Home Biznes Piracka autolustracja w firmie, czyli spokojny sen szefa   

Piracka autolustracja w firmie, czyli spokojny sen szefa   

0
0
85

O piractwie komputerowym w firmach mówi się najczęściej pod kątem konsekwencji prawnych. Kontrola policji, a od niedawna także urzędników skarbówki, może skończyć się znaczną karą finansową i utratą reputacji w środowisku biznesowym. Od pewnego czasu zwraca się uwagę także na inne zagrożenia związane z używaniem aplikacji z nielegalnych źródeł. Wśród nich wymienia się przede wszystkim możliwość ataku na firmowe dane.

– Znane nam badania IDC wykazują, że pozyskiwanie oprogramowania z nieautoryzowanych źródeł jest obarczone dużym ryzykiem. Oprogramowanie takie jest często obciążone groźnymi dodatkami, jak trojany i inne niebezpieczne aplikacje, które służą do pozyskiwania danych osobowych, tajemnic firmowych, wykradania numerów kont bankowych i in. W ten sposób przestępcy dodatkowo zarabiają na swoim procederze – wyjaśnia Krzysztof Janiszewski, specjalista firmy Microsoft do spraw ochrony własności intelektualnej.

Legalni zaniżają statystykę  

„Bieżący audyt oprogramowania to spokojny sen zarządu, który nie musi obawiać się kontroli antypirackiej nawet, gdy firma korzysta z tysięcy komputerów” – Grzegorz Filarowski, prezes zarządu LOG Systems""

 Jednak wielu polskich przedsiębiorców to nie przeraża, o czym świadczą niedawno upublicznione dane LOG Systems, producenta systemu do przeprowadzania audytów oprogramowania. Wynika z nich, że niemal co dziesiąty program zainstalowany w polskiej firmie w ogóle nie ma wymaganej licencji. Prawie każdy audyt wykazuje nielegalne wykorzystywanie tak znanych aplikacji, jak: Microsoft Office, Adobe Photoshop czy Autodesk.

– Najczęściej jednak polscy przedsiębiorcy nie dbają o legalność mniejszych, niekomercyjnych programów – mówi Grzegorz Filarowski, prezes zarządu LOG Systems. – Co ciekawe, oprócz oprogramowania, w przeciętnej dużej firmie na komputerach znajduje się średnio 16 tysięcy plików audio oraz 2,8 tysięcy plików wideo. Wiele z nich to utwory prywatne, które nie mają nic wspólnego ze służbowymi obowiązkami.

Powyższe dane to jednak tylko wierzchołek góry lodowej, gdyż akurat LOG Systems spotyka się ze specyficznymi firmami i instytucjami. To znaczy takimi, które stawiają na uczciwość i same decydują się na „piracką autolustrację”. Dlatego część ekspertów szacuje skalę piractwa we wszystkich polskich firmach nawet na około 40%.

Sąd nad samym sobą 

Około 90% policyjnych przeszukań w firmach, które korzystają z nielegalnego oprogramowania to wynik donosów – wynika z informacji przedstawionych podczas grudniowej konferencji "Piractwo – Jak uchronić firmę?" zorganizowanej przez Microsoft oraz Stowarzyszenie PRO LEGAL Rada Ekspertów Oprogramowania.

Ostatnio wśród świadomych użytkowników software’u, którzy podjęli decyzję o audycie i monitoringu, znalazł się między innymi giełdowy Apator SA, a także Państwowy Instytut Geologiczny czy też Wojewódzki Sąd Administracyjny w Poznaniu.

– W razie jakiejkolwiek kontroli legalności oprogramowania, jesteśmy w stanie w ciągu kilku minut przedstawić aktualny raport dotyczący posiadanego przez nas oprogramowania wraz z pełną listą niezbędnych licencji – mówi Przemysław Olszewski, główny specjalista Działu Informatyki WSA w Poznaniu.

W przypadku dużych firm z kilkuset komputerami instalacja LOG Systems oraz audyt trwa najwyżej kilka dni. Każdy pracownik jest odrywany od peceta na około 5 minut. Tyle właśnie czasu potrzeba, żeby wgrać na lokalny dysk twardy tzw. agenta systemu. Główny "silnik" LOG System znajduje się na serwerze w dziale IT i komunikuje się z "końcówkami" poprzez sieć lokalną.


Dodaj komentarz

Przeczytaj również

W ciągu dwóch lat 85% osób pracujących w branży oprogramowania będzie korzystać z AI [Raport]

Trzy na pięć organizacji uważa, że możliwość wdrażania innowacyjnych rozwiązań to najwięks…