Home Bezpieczeństwo Wyścig z przeszkodami. Dlaczego w Europie AI to już nie tylko zabawa?

Wyścig z przeszkodami. Dlaczego w Europie AI to już nie tylko zabawa?

0
0
159

Pamiętacie ten moment, kiedy każda firma musiała mieć „coś z AI”, żeby dobrze wyglądać w raporcie rocznym? Ten etap właśnie się kończy. Z badania Red Hat wynika rzecz prozaiczna, ale kluczowa: 98% firm w regionie EMEA zamierza sypnąć groszem na sztuczną inteligencję do końca 2026 roku. Co piąta chce zwiększyć wydatki o ponad połowę.

Ale nie o same pieniądze tu chodzi. Zmienia się optyka. Zamiast radosnego eksperymentowania, zaczyna się liczyć to, co copywriterzy lubią najmniej: optymalizacja kosztów, transparentność i – przede wszystkim – wdrożenie w realnym procesie. AI przestaje być ciekawostką z działu innowacji, a staje się elementem planowania strategicznego.

Suwerenność, czyli czyje to właściwie jest?

Ciekawie robi się, gdy spojrzymy na to, co spędza sen z powiek menedżerom. Trzy czwarte badanych mówi wprost: musimy dostosować naszą chmurę do AI. Ale zaraz obok pojawia się hasło „suwerenność”.

W Europie to słowo klucz. Dzięki unijnemu AI Act i rosnącej świadomości dotyczącej danych, firmy zaczynają pytać: „Gdzie to właściwie leży?” i „Kto ma do tego klucze?”. Bezpieczeństwo i kontrola nad danymi stają się ważniejsze niż to, jak błyskotliwy jest dany model. To już nie jest tylko kwestia technologii, to kwestia zarządzania ryzykiem.

Zderzenie z rzeczywistością (i działem IT)

Mimo wielkich planów, na placu boju widać pierwsze ofiary entuzjazmu. Co trzecia firma przyznaje, że zespoły od AI i działy IT… niespecjalnie ze sobą rozmawiają. To klasyczny problem: jedni chcą budować statki kosmiczne, drudzy pilnują, żeby w serwerowni nie zabrakło prądu.

Do tego dochodzi brutalna prawda o pieniądzach: 27% przedsiębiorstw wciąż nie potrafi powiedzieć, czy to AI w ogóle im się opłaca. Brak jasnego zwrotu z inwestycji (ROI) to najkrótsza droga do tego, by ambitny projekt wylądował w szufladzie.

Mapa europejskiego optymizmu

Interesująco wygląda ranking „narodowej dumy z AI”. Holendrzy są niemal pewni swego – 93% uważa swój kraj za globalnego lidera. Szwedzi i Emiraty Arabskie też prężą muskuły.

A reszta? Niemcy i Hiszpanie są ostrożniejsi – widzą potencjał, ale wiedzą, że jeszcze sporo pracy przed nimi. Na szarym końcu są Włosi, gdzie co czwarta firma w ogóle nie wierzy, że ich kraj kiedykolwiek stanie się potęgą w tej dziedzinie.

Co ich wszystkich łączy? Bariery. Wszędzie te same:

  • Brak jasnej strategii państwa (szczególnie boli to Holendrów),
  • Brak kasy i infrastruktury (problem numer jeden w Hiszpanii i ZEA),
  • Brak ludzi, którzy wiedzą, jak to wszystko obsłużyć (38% firm w całym regionie).

Agentowa AI, czyli kolejna fala

Mimo tych wszystkich kłopotów, nikt nie zdejmuje nogi z gazu. Teraz na horyzoncie widać „agentową AI” – rozwiązania, które nie tylko odpowiadają na pytania, ale faktycznie wykonują złożone zadania. 74% firm widzi w tym przyszłość. To logiczny krok. Skoro już nauczyliśmy się rozmawiać z maszyną, teraz chcemy, żeby zaczęła za nas pracować.

Puenta: Od narzędzi do platformy

Wniosek z tego wszystkiego jest jeden: faza „zobaczmy, co to potrafi” minęła. Wchodzimy w fazę porządkowania. Wygrają nie ci, którzy kupią najwięcej licencji na najmodniejsze modele, ale ci, którzy potrafią wpiąć AI w swoją istniejącą architekturę, zapewnić jej bezpieczeństwo i – co najważniejsze – sprawić, by różne działy w firmie zaczęły wreszcie grać do jednej bramki. Bo AI bez spójnej strategii to tylko bardzo drogi sposób na generowanie obrazków z kotami. A w biznesie, jak wiadomo, koty rzadko płacą faktury.

Dodaj komentarz

Przeczytaj również

Nowe przepisy celne: czy logistyka przeniesie się do UE?

Z początkiem lipca weszły w życie przepisy dotyczące przesyłek spoza UE, które zmieniają z…