Home Na czasie Toyota i Zientarski w telewizyjnym nadmiarze – czy mniej nie znaczy więcej?

Toyota i Zientarski w telewizyjnym nadmiarze – czy mniej nie znaczy więcej?

0
0
163

Zakłopotanie, irytacja, a może nawet lekka złość – takie uczucia coraz częściej towarzyszą mi, gdy w telewizyjnym bloku reklamowym po raz kolejny pojawia się twarz Zientarskiego w reklamie Toyoty. Jako wieloletni użytkownik samochodów tej marki, z ponad 20-letnim stażem, zaczynam zadawać sobie pytanie: czy Toyota naprawdę potrzebuje aż tak intensywnej kampanii reklamowej?

Nadmiar reklamy – znudzenie zamiast zainteresowania

Oglądając kolejny raz te same spoty reklamowe, zaczynam rozumieć, dlaczego narasta fala niezadowolenia w mediach społecznościowych. Michael Brenner z Marketing Insider Group podkreśla, że nadmierne bombardowanie reklamami prowadzi do frustracji i znieczulenia odbiorców. Badania Advertising Research Foundation dowodzą, że skuteczność reklamy maleje, gdy konsument jest z nią konfrontowany zbyt często. Najwyraźniej ktoś w Toyocie uznał, że to już nieaktualne….

Zmiana oczekiwań młodszego pokolenia

Pomyślmy o młodszym pokoleniu, które w dobie cyfrowej przestrzeni jest przyzwyczajone do szybkiej zmiany bodźców i selekcji informacji. Czy mogą oni w ogóle kojarzyć Zientarskiego, dawnego dziennikarza motoryzacyjnego? Czy taka forma reklamy jest dla nich przekonująca, czy raczej odbierają ją jako kolejny element „szumu informacyjnego”?

Zasypani reklamami – czy mniej nie będzie więcej?

Jak wynika z raportu Mototrendy — Instytutu SAMAR Toyota radzi sobie w Polsce znakomicie — w wielu kategoriach praktycznie „zaorała” rynek wyprzedzając konkurencję. Skąd więc ta nawała reklamowa? Toyota, jako gigant rynkowy z olbrzymim budżetem marketingowym, ma zdecydowanie więcej opcji niż nadużywanie jednego kanału komunikacji. Zastanawiam się, czy nie przyszedł czas na zmianę strategii – może warto postawić na tworzenie wartościowych treści, które w naturalny sposób przyciągną uwagę i zbudują głębszą relację z klientami, zamiast nieustannego powtarzania tego samego przekazu?

Moja refleksja?

Osobiście, po tylu latach przywiązania do marki, zaczynam odczuwać zmęczenie i irytację, której źródłem jest właśnie nadmiar reklam Toyoty z Zientarskim. To zmusza mnie do refleksji nad tym, czy firma, którą dotąd ceniłem, nie traci na swojej wartości przez strategię, która zamiast budować pozytywne skojarzenia, zaczyna irytować swoich wiernych klientów. Czy w tym przypadku, mniej nie znaczyłoby więcej? Czas pokaże, czy Toyota zdecyduje się na korektę swojego kursu w świecie marketingu.

Dodaj komentarz

Przeczytaj również

Open source – bezpieczniejszy wybór dla biznesu?

Jeszcze kilkanaście lat temu wiele firm obawiało się korzystać z oprogramowania open sourc…