Home Chmura Suwerenność cyfrowa. Twoja, nie państwa.

Suwerenność cyfrowa. Twoja, nie państwa.

0
0
2

Kiedy premier mówi o suwerenności cyfrowej, myślisz: polityka, budżety, unijne rozporządzenia. Coś, co dotyczy ministerstw i dużych korporacji. Nie twojej firmy z czterdziestoma pracownikami i subskrypcją Microsoft 365.

Ale jest jedna chwila, w której ten abstrakcyjny temat staje się bardzo konkretny. Wtedy, gdy chcesz zmienić dostawcę — i odkrywasz, że nie możesz.


Nie chodzi o to, że kontrakt jest długi. Chodzi o to, że przez ostatnie trzy lata zbudowałeś całe procesy wokół jednego ekosystemu. Dokumenty w SharePoincie, automatyzacje w Power Automate, skrzynki w Outlook zintegrowane z CRM-em, który też jest w chmurze tego samego dostawcy. Każdy element osobno jest do zastąpienia. Razem tworzą coś, z czego wyjście kosztuje więcej niż zostanie — nawet jeśli ceny właśnie wzrosły o dwadzieścia procent.

To jest vendor lock-in. I to jest twój problem, nie premiera Tuska.


Według danych przytaczanych przez Polcom — lokalnego dostawcy chmury, który ma w tym oczywisty interes, ale to nie znaczy, że się myli — amerykańskie firmy odpowiadają za około 80 procent europejskich wydatków na profesjonalne usługi chmurowe. AWS, Azure i Google razem kontrolują ponad 60 procent globalnego rynku infrastruktury. Europa produkuje jedną piątą światowej gospodarki danych, ale przechowuje ją i przetwarza w cudzej infrastrukturze, podlegającej cudzemu prawu.

Jest coś, co nazywa się CLOUD Act — amerykańska ustawa, która daje władzom USA dostęp do danych przechowywanych przez amerykańskie firmy niezależnie od tego, gdzie te dane fizycznie leżą. Twoje pliki na europejskim serwerze Microsoftu nie są poza jej zasięgiem. Dla większości firm nie ma to praktycznego znaczenia. Dla niektórych — firm obsługujących wrażliwe dane klientów, pracujących w regulowanych branżach, robiących biznes z sektorem publicznym — ma.


Niemcy podeszli do tego pragmatycznie. Nie zakazali Amazona ani Microsoftu. Wprowadzili obowiązkowe wzorce umów dla administracji publicznej, które wymuszają na dostawcach coś prostego: możliwość wyjścia. Obowiązkową strategię migracji danych. Wsparcie dla otwartych standardów. Certyfikację bezpieczeństwa. Innymi słowy: możesz tu działać, ale klient musi móc od ciebie odejść.

To jest myślenie, które każdy właściciel firmy powinien zastosować do własnych kontraktów — niezależnie od tego, co robi rząd.

Zanim podpiszesz kolejną umowę z dostawcą oprogramowania, zapytaj: jak wygląda exit plan? Gdzie są moje dane i w jakim formacie? Ile kosztuje migracja? Czy za dwa lata będę w stanie zmienić dostawcę bez wielomiesięcznego projektu IT?


Suwerenność cyfrowa w wydaniu państwowym to polityka dekady. W wydaniu firmowym to pytanie, które powinieneś zadać przy najbliższym odnowieniu subskrypcji. Wolność wyboru ma sens tylko wtedy, gdy faktycznie możesz wybrać.

Dodaj komentarz

Przeczytaj również

Kto zapłaci za Polskę lokalną?

Sopot, koniec maja. Hotel Sheraton, ponad pięćset osób, dwadzieścia dwa panele w dwa dni. …