BiznesKoszty pracy rosną, a rachunek i tak zapłaci Kowalski > Robert Kamiński Opublikowane 29 stycznia 20260 0 198 Podziel się Facebook Podziel się Twitter Podziel się Google+ Podziel się Reddit Podziel się Pinterest Podziel się Linkedin Podziel się Tumblr Osiem na dziesięć firm spodziewa się dalszego wzrostu kosztów zatrudnienia. Pytanie nie brzmi już „czy”, tylko „o ile drożej”.Są takie dane, które czyta się z lekkim niepokojem. Najnowsze zestawienie GUS za styczeń 2026 roku należy właśnie do tej kategorii. Przedsiębiorcy z niemal wszystkich branż mówią jednym głosem: koszty pracy rosną i będą rosły dalej. A skoro rosną – ktoś musi za to zapłacić. Najgorzej jest w gastronomii i hotelarstwie (85 proc. firm widzi problem), transporcie i logistyce (83 proc.) oraz budownictwie (82 proc.). Handel, przetwórstwo – wszędzie podobnie. Na spadek kosztów liczy od 1 do 4 procent przedsiębiorców. Czyli praktycznie nikt.Efektywność już nie wystarczyJeszcze kilka lat temu firmy radziły sobie klasycznie: lepiej zorganizować pracę, zautomatyzować co się da, wycisnąć więcej z tego, co mają. Dziś to przestaje działać.– Koszty zatrudnienia przestały być zmienną, którą firmy mogą w krótkim czasie skompensować wzrostem efektywności – mówi Iwona Wieczyńska z Grupy Progres. I trudno się z tym nie zgodzić. Płace, składki, energia, paliwa – to wszystko rośnie jednocześnie. A możliwości „nadrabiania” są skończone.Ceny pójdą w góręCo robią firmy, gdy koszty rosną, a efektywność nie nadąża? Podnoszą ceny. W gastronomii planuje to 72 proc. przedsiębiorców. W budownictwie – 66 proc. W handlu detalicznym – podobnie.To nie jest groźba. To prognoza. I dotyczy nas wszystkich – bo na końcu łańcucha zawsze stoi konsument z portfelem.Prawo jako dodatkowy ciężarDo tego dochodzą zmiany w przepisach. Od 2026 roku nowe zasady liczenia stażu pracy (umowy zlecenia, działalność gospodarcza), obowiązek podawania widełek płacowych w ogłoszeniach, raportowanie różnic wynagrodzeń między kobietami a mężczyznami, e-faktury, zmieniające się przepisy o zatrudnianiu cudzoziemców.Każda z tych zmian z osobna – do ogarnięcia. Wszystkie naraz – to już poważne obciążenie, szczególnie dla mniejszych firm, które nie mają rozbudowanych działów HR i prawnych.Tryb „poczekamy, zobaczymy”Efekt? Firmy nie planują masowych zwolnień, ale też nie zatrudniają. Wchodzą w tryb wyczekiwania. W handlu detalicznym 22 proc. firm mówi o możliwej redukcji etatów. W przetwórstwie – podobnie. Zwiększać zatrudnienie chce kilka procent. Dominująca odpowiedź? „Nie mam zdania”. Co w praktyce oznacza: czekam, obserwuję, nie podejmuję decyzji, których nie muszę podejmować. Rośnie za to zainteresowanie pracą tymczasową – w 2024 roku pracowało tak ponad 700 tysięcy osób. Nie jako rozwiązanie awaryjne, ale jako element stałej strategii kadrowej.Puenta? Taniej już było. A rachunek – jak zwykle – rozłoży się na wszystkich. Firmy zapłacą wyższymi kosztami. Pracownicy – niepewnością. Konsumenci – wyższymi cenami. Ekonomia nie zna darmowych obiadów. Nawet tych w firmowej stołówce.Related PostsPrzeczytaj również! Praca projektowa i kontrakty cieszą się rosnącą popularnością ZTE powraca! Skuteczny handel dzięki precyzyjnym, szczegółowym cenom sprzedaży opartym na AI