreguje cegły.Mniej więcej tak wygląda praca sporej części specjalistów od danych w polskich i europejskich firmach. Według tegorocznego raportu dbt Labs State of Analytics Engineering, aż 57 procent analityków i inżynierów danych przyznaje, że największą część swojego czasu pracy pochłania im… organizowanie zbiorów informacji. Nie analiza. Nie wnioski. Nie raporty, na podstawie których ktoś podejmie decyzję. Sprzątanie, sortowanie, układanie — żeby w ogóle można było zacząć myśleć.Kolejne 22 procent zajmuje się zarządzaniem infrastrukturą: bazami danych, serwerami, systemami. Do tworzenia raportów i dashboardów — czyli tego, po co te osoby de facto zatrudniono — dociera zaledwie 13 procent badanych.Inwestycja, która się kręci w miejscuZatrudnienie rośnie. Z badania Deloitte Chief Data Officer Survey 2025 wynika, że w ubiegłym roku ponad połowa organizacji powiększyła swój zespół ds. danych. Redukcje przeprowadziło zaledwie 5 procent firm. W tym roku ma być podobnie — blisko 60 procent managerów deklaruje kolejne rekrutacje.Firmy więc wydają. Na ludzi, na stanowiska, na pensje. Tylko że efekt tej inwestycji jest przyblokowany przez coś, co nie ma wiele wspólnego z brakiem talentu. Problem leży wcześniej — zanim ktokolwiek zdąży cokolwiek przeanalizować.Problem zaczyna się przed pierwszym zapytaniemŻeby dane dało się analizować, muszą najpierw być gotowe do analizy. To brzmi banalnie, ale w praktyce okazuje się pułapką, w którą wpada wiele organizacji.Kontekst jest istotny: globalna ilość przetwarzanych danych wzrosła w ostatniej dekadzie dziesięciokrotnie — wynika z danych zebranych przez ResearchGate na podstawie raportów Statista. Firmy gromadzą informacje z dziesiątek źródeł jednocześnie: systemów CRM, ERP, sklepów internetowych, narzędzi marketingowych, zewnętrznych baz branżowych. Każde z nich mówi trochę innym językiem. Dane przychodzą w różnych formatach, z różną częstotliwością, z różną jakością. Zanim można je ze sobą zestawić i wyciągnąć wniosek, ktoś musi to wszystko uporządkować.I to właśnie robi przez większość dnia twój analityk.Maciej Wawrzyniak, dyrektor obszaru baz danych i inżynierii danych w Linux Polska, opisuje to tak: „Proces pobierania i ładowania danych do bazy powinien być w pełni zautomatyzowany i zoptymalizowany. Jeśli firma planuje analizować duże zbiory informacji zebranych w hurtowni danych, konieczne jest ich dodatkowe uporządkowanie i przekształcenie.”Brzmi technicznie — i jest techniczne. Ale wniosek jest zupełnie niespecjalistyczny: jeśli firma nie zaplanowała architektury danych z głową, każdy nowy analityk staje się de facto pracownikiem porządkowym. Z wyższym wykształceniem i proporcjonalnym wynagrodzeniem.Strategia? Co czwarta firma.Jest jeszcze jeden szczegół, który warto odnotować — i który tłumaczy, dlaczego ten problem jest systemowy, a nie jednostkowy.Badanie Deloitte pokazuje, że w 2025 roku tylko co czwarta firma miała wdrożoną realną strategię zarządzania danymi. Co ciekawe — rok wcześniej było ich więcej: 31 procent.Czyli mimo rosnących zespołów, mimo kolejnych rekrutacji, mimo deklarowanego zwrotu w stronę decyzji opartych na liczbach — strategiczne myślenie o danych cofnęło się o krok. Więcej ludzi, mniej planu.Badani wymieniają dwie główne przeszkody: kulturę organizacyjną (52 procent wskazań) oraz brak zaangażowania ze strony kierownictwa (46 procent). Wysokie koszty wdrożeń i luki kompetencyjne — owszem, też się pojawiają, ale dopiero na dalszych miejscach.To wymowne. Bo sugeruje, że problem nie jest głównie finansowy ani technologiczny. Jest zarządczy. Firmy kupują narzędzia i zatrudniają ludzi, ale nie decydują, po co i w jaki sposób mają z tych danych korzystać. W efekcie każdy robi to jak potrafi — i większość czasu schodzi na logistykę, nie na myślenie.Czy to twój problem?Nie każda firma ma dział danych. Ale każda firma, która zaczyna zbierać informacje — o klientach, sprzedaży, procesach — prędzej czy później staje przed tym samym dylematem.Można go rozwiązać drogo: zatrudnić więcej ludzi i liczyć, że jakoś się ułoży. Można też rozwiązać go wcześniej — zanim się zainwestuje w kolejne stanowisko — i zapytać, jak wygląda droga od surowych danych do decyzji. Ile kroków. Ile czasu. Kto to robi i kosztem czego.Jeśli odpowiedź brzmi „nie wiem” albo „jakoś to działa” — to całkiem możliwe, że twoi najdrożsi pracownicy od danych właśnie segregują cegły.A architekt czeka.Źródła: Deloitte Chief Data Officer Survey 2025; dbt Labs, State of Analytics EngRelated PostsPrzeczytaj również! Ponad 2/3 harmonogramów przetargów IT jest nieterminowa Zalew informacji Ukraińcy w Polsce – tylko co czwarty liczy na 800+. Reszta woli pracować