Na czasieWojna cenowa na rynku elektryków – rewolucja na czterech kółkach czy chwilowa promocja? > Robert Kamiński Opublikowane 2 września 20250 0 173 Podziel się Facebook Podziel się Twitter Podziel się Google+ Podziel się Reddit Podziel się Pinterest Podziel się Linkedin Podziel się Tumblr Jeszcze niedawno elektryki w Polsce były luksusowym dodatkiem – symbolem prestiżu, nowoczesności, a czasem i ekstrawagancji. Dziś walka o klienta sprawiła, że miesięczna rata za auto elektryczne potrafi być niższa niż abonament za telefon. Efekt? Rynek wywrócił się w ciągu kilku miesięcy do góry nogami – i to z takim impetem, którego nikt się nie spodziewał.Zmiana wartyNa początku roku liderami polskiego rynku elektryków byli starzy wyjadacze: KIA, Mercedes, Hyundai i Tesla. Rejestracje liczono wtedy w dziesiątkach – 196 sztuk KIA, 123 Mercedesów, 117 Hyundai’ów, 103 Tesle. Tymczasem lipiec przyniósł niespodziankę: do pierwszej ligi wskoczyły marki, które wcześniej w tym segmencie raczej nie brylowały. BMW zanotowało 441 rejestracji, Citroën – 407, chiński BYD – 375. Do czołówki wdarły się także Audi i MINI. Skala wzrostów robi wrażenie: Citroën urósł z 20 aut miesięcznie do ponad czterystu, a BYD – z 45 do prawie czterystu.– Analizując dane o sprzedaży elektryków można odnieść wrażenie, że na rynku dzieje się rewolucja. Dotychczasowi liderzy zostali zepchnięci na dalszy plan, a rządy przejęły marki niezbyt aktywne wcześniej w segmencie zeroemisyjnym – mówi Marek Srębowaty, dyrektor ds. e-commerce Superauto.pl.Cena robi cudaJeśli ktoś szukał magii w motoryzacji – znalazł ją w tabelkach leasingowych. To nie cena katalogowa, ale rata miesięczna decyduje dziś o losach producentów. Citroën eC3 za 241 zł brutto miesięcznie, MINI Cooper E za 756 zł netto, Audi Q6 e-Tron za 1400 zł netto. A wisienką na torcie jest Leapmotor T03 z ratą od… 99 zł netto dla firm.– Na rynku mamy dziś do czynienia z ostrą walką o klienta, czasami wręcz niewiarygodnie niską ratą – od stu do tysiąca złotych miesięcznie – podkreśla Grigoriy Grigoriev, dyrektor generalny Powerdot w Polsce.Tajemnica tkwi w konstrukcji ofert. Koncerny podnoszą wartość odkupu pojazdu do nawet 80% ceny początkowej, co dramatycznie obniża raty. Klient samochodu i tak nie wykupuje, a ryzyko utraty wartości bierze na siebie producent. Dzięki temu sprzedaż idzie w górę, a importerzy realizują narzucone cele – i unikają unijnych kar za emisje CO₂.Leasing dla KowalskiegoNowym i zaskakująco silnym trendem jest eksplozja leasingu konsumenckiego, czyli finansowania aut dla osób prywatnych. Jeszcze rok temu nisza, dziś – rynek warty tysiące umów. Co ważne, ponad 80% z nich dotyczy pojazdów elektrycznych. Kowalski, zamiast marzyć o elektryku, może go po prostu wziąć na dwa lata i płacić tyle, co za telewizję kablową.Nowe otwarcieWyniki mówią same za siebie. Od stycznia do lipca w Polsce zarejestrowano 18 tys. aut elektrycznych. Udział w rynku nowych samochodów osobowych urosł z 2,6% w styczniu do prawie 8% w lipcu. Do tego dochodzi 14 tys. punktów ładowania w całym kraju, coraz bogatsza oferta modeli (również chińskich) i programy dotacyjne takie jak NaszEauto.Rewolucja czy chwilowa promocja?Nowa fala sprzedaży budzi emocje – i nadzieje. Ale warto pamiętać: jeśli fundamentem rynku są „cudowne raty” i odłożony na później problem wartości aut, to rewolucja może skończyć się szybciej, niż się zaczęła. Na razie mamy spektakularny pokaz fajerwerków, ale przyszłość pokaże, czy polski rynek elektryków to trwała zmiana, czy tylko sezonowa promocja.Related PostsPrzeczytaj również! Ruszyła wyprzedaż rocznika 2025. „Nieoficjalnie” Samochód, który jutro nie wjedzie do miasta Rekordy na rynku elektryków. Czy system elektroenergetyczny to wytrzyma?