Home Maszyneria Kamery, które mają zniknąć

Kamery, które mają zniknąć

0
0
246

Logitech pokazał dwie nowe kamery konferencyjne – Rally AI Camera oraz Rally AI Camera Pro. I zanim przejdę do specyfikacji, zatrzymam się przy tym, co mnie faktycznie zaciekawiło: obie zostały zaprojektowane tak, żeby ich nie było widać.

To ciekawy zwrot. Przez lata producenci sprzętu do wideokonferencji prześcigali się w tym, kto zrobi większy, bardziej imponujący zestaw. Teraz Logitech mówi: „nasza kamera wystaje 4 cale ze ściany” i traktuje to jako zaletę. Mniejsza – AI Camera – może być dosłownie wpuszczona w ścianę. Po raz pierwszy w ofercie firmy.

„Kamery Rally AI zostały zaprojektowane z myślą o biurach hybrydowych, w których technologia schodzi na dalszy plan” – mówi Henry Levak, wiceprezes ds. produktów w Logitech for Business. I właśnie to „schodzenie na dalszy plan” wydaje mi się tu kluczowe.

Kinowa jakość, filmowe techniki

Obie kamery mają 115-stopniowe pole widzenia i 1-calowy sensor, który radzi sobie nawet przy słabym oświetleniu. Rally AI Camera Pro to konstrukcja z dwoma obiektywami: optycznym (15-krotny zoom hybrydowy do zbliżeń w bardzo dużych salach) i cyfrowym (szerokie ujęcia z bliska).

Dedykowany chip AI pozwala na śledzenie osób w czasie rzeczywistym. Technologia RightSight 2 automatycznie kadruje grupę, mówcę lub układa uczestników w czytelną siatkę – wykorzystując techniki znane z produkcji filmowych. Nowość w modelu Pro: Presenter View, który trzyma prezentera w kadrze nawet gdy ten spaceruje po sali.

Prywatność? Automatyczna migawka fizycznie zasłania obiektyw, gdy kamera nie pracuje. Nie software’owo – fizycznie.

Dane, które oszczędzają pieniądze

Tu robi się ciekawie z perspektywy biznesowej. Kamery wykrywają, jak często i przez ile osób używane są poszczególne sale. Te dane trafiają do platformy Logitech Sync, gdzie managerowie mogą analizować rzeczywiste wykorzystanie przestrzeni.

Jest też funkcja, która rozwiązuje problem „spotkań-widm” – jeśli nikt nie pojawi się w zarezerwowanej sali, kamera wykryje brak osób i automatycznie zwolni ją w kalendarzu. Każdy, kto kiedykolwiek szukał wolnej salki w biurze, wie, jak irytujące potrafią być puste, ale „zajęte” pomieszczenia.

Dla kogo to ma sens

Dla firm, które mają już dość kabli ciągnących się przez całą salę. Kamery można podłączyć przez USB albo – przy większych odległościach – przez standardowe okablowanie sieciowe z opcjonalnym zestawem rozszerzającym. Montaż? Sufit, ściana, nad ekranem TV, wpuszczane w ścianę – do wyboru.

Zarządzanie przez Logitech Sync (WiFi lub Ethernet), certyfikaty Teams i Zoom w komplecie. Kompatybilność z systemami audio Rally Plus i rozwiązaniami pro-audio.

I tak, są z recyklingu i w ekologicznym opakowaniu. Ale to akurat standard, nie wyróżnik.

Logitech nie wymyślił niczego rewolucyjnego. Wymyślił coś, co ma działać, nie przeszkadzać i przy okazji dostarczać dane, które mogą realnie obniżyć koszty nieruchomości. W świecie, gdzie połowa spotkań online zaczyna się od „czy mnie słychać?”, a druga połowa sal konferencyjnych świeci pustkami mimo rezerwacji – to może być dokładnie to, czego potrzebujemy.

Dodaj komentarz

Przeczytaj również

Nowe przepisy celne: czy logistyka przeniesie się do UE?

Z początkiem lipca weszły w życie przepisy dotyczące przesyłek spoza UE, które zmieniają z…