AnalizyRządowa marchewka zamiast kija > Robert Kamiński Opublikowane 8 lipca 20260 0 12 Podziel się Facebook Podziel się Twitter Podziel się Google+ Podziel się Reddit Podziel się Pinterest Podziel się Linkedin Podziel się Tumblr Cztery na dziesięć osób, które dziś planują wcześniejszą emeryturę, i tak wróci do pracy. Dane pochodzą z ankiety SD Worx wśród pracodawców i pracowników — ciekawe, ale warto zestawić je z czymś twardszym niż deklaracje. Emerytura, która się nie kończyJest taki moment w rozmowie z każdym pięćdziesięciolatkiem prowadzącym firmę albo nią zarządzającym, kiedy pada zdanie: „no, może jeszcze parę lat popracuję, zobaczymy co z emeryturą”. Nie jako żart. Jako plan B, wpisany w harmonogram na tyle poważnie, że w kalendarzu obok niego stoi już data.Badanie SD Worx, przeprowadzone wśród blisko 6 tysięcy pracodawców i 16,5 tysiąca pracowników w 16 krajach Europy, tylko nadaje temu zjawisku liczby. Polacy chcieliby przejść na emeryturę średnio w wieku 58,6 lat. Realnie spodziewają się, że stanie się to w wieku 63,3 lat. Europejczycy mają podobny rozdźwięk, ale mniejszy — chcieliby w 59,8, spodziewają się w 65,1. Ciekawsze jest jednak co innego: 42,1 proc. Polaków deklaruje, że będzie pracować także po osiągnięciu wieku emerytalnego. W Europie taką postawę ma zaledwie 26,8 proc.To nie jest optymizm zawodowy. To kalkulacja strachu — 62,8 proc. respondentów martwi się, czy w ogóle będzie miało z czego żyć na emeryturze.Demografia nie negocjujeGdyby to był tylko nastrój — wzruszenie ramion i dalej. Pod spodem leżą liczby, których nie da się przykryć żadną ankietą satysfakcji. Na koniec 2025 roku Polska liczyła 37 mln 332 tys. mieszkańców — o 157 tys. mniej niż rok wcześniej. Urodziło się 238 tysięcy dzieci, zmarło 406 tysięcy osób. Osoby w wieku poprodukcyjnym stanowią już 24,2 proc. społeczeństwa, a liczba osób w wieku produkcyjnym spadła do 21,7 mln.Innymi słowy: coraz mniej rąk do pracy ma utrzymywać coraz więcej emerytur. I to nie jest scenariusz na 2050 rok, tylko bieżący stan na dziś, 2026.Tu robi się interesująco, bo widać wyraźnie, w którą stronę idzie polityka państwa — i akurat pokrywa się ona z tym, co pokazuje ankieta SD Worx. Zamiast obniżać wiek emerytalny czy wprowadzać powszechne emerytury stażowe (temat wraca w debacie od lat, najgłośniej ze strony rocznika 1970+, z imponującym stażem pracy sięgającym 30–35 lat), resort rodziny i polityki społecznej otwarcie mówi: nie. Wcześniejsza emerytura stażowa przy obecnych wskaźnikach waloryzacji i inflacji mogłaby prowadzić do „emerytury głodowej” — a to już nie jest język PR-owy, tylko ostrzeżenie wprost z ministerstwa.Zamiast tego stawia się na zachęty do zostania dłużej: zerowy PIT dla pracujących seniorów, korzystniejsze przeliczanie świadczeń dla tych, którzy nie spieszą się ze złożeniem wniosku, programy zdrowotne w miejscu pracy. Marchewka, nie kij. Rząd wie, że nie da się nikogo zmusić do pracy po sześćdziesiątce — ale można to opłacalnie zasugerować.Kto tu naprawdę decyduje.I tu pojawia się pytanie, którego ankieta SD Worx nie zadaje, bo nie musi — bada nastroje, nie mechanizmy. Otóż jeśli 42 proc. Polaków „chce” pracować po przekroczeniu wieku emerytalnego, warto zapytać: chce, czy musi w sposób, który udaje chęć? Różnica jest zasadnicza. Deklaracja gotowości do dalszej pracy, złożona w ankiecie, brzmi jak dojrzała decyzja życiowa. Ale gdy tuż obok mamy dane o tym, że 62,8 proc. martwi się, czy starczy im pieniędzy — to nie jest już wybór. To racjonalizacja konieczności.Firmy, które dziś zatrudniają pracowników po pięćdziesiątce, będą musiały się z tym zmierzyć wcześniej niż same by chciały. Nie chodzi o filantropię ani o wypełnianie wskaźników różnorodności. Chodzi o to, że coraz częściej to właśnie ci pracownicy — z 25-30-letnim stażem, z wiedzą, której nie da się nadrobić szkoleniem — będą jedynymi dostępnymi rękami do pracy w niektórych branżach. Zaledwie 36,3 proc. Polaków uważa, że ich pracodawca w ogóle wspiera ich w przygotowaniach do emerytury. To nie jest wynik, którym można się długo chwalić w raporcie CSR.PuentaPolska nie ma dziś problemu, z tym że ludzie nie chcą pracować dłużej. Ma problem, z tym że nikt — ani państwo, ani pracodawcy — nie zbudował dla tego żadnej realnej struktury. Zerowy PIT to gest, nie strategia. I dopóki firmy będą traktować pracownika po sześćdziesiątce jako wyjątek do obsłużenia, a nie jako stały element planowania kadrowego, ten rozdźwięk między 58,6 a 63,3 rokiem życia będzie się tylko pogłębiał — kosztem tych, którzy najmniej mają z tego wyboru.Related PostsPrzeczytaj również! Biuro, za które zapłacisz z własnej kieszeni Wieloetatowość po zetkowsku. O co naprawdę chodzi młodym, a czego boją się szefowie? Ukraińcy w Polsce – tylko co czwarty liczy na 800+. Reszta woli pracować