Na czasieLuksus pod presją cen. A Polska? Jeszcze rośnie > Robert Kamiński Opublikowane 16 grudnia 20250 0 172 Podziel się Facebook Podziel się Twitter Podziel się Google+ Podziel się Reddit Podziel się Pinterest Podziel się Linkedin Podziel się Tumblr Czy luksus może się „przejść”? Nie w sensie spaceru po butiku, tylko w sensie emocji: tego charakterystycznego dreszczu, że kupujesz coś wyjątkowego. Bo jeśli cena rośnie szybciej niż poczucie sensu, to w głowie zostaje nie zachwyt, tylko pytanie: czy ja właśnie płacę za jakość, czy za logo i przyzwyczajenie marki do podwyżek?Właśnie o tym jest tegoroczna opowieść rynku dóbr luksusowych. Globalnie – hamowanie. W Polsce – nadal wzrost. I ta różnica mówi więcej o zmianach w luksusie niż niejedna kampania z czarno-białym zdjęciem i pięcioma słowami o „dziedzictwie”. Globalnie: „luxury fatigue”, czyli zmęczenie luksusemPo latach rekordowych wzrostów rynek dóbr luksusowych w 2024 roku zanotował – po raz pierwszy od czasów pandemii – spadki sprzedaży w większości kategorii. Wyjątkiem pozostają ultra-luksusowe zegarki i biżuteria dla najbogatszych. Reszta segmentów dostała zadyszkę.Najważniejszy powód jest mało romantyczny: ceny. Od 2019 roku ceny dóbr luksusowych wzrosły średnio o 54%. A co istotne: raport KPMG wskazuje, że 80% wzrostu wartości rynku w latach 2019–2023 wynikało z podwyżek cen, a nie ze wzrostu wolumenów sprzedaży. Innymi słowy – rynek rósł, bo było drożej, nie dlatego, że sprzedawał więcej.To prowadzi do zjawiska nazywanego dziś „luxury fatigue” – zmęczenia luksusem. Klient widzi, że płaci coraz więcej, ale nie dostaje równie wyraźnej wartości dodanej. I wtedy dzieją się trzy rzeczy naraz:słabnie relacja „cena–wartość”,rośnie migracja do segmentu premium,rośnie rynek wtórny (pre-owned), bo daje podobny prestiż przy mniejszym bólu portfela.I tu wchodzi druga, fundamentalna zmiana: polaryzacja.2% klientów robi 40% przychodów. Reszta ma być tłemRynek luksusu coraz mocniej opiera się na najzamożniejszych. Według danych z raportu: mniej niż 2% najbogatszych klientów odpowiada za blisko 40% przychodów całej branży. To grupa, która jest najmniej wrażliwa na koniunkturę. Marki więc robią to, co robią marki: wzmacniają relacje z tymi, którzy naprawdę płacą.Stąd prywatne pokazy, atelier na zaproszenie, salony „dla swoich”, a nawet ekskluzywne przestrzenie w rodzaju Apartment Louis Vuitton w Singapurze. To luksus nie tylko jako produkt, ale jako dostęp. I to dostęp coraz bardziej selektywny.W tym świetle pytanie „czy spowolnienie jest cykliczne czy strukturalne?” nabiera ciężaru. Bo jeśli to tylko chwilowa zadyszka, wystarczy przeczekać. Jeśli strukturalne – trzeba zmienić sposób budowania wartości.Jak mówi Tomasz Wiśniewski, Partner w KPMG (Deal Advisory, Szef Zespołu Wycen w CEE): dotychczasowa strategia cenowa przestaje działać i marki muszą szukać nowych narzędzi konkurencyjności – przez innowacje i powrót do DNA marki.Polska: rośniemy, bo jesteśmy „przed” Zachodem, a nie „ponad” nimW tym globalnym hamowaniu Polska wygląda jak wyjątek. Według Euromonitor International rynek dóbr luksusowych w Polsce ma urosnąć o 7,7% w 2025 i o 6,4% w 2026, co stawia nas wśród najszybciej rosnących rynków w Europie.Nie dlatego, że jesteśmy magicznie odporni na świat, tylko dlatego, że mamy inną pozycję startową:niższa penetracja rynku niż na Zachodzie (czyli jest gdzie rosnąć),rosnąca populacja najzamożniejszych,ekspansja klasy średniej, która coraz częściej sięga po affordable luxury,do tego experiential luxury (luksus doświadczeń) rośnie w tempie ponad 9% rocznie.Andrzej Marczak z KPMG (Partner, Szef Doradztwa Podatkowego CEE i zespołu PIT w Polsce) wskazuje właśnie na ten miks: wzrost zamożności + przestrzeń rynkowa + dojrzewająca grupa wymagających konsumentów.A do tego dochodzi turystyka. W informacji prasowej pada mocna liczba: ponad 6 mln przyjazdów z Niemiec w 2025 roku, co wzmacnia popyt na hotele, gastronomię i segment premium beauty. Luksus w Polsce nie rośnie tylko „w sklepach” – on rośnie także w usługach.Powrót do korzeni: rzemiosło, ikony i „coś, co ma sens”Kiedy ceny przestają bronić się same, marki wracają do tego, co kiedyś było ich siłą: dziedzictwa i rzemiosła. W praktyce widzimy „odświeżanie klasyków” i budowanie historii wokół ikon:Burberry porządkuje butiki i eksponuje kultowe szaliki,Louis Vuitton wzmacnia małą galanterię skórzaną,Cartier odświeża Juste un Clou,Bvlgari reinterpretował Serpenti.A na polskim rynku pojawia się przykład, który brzmi szczególnie ciekawie w tej logice: Zofia Chylak i linia Heritage, inspirowana polskim folklorem, z pracą z rzemieślnikami i muzeami, by odtworzyć techniki koronkarstwa.To jest trend, który można streścić jednym zdaniem: mniej „nowości dla nowości”, więcej „rzeczy, które mają rodowód”.Doświadczenie zamiast kolejnej rzeczy. Luksus wchodzi w teatrMłodsi konsumenci coraz częściej wolą wydać pieniądze na doświadczenie niż na kolejny produkt. Dlatego marki inwestują w:personal shopping,zamknięte pokazy,warsztaty,immersyjne koncepty.Duże grupy idą szeroko: LVMH rozwija hotele (Belmond, Cheval Blanc), Bvlgari otwiera luksusowe obiekty, Saint Laurent wchodzi w film przez własną spółkę producencką.W Polsce rośnie zainteresowanie eventami butikowymi, pre-openingami, usługami bespoke – czyli zakup staje się wydarzeniem. Nie „dodaniem do koszyka”, tylko małą ceremonią.Dygresja z życia: to trochę jak różnica między kawą z automatu a kawą w miejscu, gdzie barista pamięta, jaką pijesz. Produkt podobny, ale doświadczenie robi robotę.AI wchodzi na salony. Tylko personel jeszcze nie do końca wie, jak się nie potknąćRaport KPMG pokazuje ciekawą ambiwalencję: 64% profesjonalistów z branży deklaruje korzystanie z AI, ale tylko 31% czuje się z tą technologią w pełni komfortowo. Czyli: używamy, bo trzeba. Ale wciąż nie do końca mamy pewność, jak to robić dobrze.AI wspiera dziś cały łańcuch wartości:prognozowanie popytu,optymalizacja zapasów,efektywność operacyjna,procesy kreatywne i wirtualne prototypy (krótsze projektowanie, mniej materiałów).W informacji prasowej pada przykład Chanel: personalizowane treści przygotowane z użyciem algorytmów miały przynieść +45% zaangażowania i +30% sprzedaży online. W logistyce Kering ograniczył nadmierne zapasy o 30%.Ale w luksusie AI ma dodatkowy problem: tu nie chodzi tylko o skuteczność, ale o ton. Bo algorytm może świetnie sprzedawać, ale łatwo też „zabić” aurę marki, jeśli personalizacja zamieni się w nachalność.ESG i rynek wtórny: presja moralna i presja praktycznaZrównoważony rozwój rośnie na znaczeniu, szczególnie dla Gen Z: transparentność, certyfikacja materiałów, redukcja emisji, spójność działań. ESG przestaje być deklaracją, a staje się narzędziem konkurencji i redukcji kosztów w długim terminie.Jednocześnie rynek wtórny rośnie jak na drożdżach: vintage luxury było warte 48 mld euro w 2023 i stanowi ok. 10%wartości całego rynku. W zegarkach liczba osób gotowych kupować pre-owned podwoiła się między 2020 a 2024. A Birkin od Hermès na rynku wtórnym osiąga średnio 250% ceny pierwotnej.I tu paradoks: mimo rosnącej roli re-sale, tylko 7% respondentów badania uważa segment wtórny za kluczowy dla przyszłości, a 51% nie uwzględnia go w planach. Branża patrzy na pociąg, który już jedzie, i wciąż zastanawia się, czy na pewno warto wsiąść.Puenta: luksus musi znów umieć odpowiedzieć na proste pytanieGlobalnie luksus dostaje lekcję pokory: nie da się w nieskończoność podnosić cen i liczyć, że emocja będzie rosnąć razem z metką. Polska korzysta z innej fazy rozwoju i wciąż ma przestrzeń do wzrostu, ale to nie znaczy, że jesteśmy odporni na „zmęczenie luksusem”. Ono przyjdzie wtedy, gdy klient poczuje, że płaci coraz więcej za coraz mniej sensu.A sens w luksusie coraz częściej buduje się nie ceną, tylko trzema rzeczami: rzemiosłem, doświadczeniem i zaufaniem (również technologicznym – w tym AI i danych).Jeśli luksus ma przetrwać to spowolnienie nie jako „chwilę ciszy”, tylko jako moment przebudowy, musi wrócić do podstawowej umowy z klientem: płacisz więcej, ale wiesz po co.Jeśli chcesz, dopasuję to pod konkretny profil Twojego portalu: bardziej ekonomicznie (liczby i mechanizmy) albo bardziej lifestylowo (konsumenci, trendy, marki) – bez zmiany faktów z informacji prasowej.Related PostsPrzeczytaj również! W 2013 będzie 2 miliardy smartfonów Zwroty, które nie wracają do głowy Zamrożone licencje, czyli miliardy w szufladzie